Ksiądz pedofil uczył dzieci

Wikary Tomasz F., który wykorzystał seksualnie dwóch chłopców w Opolu Lubelskim, służył w parafii w Podgórzu pod Chełmem i uczył religii w szkole w Stołpiu. Ksiądz trafił do aresztu. Teraz grozi mu 12 lat więzienia. – Jesteśmy w szoku – mówią mieszkańcy.

Kilka dni temu na jaw wyszła bulwersująca sprawa 50-letniego księdza Tomasza F. Ksiądz z Opola Lubelskiego trafił do aresztu z zarzutem wykorzystania seksualnego dwóch chłopców. Rzecznik opolskiej prokuratury podał do publicznej wiadomości, że jednego z chłopców duchowny wykorzystywał przynajmniej kilka razy, dopuszczając się obcowania płciowego oraz innych czynności seksualnych. Wobec drugiego miał dopuścić się tych czynności przynajmniej raz.

Okazuje się, że w 2016 i 2017 roku ksiądz Tomasz F. był wikariuszem w parafii w Podgórzu pod Chełmem, a w Zespole Szkół w Stołpiu uczył religii i uczestniczył w imprezach i uroczystościach szkolnych. W 2017 roku „na zakończenie uroczystości (Spotkania Wielkanocnego) ks. Tomasz poświęcił jajka, symbol początku, zmartwychwstania i odrodzenia, którymi cała społeczność podzieliła się życząc sobie pogodnych, radosnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy” – czytamy na stronie internetowej szkoły w Stołpiu.

Zdaniem jednego z naszych rozmówców to bulwersujące, że kuria, prawdopodobnie wiedząc o skłonnościach księdza, zamiast kategorycznej reakcji przenosiła go z parafii do parafii.

– Z tego, co wyczytałem w Internecie, ksiądz w ciągu ostatnich kilkunastu lat był w sześciu parafiach, w Podgórzu ponad rok. I miał w tym czasie kontakt z naszymi dziećmi. Brał udział w uroczystościach, wycieczkach a nawet pielgrzymce. To się nie mieści w głowie. Przecież skłonności pedofilskich nie nabiera się z dnia na dzień tylko tkwią w człowieku – mówi rodzic jednego z uczniów.

Część mieszkańców parafii wspomina niezbyt przyjemny a nawet opryskliwy charakter księdza, innych informacja o jego skłonnościach mocno zaskoczyła. – Był jakby trochę zniewieściały, a po cichu mówiło się, że może nadużywać alkoholu, chociaż te objawy mogły być mylone z jakąś chorobą – mówią.

Niektórzy przypominają sytuację, w której ksiądz miał uderzyć jednego z uczniów ówczesnego gimnazjum. – Wszyscy czekali, co wyjdzie z tego zamieszania, ale jakoś rozeszło się po kościach – mówią dzisiaj.

Wikariusz z Podgórza trafił do Opola Lubelskiego jako rezydent. Był też szpitalnym kapelanem, opiekunem Koła Przyjaciół Radia Maryja i miejscowych harcerzy. W jego sprawie kuria lubelska wydała oświadczenie. Ks. dr Adam Jaszcz, wicekanclerz kurii Metropolitalnej w Lublinie, pisze w nim, że kuria ma pełne zaufanie do działań prokuratury i że gdy sprawa zakończy się przed organami świeckimi, trafi do Stolicy Apostolskiej.

Zdaniem rzecznika kuria nie miała żadnych niepokojących sygnałów na temat niewłaściwych zachowań duchownego. Przyznaje, że z powodu osobistych problemów ksiądz nie pracował jako wikariusz. A pomimo, że był wpisany jako duszpasterz harcerzy, miał nie brać udziału w żadnych spotkaniach z młodzieżą. (bf)