„Koronakryzys” w inwestycjach

Trwająca od 12 lat rozbudowa COZL praktycznie została zakończona. Na początku kwietnia został oddany do użytku ostatni, trzeci budynek łóżkowy, który ma być wyposażony do końca czerwca. Do odbioru pozostają jeszcze tylko dwa modernizowane małe budynki radioterapii nr 13 i nr 15

Polska tkwi – a raczej siedzi w zamknięciu. Jaki będzie wpływ pandemii na realizację kluczowych dla naszego regionu inwestycji? Jak wielkich opóźnień możemy się spodziewać? No i kluczowe pytanie – o ile więcej przyjdzie nam za trwające przestoje zapłacić?


Tempo budowy dróg wolniejsze o 20 procent

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, realizująca przedsięwzięcia tak istotne, jak prace na trasach Lublin-Warszawa, Lublin-Rzeszów, Puławy-Radom oraz szykująca się do wybudowania obwodnicy Chełma, jest dobrej myśli. – Prace przy budowie dróg ekspresowych w naszym regionie nie zostały wstrzymane. Firmy działają, budują. W trakcie wideokonferencji z udziałem ministra infrastruktury wykonawcy potwierdzili, że będą kontynuowali budowy, nie planują zawieszania prac – podkreśla Łukasz Minkiewicz, rzecznik oddziału lubelskiego GDDKiA.

A co z drogami nieco mniej priorytetowymi? Tu już pan rzecznik staje się bardziej enigmatyczny: – Z uwagi na obecną sytuację zaangażowanie osobowe na budowach jest nieco mniejsze, kontrolujemy to. Zima była łaskawa, dzięki czemu wykonawcy mogli i prowadzili te roboty, które ze względu na wymagania technologiczne można było wykonywać.

Na obecnym etapie nie odnotowaliśmy opóźnień na realizowanych kontraktach w stosunku do założonych terminów, wynikających z przyjętych harmonogramów, niemniej ze względu na dynamicznie zmieniającą się sytuację nie można wykluczyć, że będzie to miało wpływ zarówno na terminy, jak i zmiany kosztów – przyznaje przedstawiciel Dyrekcji. Zaciskamy o szczegóły owego „nieco” wolniejszego tempa, Minkiewicz dodaje: – Według wstępnych szacunków zaangażowanie to jest mniejsze o ok. 15-20 procent.

Szpitale – dłużej albo wcale

Urzędnicy z Samorządu Województwa również nadrabiają minami, przyznając jednak, że opóźnienia również nastąpią, tyle, że „Na ten moment za wcześnie jeszcze, aby mówić o wpływie kwarantanny na wojewódzkie inwestycje” – stwierdził rzecznik marszałka Remigiusz Małecki. W ogóle charakterystyczne jest to, że politycy, tak chętnie przyznający się do sukcesów swoich podwładnych, mierząc się dziś z koronakryzysem, wolą dziś właśnie urzędnikami odgradzać się od dziennikarzy. Również bowiem dyrektor oddziału GDDKiA, Mirosław Czech, zasłaniał się „nieznajomością szczegółów”. W tej sytuacji aż dziw, że to nie rzecznicy zostają dyrektorami czy marszałkami!

Z konkretami u marszałków jak zwykle zresztą nie jest najlepiej, z robotami zaś najgorzej w szpitalach. – Z informacji przekazywanych przez jednostki ochrony zdrowia podległe Województwu Lubelskiemu wynika, że wstrzymana została inwestycja w ramach projektu pn.: „Modernizacja Infrastruktury Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej w SPSW im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu w celu ułatwienia dostępu do poradni, dostosowania do potrzeb osób starszych i z niepełnosprawnościami, a także zakup sprzętu medycznego”. Realizacja niniejszego zadania jest niemożliwa z uwagi na brak możliwości wejścia firmy realizującej prace na teren szpitala.

Pozostałe, realizowane obecnie inwestycje przebiegają zgodnie z harmonogramem, jednakże zauważalne jest spowolnienie prac, a wykonawcy robót budowlanych i osoby zaangażowane w procesy inwestycyjne zgłaszają wystąpienie różnorodnych trudności, wynikających m.in. z ograniczenia zasobów ludzkich, opóźnień dostaw w związku z ograniczeniami przemieszczania się na terytorium kraju, zamknięciem granic oraz nieprzewidywalnymi skutkami gospodarczymi, co w konsekwencji może powodować wydłużenie prac. Na dziś ewentualne zmiany terminów trudno przewidzieć, gdyż są one uzależnione od rozwoju sytuacji związanej z pandemią oraz wysoką dynamiką zmian – wylicza rzecznik Małecki.

COZL – nierealne terminy?

A co z rozbudową Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej? Tu konkrety wprawdzie padają, cóż z tego jednak, skoro całkowicie oderwane od rzeczywistości?

– 1 kwietnia br. uzyskano dopuszczenie do użytkowania budynku łóżkowego nr 3, wydane przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego Miasta Lublin. Do odbioru pozostają dwa modernizowane małe budynki radioterapii nr 13 i nr 15. Zagrożony jest termin realizacji prac jedynie w zakresie uruchomienia instalacji dekontaminacji. Na dziś szacuje się, że zakończenie prac nastąpi na koniec maja 2020 r. W zakresie zadania pn. „Zakup specjalistycznego wyposażenia i technologii teleinformatycznych dla Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli” planowana data zakończenia realizacji inwestycji do 30 czerwca br. nie powinna ulec zmianie.

Pozostałe zadania związane z wyposażeniem zakładu radioterapii prawdopodobnie zostaną ukończone zgodnie z planowanymi terminami. Do czasu unormowania się sytuacji wstrzymana została jedynie wymiana aparatu HDR. Dostawa została zrealizowana, jednak z uwagi na pandemię niemożliwe są obecnie prace w zakresie instalacji i uruchomienia aparatu realizowane przez zagranicznych specjalistów – zapewnia w imieniu Zarządu Województwa i dyrekcji COZL rzecznik Małecki. Cóż, pożyjemy… tzn. poczekamy, obaczymy.

Drogi wojewódzkie – opóźnienia będą. Ale jakie…?

Co do dróg będących w zakresie kompetencji samorządu, szacowanie kosztów i opóźnień jeszcze trwa. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie otrzymał od wykonawców pisma dotyczące możliwości wystąpienia okoliczności niezależnych od uczestników procesu budowlanego, mogących mieć wpływ na realizowane inwestycje. W pismach tych wykonawcy informują, że mogą wystąpić trudności w pozyskaniu personelu, usług i materiałów, co może stanowić przeszkodę w zakresie terminów realizacji. Obecnie realizacja projektów odbywa się zgodnie z założonymi harmonogramami. Z uwagi na wyżej wymienione okoliczności powodujące zmiany prawa wprowadzające ograniczenia, Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie nie jest w stanie określić skali, czasu trwania oraz wszelkich skutków tych okoliczności mających charakter ciągły i nieprzewidywalny – stwierdził rzecznik Małecki.

Co po koronawirusie – czy jesteśmy gotowi?

To prawda, że w toku pandemii nie można mówić o całościowym zliczeniu związanych z nią kosztów pozamedycznych, zaś brak wiedzy na temat długości trwania obecnych ograniczeń uniemożliwia określenie nowych terminów m.in. dla inwestycji publicznych. Musi jednak niepokoić, że administracja rządowa i samorządowa w ogóle jeszcze chyba nie czuje się w obowiązku na bieżąco monitorować sytuacji budżetowej ani nie jest przygotowana na dynamiczne wyjście z inicjatywami na czas po pandemii. Grozi to dalszymi milionowymi stratami i kolejnymi opóźnieniami, których nie będzie już można zwalić na innego wirusa niż ten polityczno-urzędniczej inercji, indolencji i lenistwa. TAK