Koniec poprawczaka?

Budynki po dawnym liceum w Rejowcu, w którym prywatna firma prowadziła owiany złą sławą „poprawczak”, wrócą do powiatu. Starosta wypowiada niekorzystną dla powiatu umowę użyczenia, bo kuratorium uznało, że nie jest tam prowadzona działalność oświatowa.

Informowaliśmy już, że starosta chce wykreślić Niepubliczny Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy z rejestru placówek oświatowych. Urzędnicy uważają, że firma Almi-Edu Moniki Tofil, która dostała w użyczenie budynki od poprzednich władz powiatu, nie prowadzi tam działalności oświatowej. Od połowy ubiegłego roku w Rejowcu nie ma już wychowanków. Po skandalicznych i brutalnych zajściach, do jakich dochodziło w internacie szkoły i samym miasteczku (jedno z nich, wkładanie kija od szczotki w odbyt, skończyło się ostatnio wyrokiem sądowym dla jednego z wychowanków), minister edukacji nakazała przeniesienie młodzieży do innych placówek a Ośrodek Rozwoju Edukacji wstrzymał kierowanie młodzieży do Rejowca.

Umowa wątpliwości

Kontrowersje od początku budziła sama umowa użyczenia obiektów liceum. Prywatna firma żony obecnego rektora chełmskiej PWSZ, Arkadiusza Tofila, dostała obiekty w użyczenie bezpłatnie. A umowa została tak skonstruowana, że teoretycznie nie można jej rozwiązać przez 10 lat. „Ciekawostki” w sprawie zawarcia i przygotowania umowy wyszły na jaw, gdy w powiecie zmieniała się władza. Poprzedni zarząd powiatu, jak się okazało, nie był jednomyślny w sprawie użyczenia obiektów. Ówczesny starosta chełmski Jacek Ciechan, mimo że parł do umowy, nie chciał złożyć na niej podpisu, wychodził z głosowań i skłonił do podpisania innego członka zarządu. A niekorzystnej umowy ostatecznie nie chciała podpisać nawet radczyni prawna powiatu, dlatego zlecono to prawnikowi z zewnętrznej kancelarii. Według obecnego starosty chełmskiego Piotra Deniszczuka, były dyrektor wydziału rozwoju starostwa – Jacek Kosiński – wręcz lobbował na rzecz prywatnego podmiotu. A po zwolnieniu z pracy został zatrudniony przez Monikę Tofil, w „poprawczaku”.

Nie ma młodzieży
– nie ma szkoły
Radni powiatu wielokrotnie pytali, co dalej z budynkami w Rejowcu, które stoją dzisiaj puste, a także sugerowali, że powiat powinien zerwać skandaliczną umowę. Starosta zrobił pierwszy krok. Wszczął procedurę i wydał decyzję wykreślającą NMOW z rejestru placówek oświatowych. Obligowały go do tego przepisy, które mówią, że urząd ma taki obowiązek, gdy placówka nie prowadzi działalności oświatowej od trzech miesięcy.
– Wystąpiliśmy przedtem do Kuratorium Oświaty w Lublinie z prośbą o interpretację, czym jest działalność oświatowa – mówi starosta Deniszczuk. – Właściciele NMOW podnosili, że dla nich prowadzeniem działalności jest już samo prowadzenie korespondencji.
Ale kuratorium stwierdziło, że o działalności oświatowej można mówić wyłącznie wówczas, gdy w placówce są podopieczni. Prowadzenie korespondencji to za mało. Bo korespondować można także po likwidacji szkoły. Podobnie jak wydawać dokumenty z archiwum.

Wykreślą i wyrzucą
W piątek powiat przygotował decyzję o wykreśleniu wszystkich typów szkół prowadzonych przez Almi-Edu w Rejowcu. A starosta zapowiedział, że w związku z tym, że firma nie prowadzi działalności, wypowie też umowę użyczenia obiektów.
– Mamy koncepcję jak zagospodarować i dobrze wykorzystać nasze budynki i stworzyć nie mniej miejsc pracy niż tam było – mówi Deniszczuk. – Myślimy o pomocy społecznej albo zawodowym szkolnictwie. Chociaż spodziewam się najpierw sądowego boju w sprawie naszych własnych budynków. (der)