Końca zimy nie widać, a ulice znów w rozsypce

Po przeprowadzonym kilka miesięcy temu doraźnym łataniu ulicy Ogrodowej nie ma już śladu. W dziurach, nie do końca widocznych, bo wypełnionych kałużami, znów można urwać koło. Podobnie jest na ul. Kraszewskiego, Botanicznej czy Partyzantów, które o choćby prowizoryczny remont dopominają się od lat. – Miasto chwali się pozyskiwaniem milionowych dotacji, a nie potrafi przyzwoicie połatać ulic. Takiej tragedii z drogami, jaka jest od dwóch lat, nigdy nie było – denerwują się chełmscy kierowcy.

– Mieszkam na osiedlu Cicha Dolina, a ulica Kraszewskiego to jedyna droga prowadząca od nas do skrzyżowania Szpitalna – Rejowiecka. Pokonanie jej to prawdziwa męczarnia i ryzyko. Najgorzej jest po deszczu i po zmroku, gdy na ulicy pełno jest wody i nie widać głębokich kolein, w których można uszkodzić koło czy zawieszenie – skarży się jeden z naszych Czytelników.

O naprawę dziurawej niczym szwajcarski ser ulicy błagają również mieszkańcy Botanicznej. Tu najgorzej jest na odcinku pomiędzy ulicami Litewską a Kilińskiego.

Dziura na dziurze znowu jest również na ul. Ogrodowej – na odcinku od Lutosławskiego do Pszennej. Po przeprowadzonej kilka miesięcy temu prowizorycznej naprawie nie ma już śladu, a przed największymi wyrwami ostrzegają drogowe słupki.

Urzędnicy tłumaczą, że ekipy drogowe już działają, ale w pierwszej kolejności zajęły się łataniem ubytków na głównych ciągach komunikacyjnych, m.in. wypełniono część wyrw na Ogrodowej. W następnej kolejności drogowcy udadzą się na ulice osiedlowe, czyli m.in. Kraszewskiego, gdzie dokończą rozpoczętą na początku grudnia naprawę, oraz na Botaniczną.

– Trwa również opracowywanie dokumentacji do przetargu na bieżące utrzymanie dróg w 2023 roku. W ramach postępowania wyłoniony zostanie wykonawca, który zajmie się remontami ulic. Jeżeli więc nie uda się wykonać remontów na wspomnianych ulicach własnym sumptem, w ramach działań miejskiej ekipy drogowej, prace zostaną zrealizowane właśnie w ramach przytoczonej umowy, która zostanie podpisana po wybraniu wykonawcy – przekazał Damian Zieliński z ratusza.

– Zima dopiero się rozpoczęła, a na drogach już jest tragedia. Obawiam się, że między tymi dziurami jeszcze pojeździmy kilka miesięcy. Tak było przed rokiem, kiedy naprawy, bo trudno to nazwać remontami, rozpoczęto dopiero w lecie – komentuje jeden z chełmskich taksówkarzy. – Może trzeba zorganizować jakiś protest, to urzędnicy zajmą się problemem na poważnie? – zastanawia się. (w)