Łamała drzewa, niszczyła uprawy

Takiej burzy mieszkańcy gminy Wola Uhruska nie pamiętają. W piątek (21 lipca) późnym popołudniem wichura połączona z ulewnym deszczem połamała mnóstwo drzew, powaliła linie energetyczne, zalane zostały piwnice i zniszczone uprawy. W Uhrusku i Siedliszczu prądu nie było przez ponad dobę.

– To, co działo się w piątek (21 lipca), wyglądało jak armagedon – mówi pan Paweł z Siedliszcza. – Najpierw, tuż przed 18 zrobiło się ciemno jak w nocy, chwilę później nadeszła burza z piorunami, ulewnym deszczem i bardzo silnym wiatrem. Strugi wody z ogromną prędkością przemieszczały się poziomo ogromnymi ścianami z zachodu na wschód, w powietrzu latały gałęzie, elementy wyposażenia gospodarstw domowych. Nawałnica trwała ponad godzinę, a gdy zelżała na sile, pozostawiła za sobą prawdziwy „krajobraz po burzy”. W dwóch miejscach konary zerwały linię elektryczną, niemal na każdej posesji złamane zostało jakieś drzewo. Na szczęście nikt nie ucierpiał – opowiada pan Paweł. Strażacy tego dnia mieli ręce pełne roboty, bo musieli ściągać powalone drzewa z dróg i parków. Najbardziej w nawałnicy ucierpiały właśnie te ostatnie. Poważnemu zniszczeniu uległ park podworski w Uhrusku oraz park w Woli Uhruskiej. Złamane drzewo otarło się o elewację zabytkowej cerkwi w Uhrusku, zniszczeniu uległo bardzo dużo przyłączy oraz słupy trakcji elektrycznej. Elektrycy z ich naprawieniem uporali się dopiero dobę później – prąd w kontaktach mieszkańców Siedliszcza popłynął dopiero ok. 15 następnego dnia, jeszcze dłużej – bo do godz. 20 – czekać na elektryczność musieli mieszkańcy sąsiedniego Uhruska.
Ogromne straty zanotowali też rolnicy. Nawałnica zniszczyła wiele upraw, a największe szkody poczyniła na polach, na których rosły zioła i rzepak.
Nasz czytelnik, Adam Walczuk z Woli Uhruskiej, tuż po burzy zrobił kilka zdjęć, na których doskonale widać, jaką siłę miała nawałnica. Na fotografiach – połamane drzewa w parku w Woli Uhrsukiej.  (bm)