Liga okręgowa

Lider wypunktował Granicę


GRANICA DOROHUSK – UNIA BIAŁOPOLE 0:3 (0:2)

0:1 – Bureć (36 karny), 0:2 – Sz. Łukaszewski (38), 0:3 – Jabłoński (90).
GRANICA: Kopeć – Lutruk, Furmaniak, Marek Grzywna, Michał Grzywna, Swatek, Słomka, Paszkowski (81 Koguciuk), Okoń (75 Giedz), Maliszewski, Sokołowski (46 Sergijuk). Trener – Marek Grzywna.
UNIA: Ulianiuk – S. Kogut, Bureć (68 Omelko), Oleszczuk, Dyczko, Sz. Łukaszewski, Steciuk (67 Komosa), Zdybel, Kwiatkowski (46 Jabłoński), M. Stepaniuk, Mazur (46 Przeworski). Trener – Waldemar Kogut.
Czerwona kartka: Michał Grzywna (G) w 35 min. za faul.
– To był mecz walki, ustawiony moim zdaniem przez niesłusznie podyktowany w 35 min. rzut karny dla gości – powiedział po ostatnim gwizdku Arkadiusz Słomka, prezes Granicy. Mało tego, Michał Grzywna, który sprokurował jedenastkę, wyleciał z boiska z czerwoną kartką.
Waldemar Kogut, trener Unii Białopole, przyznaje, że spodziewał się trudnego meczu. – Granica postawiła nam wysoko poprzeczkę, grając twardo, nieustępliwie i walcząc na całym boisku o piłkę. Uczulałem chłopaków przed meczem, że spotkanie może tak wyglądać. a przeciwnik będzie bardzo zmobilizowany i zdeterminowany, by urwać nam punkty. Dodatkowym aspektem była gra z liderem na swoim stadionie – komentuje Kogut. Trener Unii dodaje jednak, że jego zespół jest w tym sezonie bardzo mocny i musi zawsze grać na 100 procent. – W tej kolejce nie wszystko nam jednak wychodziło. Potrzebujemy jeszcze odpowiedniego zgrania. Od początku spotkania byliśmy lepszym zespołem, o czym świadczy wynik, choć mógł być znacznie wyższy. Pozostał mały niedosyt z niewykorzystanych sytuacji. Gospodarze nas prowokowali, grali na pograniczu faulu, za co zostali podwójnie ukarani. Wynikiem i kartkami – podsumowuje trener zespołu z Białopola.

Kontrowersje w Rejowcu

UNIA REJOWIEC – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 2:1 (1:0)

1:0 – R. Rossa (40 karny), 2:0 – Kozaczuk (47), 2:1 – Barabasz (56).
UNIA: Studziński – M. Bohuniuk, Czerwiński, Czajka (82 M. Huk), Karauda (55 Chybiak), Pawlicha, Kloc, Kozaczuk (67 Niezbecki), P. Szajduk, R. Rossa (72 Oszwa), Brzezicki. Trener – Tomasz Sąsiadek.
SPARTA: Bralewski – Martyn, Janiszewski (46 Kozioł), Terlecki, A. Rutkowski, Oleksiejuk, Lewczuk, Krystjańczuk, Kiejda, Bodys (83 W. Rossa), Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.
Czerwona kartka: Bralewski (S) w 38 min. za faul.
Faworytem byli goście, którzy w przerwie zimowej okupowali czwarte miejsce w tabeli z realnymi szansami na walkę o IV ligę. Sobotni mecz potoczył się jednak zupełnie nie pomyśli podopiecznych Bartosza Bodysa. W 38 min. Sebastian Bralewski sfaulował we własnym polu karnym jednego z zawodników Unii i sędzia wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał 46-letni Roman Rossa, notabene były gracz Sparty. Goście nie mieli do arbitra pretensji o podyktowanie rzutu karnego, rozgoryczyło ich coś zupełnie innego. Bralewski za faul otrzymał też czerwoną kartkę. „Można przegrać mecz, ponieważ porażki wkalkulowane są w sporcie, ale to co miało miejsce w sobotnie popołudnie w Rejowcu ze sportem nie miało nic wspólnego. Trzy miesiące okresu przygotowawczego, ciężkie treningi, sparingi rozgrywane przy kilkustopniowym mrozie wszystko to zostało zniweczone za sprawą jednego człowieka. Celowo nie piszemy sędziego, bo dla tego pana to z pewnością nie jest odpowiednie określenie” – czytamy na stronie internetowej zespołu z Rejowca Fabrycznego, i dalej: „Rzut karny jak najbardziej słuszny. Jednak ku zdziwieniu wszystkich obecnych na stadionie nasz zawodnik otrzymał czerwoną kartkę. Decyzja ta nie tylko zabiła mecz, ale zniweczyła nasze marzenia o odegraniu czołowej roli w bieżących rozgrywkach. Decyzja o przyznaniu czerwonej kartki jest kompletnie niezrozumiała, zwłaszcza, że zawodnik Unii nie miał czystej sytuacji na zdobycie bramki, w tym czasie naszą bramkę asekurowało trzech obrońców”. Mało tego. Według gości sędzia skrzywdził ich zespół już kilka minut wcześniej. Bramkarz Unii zatrzymał piłkę ręką poza polem karnym i zobaczył za to jedynie żółty kartonik. Po wydarzeniach z 38 min. Sparta długo nie mogła dość do siebie. Na domiar złego w 47 min. zrobiło się 2:0, ładnym strzałem popisał się Michał Kozaczuk. Jedynego gola dla gości strzelił Daniel Barabasz. Na więcej Spartę nie było stać.

Arnold Kister – specjalista od wolnych

FRASSATI FAJSŁAWICE – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 2:4 (0:2)

0:1 – Arnold Kister (7 wolny), 0:2 – Arkadiusz Kister (34 wolny), 1:2 – Skorek (70), 1:3 – Arnold Kister (76), 1:4 – Arnold Kister (88 wolny), 2:4 – Skorek (90+1).
FRASSATI: Mazur – P. Przebirowski, K. Baran, K. Przebirowski (75 Pluta), Dzirba, Chruściel (75 Smyk), S. Baran (83 Kasperek), A. Czajka (50 Madeja), Olech, Młynarczyk, Kołodziejski (50 Skorek). Trener – Daniel Krakiewicz.
BRAT: Pypa – M. Szadura, D. Jopek (90 Pachuta), Ignaciuk, Arkadiusz Kister, K. Jopek, Arnold Kister (87 Witka), Wędzina, Urbański (65 Szczepaniuk), P. Szadura (84 Kleban), Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.
Bohaterem niedzielnego meczu w Fajsławicach był bez wątpienia Arnold Kister. Pomocnik Brata Cukrownik Siennica Nadolna rozegrał bardzo dobre zawody i poprowadził swoją drużynę do jakże cennego zwycięstwa. Goście trzy gole zdobyli z rzutów wolnych.
– Uczulałem przed meczem swoich piłkarzy, by nie faulowali przed polem karnym. Wiedziałem, jakim egzekutorem rzutów wolnych jest Arnold Kister. Znam go doskonale i wiem, że potrafi bezpośrednio z rzutu wolnego strzelić gola. Ma świetnie ułożoną nogę i każdy stały fragment gry przez niego wykonywany, to bardzo duże zagrożenie pod bramką przeciwnika – mówił po meczu Daniel Krakiewicz, który po rocznej przerwie na pracę w Starcie Krasnystaw powrócił na trenerską ławkę w Fajsławicach. – Tymczasem już w 7 min. Arnold Kister świetnie wykonał rzut wolny i Brat prowadził 1:0.
W zespole gości nie tylko Arnold Kister potrafi skutecznie uderzyć z rzutu wolnego. Również jego brat bliźniak – Arkadiusz ten element gry ma opanowany do perfekcji. To właśnie on z rzutu wolnego podwyższył wynik.
Po zmianie stron wprowadzony w drugiej połowie na boisko doświadczony Łukasz Skorek zdobył kontaktową bramkę dla Frassati. – Mieliśmy nadzieję, że ruszymy do ataku i strzelimy wyrównującego gola. Niestety, Arnold Kister po ładnej akcji strzelił w samo okienko i było w zasadzie po meczu – opowiada D. Krakiewicz. – W końcówce ten sam zawodnik raz jeszcze przymierzył z rzutu wolnego, zdobywając kolejną bramkę.
W doliczonym czasie gry Skorek zmniejszył rozmiary porażki gospodarzy. – Stałe fragmenty gry zdecydowały o wyniku spotkania. Sam mecz był bardzo chaotyczne, z gry nieco lepsi byli goście – dodał trener Frassati.
Zadowolony z bardzo dobrego początku rundy wiosennej był trener Brata, Andrzej Ignaciuk. – To był mecz walki, musieliśmy swoje wybiegać. Wiadomo też, jak wygląda boisko w Fajsławicach. Wszędzie jest ciasno. Nie mniej jednak cieszymy się ze zwycięstwa, dobre spotkanie w wykonaniu całej drużyny, na brawa zasługuje na pewno Arnold Kister, strzelec trzech goli. Czy walczymy o IV ligę? W każdym meczu chcemy bić się o zwycięstwo. Na pewno nikomu nie odpuścimy. Jeśli nadarzy się okazja, będziemy chcieli z niej skorzystać. Nie mówimy jednak, że musimy awansować za wszelką cenę – stwierdził A. Ignaciuk.

Trzy karne, jeden wykorzystany

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – RUCH IZBICA 3:0 (3:0)

1:0 – Koprucha (5 karny), 2:0 – Sobiech (11), 3:0 – Kasperek (15).
HETMAN: Ścibak – Więckowski, Kasperek, Widz, Skrzypczyński, Hawerczuk, Sobiech, Koprucha, Kufrejski (50 Małek), Rycerz, Grzegórski (62 Szczerba). Trener – Tomasz Tuczyński.
RUCH: Pastuszak – Wlizło, Maciej Śliwa, Kornaś, Hopko, Kaszak (70 Pawelec), I. Pawlak (80 Kacper Śliwa), Lewandowski (35 Michał Śliwa), Antoniak (70 Malczewski), Jasiński, Gałka. Trener – Andrzej Rycak.
Mecz ułożył się dla Hetmana idealnie. Już w 5 min. po faulu jednego z zawodników Ruchu, sędzia podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Pewnie wykorzystał ją Damian Koprucha, który zimą wrócił do zespołu z Żółkiewki po prawie 3-letniej grze dla Chełmianki. Nie minęło sześć minut, a było 2:0. Sobiech dostał dobrą piłkę ze skrzydła i ładnym strzałem z 16 m pokonał Pastuszaka. Kiedy w 15 min. Hetman strzelił trzecią bramkę wiadomo było, że podopieczni Tomasza Tuczyńskiego nie wypuszczą wygranej z rąk. Tym razem do bramki rywala trafił Kasperek, dobijając swój własny strzał po niepewnej interwencji bramkarza gości. Wysokie prowadzenie uspokoiło gospodarzy i mecz się wyrównał. – Próbowaliśmy zdobyć kontaktowego gola, ale nie mieliśmy szczęścia. Stworzyliśmy całkiem sporo sytuacji, ale piłka nie chciała wpaść do bramki rywala – mówi Marcin Antoniak, kierownik zespołu z Izbicy. W 70 min. wydawało się, że goście strzelą w końcu upragnionego gola, ale jedenastki nie wykorzystał Maciej Śliwa. Piętnaście minut później Damian Koprucha mógł zdobyć drugiego gola, ale tym razem jego strzał z rzutu karnego obronił Pastuszak.

Mazurek znów strzela dla Ogniwa

OGNIWO WIERZBICA – HUTNIK RUDA-HUTA 3:0 (3:0)

1:0 – B. Mazurek (14), 2:0 – B. Mazurek (19), 3:0 – Knot (37).
OGNIWO: Zagraba (46 Bonat) – Nowaczek, Nielipiuk, Siwek, Sobczuk (80 Nyszko), Stańczuk (58 Gałecki), Skorupski, Krupski, P. Bąk, Knot (80 Kłos) B. Mazurek (58 Remiś). Trener – Sławomir Skorupski.
HUTNIK: A. Zemrzycki – Kordas, R. Nawrocki, P. Zemrzycki, Olech, Polak (10 Korzeniewski), Skóra, Głaz, Dubij (46 Gzella), P. Nawrocki, Tyczyński (85 Sochocki). Trener – Jacek Płoszaj.
Bardzo słaba w wykonaniu piłkarzy Ogniwa Wierzbica runda jesienna i tylko dwie wygrane spowodowały, że nowe władze klubu z prezesem Jackiem Kłosem, były zawodnikiem Ogniwa, na czele postanowiły zmienić trenera. Marka Tarnowskiego zastąpił Sławomir Skorupski. Zespół z Wierzbicy wzmocnił też doświadczony Artur Nielipiuk z Włodawianki, ale największą niespodzianką jest powrót po latach gry w Chełmiance, Stali Poniatowa, a ostatnio w Avii Świdnik Bartłomieja Mazurka. Wychowanek Ogniwa zdobył dwa gole i dał sygnał, że jego drużyna może pokrzyżować szyki nawet faworytom.
Mecz z Hutnikiem miał jednostronny przebieg. Ogniwo dominowało w każdym elemencie. – Gdyby nie bramkarz gości, wynik byłby dwucyfrowy – podkreśla Artur Wawruszak, kierownik drużyny z Wierzbicy. – Mieliśmy bardzo dużo stuprocentowych okazji strzeleckich, zawodziła jednak skuteczność. W 30 min. Karol Knot nie wykorzystał rzutu karnego.
Jacek Płoszaj przyznaje, że Ogniwo było zespołem dużo lepszym. – Bronimy się przed spadkiem, ale już widać, że będzie bardzo ciężko. Ogniwo zimą wzmocniło skład, my z kolei nie pozyskaliśmy żadnego zawodnika. W dodatku ubył nasz najlepszy strzelec Paweł Mazur. Dziś w składzie zagrało aż czterech juniorów – dodał J. Płoszaj.

Cztery bramki Wójcika

START KRASNYSTAW – TATRAN KRAŚNICZYN 5:0 (3:0)

1:0 – Wójcik (24), 2:0 – Wójcik (34), 3:0 – Wójcik (39), 4:0 – Wójcik (73), 5:0 – Frącek (90).
START: Wikło – Lenard, Saj, Borys, Bielak (60 Nowakowski), Dworucha, Kuczyński, Chariasz, Sadowski (65 Frącek), Kiszyjew (75 Matycz, 88 Kowalczyk), Wójcik. Trener – Arkadiusz Mazurek.
TATRAN: Kowiński – Salitra (90 Wójcik), Błaszczak, P. Ciechan, D. Mazurek, Smorga (30 M. Ciechan), Tymicki, Barzał, Wójtowicz, Kniażuk, Niedrowski (80 M. Sawczuk). Trener – Marcin Ciechan.
Start miał wygrać i wygrał. Kapitalne zawody rozegrał Piotr Wójcik, który cztery razy wpisywał się na listę strzelców. – Nie będę fantazjował, że były to jakieś super bramki, graliśmy zespołowo, z klepki, a Piotrek ładnie finalizował stwarzane okazje – powiedział na gorąco Robert Grzesiak, prezes zespołu z Krasnegostawu. Tatran miał niewiele do powiedzenia. Goście próbowali grać twardo, bronili się i nastawili na kontrataki, ale nic z tego nie wynikało. Lepiej wyszkoleni technicznie zawodnicy Startu nie mieli problemów ze stwarzaniem zagrożenia pod bramką gości. – Wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie, cieszy dobra skuteczność – podsumowuje Grzesiak.

„Tatys” nie zawodzi

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 3:1 (2:0)

1:0 – Sławomir Tatysiak (3), 2:0 – Olender (6), 3:0 – Rulka (85), 3:1 – Lechowski (89).
Zasłużona wygrana Orła. Już w 3 min. gospodarzy na prowadzenie wyprowadził niezawodny, 43-letni Sławomir Tatysiak. Niespełna trzy minuty później było 2:0. Ładnym strzałem popisał się Andrzej Olender. Goście dzielnie walczyli, ale stać ich było tylko na honorowe trafienie Lechowskiego w samej końcówce meczu.

Tabela
1. Unia B. 14 36 12-0-2 46-20
2. Start 14 35 11-2-1 56-15
3. Brat 14 35 11-2-1 55-23
4. Sparta 14 28 9-1-4 44-23
5. Hetman 14 24 7-3-4 33-30
6. Frassati 14 23 7-2-5 44-34
7. Unia R. 14 21 7-0-7 26-32
8. Tatran 14 16 4-4-6 27-36
9. Ruch 14 16 5-1-8 40-41
10. Granica 14 15 4-3-7 21-34
11. Spółdzielca 14 12 3-3-8 28-38
12. Orzeł 14 10 3-1-10 25-53
13. Ogniwo 14 9 3-0-11 15-30
14. Hutnik 14 2 0-2-12 26-77