Komornik nad gminą?

Gmina Wola Uhruska, mimo prawomocnego wyroku, nie wypłaca pieniędzy kobiecie, która złamała nogę na śliskiej ulicy. Kancelaria radcy prawnego, który reprezentuje poszkodowaną zamierza wystąpić do komornika. – Według prawa gmina pieniądze te powinna zabezpieczyć w budżecie, gdy tylko wpłynęło roszczenie mojej klientki – mówi prawnik.

Już niemal 50 dni zwleka gmina Wola Uhruska z wypłatą ponad 90 tys. zł z tytułu odszkodowania, zadośćuczynienia i odsetek dla kobiety, która sześć lat temu, idąc gminną drogą, poślizgnęła się na nieodśnieżonej nawierzchni i doznała wieloodłamkowego złamania kości. Konrad Jaeschke, radca prawny reprezentujący interesy poszkodowanej, rozważa skierowanie sprawy do komornika.

– Zasadą dyscypliny finansów publicznych jest zabezpieczenie w budżecie środków na wypłatę potencjalnego odszkodowania, gdy tylko do Urzędu Gminy takie roszczenie wpływa – mówi. – Wójt powinien to więc zrobić od razu już sześć lat temu. Drugą sprawą jest fakt, że gmina powinna być ubezpieczona od następstw takich wypadków. O takim ubezpieczeniu wie każdy właściciel domu jednorodzinnego.

Tutaj tego zabrakło, więc w efekcie może dojść do sytuacji, gdy komornik, oczywiście za dodatkowe koszty, uzyska od gminy kwotę roszczenia i do urzędu wejdzie kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej – tłumaczy prawnik. – Zarówno ja, jak i moja klientka jesteśmy zbulwersowani ostatnimi działaniami władz gminy Wola Uhruska, które usiłują zrzucić odpowiedzialność za to, co się stało, na inny podmiot, czyli na Zarząd Dróg Wojewódzkich.

Trzeba przyznać, że to nie my decydowaliśmy o tym, do kogo wystąpić z roszczeniem. Zrobił to sąd, który stwierdził, że o miejsce, w którym doszło do wypadku, powinna dbać gmina. Przez sześć lat gmina nie zrobiła nic, by się bronić poza zrzucaniem odpowiedzialności na województwo – nie zgłaszała świadków, nie podważała ich wiarygodności aż tu nagle, po przegranym procesie rozpoczyna nagonkę na moją klientkę.

Uważam, że w ten sposób władze gminy usiłują odwrócić uwagę od tego, że popełniły błąd i skierować uwagę opinii publicznej na co innego – dodaje Jaeschke. (bm)