Lodowate wejście

W przyszpitalnej przychodni w Chełmie trudno wytrzymać z zimna – poskarżyła się nasza Czytelniczka. Dmuchawa nad wejściowymi drzwiami tłoczy do środka chłodne powietrze, zamiast ciepłego. Dlaczego tego nie naprawią?

– Od tygodnia jestem pacjentem jednej z poradni w chełmskim szpitalu – mówi pani Anna. – Ludzie czekają przed gabinetami w kurtkach, kożuchach, bo jest zimno. Dmuchawa nad wejściowymi drzwiami tłoczy do poczekalni zimne powietrze i nikt z tym nic nie robi. Nie można zdjąć kurtki, a gdy wejdzie się do gabinetu, to lekarz się denerwuje, że robimy sobie u niego szatnię.
W szpitalu winę zrzucają na automatyczne drzwi i za mały przedsionek. – Kurtyna powietrzna dmucha ciepłym powietrzem, ale przez to, że bardzo dużo ludzi wchodzi i wychodzi z poradni, automatyczne drzwi praktycznie cały czas się otwierają – mówi Mariusz Kowalczuk, zastępca dyrektora ds. administracyjnych w szpitalu w Chełmie.
Według dyrektora zbyt mały jest też przedsionek między drzwiami zewnętrznymi i wewnętrznymi, dlatego do środka dostaje się zimno.
Po co więc było montować automatyczne drzwi? – Żeby pacjentom, często z urazami łatwiej było się dostać do poradni i szpitala – mówi dyrektor. (bf)