Łokietek ojcem lubelskiej samorządności

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk prezentuje najważniejszy dokument w historii Lublina, czyli przywilej Lokacyjny z 1317 roku ,wydany przez księcia, późniejszego króla Polski Władysława Łokietka. Jak pisze prezydent na Facebooku: „Bez tego dokumentu nie byłoby Miasta, które kochamy. A teraz wkraczamy w kulminację obchodów 700-lecia Lublina. Przed nami wielkie wydarzenia, które zachwycą zarówno nas, mieszkańców Miasta, jak i naszych gości. Skoro przez pierwsze trzy miesiące tego roku w wydarzeniach jubileuszu wzięło udział około 55 tysięcy ludzi, to czekamy na więcej uczestników. Namawiam wszystkich, by wzięli udział w Jubileuszu naszego Miasta, bo ten rok zostanie w naszej pamięci”.

Władysław Łokietek, choć osobiście w Lublinie nie był, zrobił dla naszego miasta znacznie więcej niż niejeden jego włodarz stale rezydujący na miejscu.
Przywilej Łokietka z 1317 r., noszący też nazwę lokacyjnego, można traktować jako pierwsze nadanie Lublinowi praw miejskich. To w nim pojawia się po raz pierwszy wzmianka o Lublinie jako o mieście (w łacinie średniowiecznej civitas) i o jego mieszkańcach jako mieszczanach – cives. Został wystawiony w dniu „święta Błogosławionej Panny Marii” – według współczesnego datowania, w dniu 15 sierpnia (w średniowieczu nie stosowano dat dziennych, zamiast tego podawano nazwę święta liturgicznego przypadającego w danym dniu). Jego wystawca, „pragnąc znacznie powiększyć dochody i korzyści naszego państwa (…) dla zapewnienia wygodnego i dostatniego utrzymania jego obywateli i mieszkańców” nadaje miastu 100 łanów według miary magdeburskiej ziemi uprawnej i nieuprawnej (według Wikipedii łan magdeburski, zwany też wielkim, frankońskim lub niemieckim, mógł liczyć od 22,60 do 25,80 hektara – red.).

Wójt Maciej z Opatowca

W przywileju określono także kompetencje wójta, Macieja z Opatowca, wieloletniego zaufanego współpracownika Łokietka, któremu i którego spadkobiercom wystawca dokumentu daje wieczyście wójtostwo na prawie dziedzicznym „z szóstym łanem wolnym z łanów miastu przydzielonych, z trzecim denarem z opłat sądowych, z jatkami rzeźniczymi, karczmami, ze wszystkimi ławami chlebnymi i szewskimi, z szóstą kramnicą (ława, kramnica – miejsca, w których prowadzono handel – red.) sukienników i kramarzy, z rzeźnią (…), z łaźniami i młynami tyloma, ile ich zdoła pobudować na rzekach w granicach miasta, a także z sadzawkami, w których ma prawo łowienia i chwytania ryb wszelkimi sposobami, czego całkowicie zabraniamy innym mieszczanom.
Te wszystkie [przywileje] będzie posiadał tenże wójt bez ograniczeń i bez obowiązku składania dla nas jakichkolwiek opłat z tego tytułu. Chcemy również, aby wójt i wspomniani obywatele [miasta] korzystali z pełni prawa teutońskiego, magdeburskiego, odrzuciwszy zupełnie wszelkie inne prawa i zwyczaje z nimi niezgodne. Postanawiamy więc, aby wymienieni obywatele we wszystkich sprawach wielkich i małych, a także złodzieje i złoczyńcy pochwyceni w granicach miasta lub doprowadzeni podlegali sądowi tego wójta, który ich będzie sądził w każdym przypadku, jak tego wymaga rzeczone prawo, bez sprzeciwu ze strony sądów i władzy sądowniczej wojewodów, kasztelanów lub jakichkolwiek innych sędziów. Wobec tych ostatnich obywatele [miasta] i inni podlegający jurysdykcji wójta nie są obowiązani odpowiadać, lecz tylko przed wyżej wspomnianym wójtem. Od ich sądów jest również całkowicie wolny wymieniony wójt i jego następcy, którzy mają obowiązek odpowiadać przed naszym sądem, ale wyłącznie na podstawie swojego prawa, gdy zostaną wezwani listem opatrzonym naszą pieczęcią.
(…) Aby zaś stworzyć jeszcze dogodniejsze i korzystniejsze warunki lokacji miasta, wszystkim jego mieszkańcom dajemy na zawsze wolność od płacenia ceł, dokądkolwiek by jechali przez nasze państwo ze swymi towarami czy to w celu zakupu czy sprzedaży. Natomiast od podatku na rzecz naszą oraz od wszelkich posług i ciężarów uwalniamy ich całkowicie na przeciąg 20 lat. Gdy okres tej wolności minie, będą oni płacić corocznie z każdego łanu 1 wiardunek w monecie obiegowej” (wiardunek, wiardunk, czwartak – średniowieczna jednostka miary masy, równa 1/4 grzywny, która ważyła 182,5 g srebra, a w systemie groszowym wynosiła 48 groszy, stosowana najczęciej w obliczaniu czynszu pieniężnego, źródło: Wikipedia).
Cytat z dokumentu może i przydługi, ale lepiej, niż omawiać własnymi słowami, przytoczyć tekst przywileju. Jego współczesny czytelnik może być pod wrażeniem kompleksowości ujęcia tematu – wystawca dokumentu pomyślał o wszystkim, co mogło być potrzebne ówczesnym mieszkańcom Lublina – i zdolności jego pomysłodawców do myślenia w dłuższej perspektywie.

Wytyczyć szlaki przyszłości

Swoimi działaniami Łokietek otworzył nowe perspektywy dla Polski. Nawiązał przyjazne kontakty z następcami Arpadów – Andegawenami, wydając za Karola Roberta swą córkę. Po wygaśnięciu Piastów w myśl zawartej umowy tron polski objął Ludwik Węgierski, siostrzeniec Łokietka. Ponieważ nie miał on męskiego potomka, królem w Polsce została jego córka Jadwiga. Poślubiając wielkiego księcia litewskiego Jagiełłę, stworzyła podwaliny pod potężne państwo Jagiellonów.
Łokietek, choć litewskie najazdy pustoszyły Polskę, kiedy wsparł w dążeniach do tronu w Haliczu Bolesława, syna księcia mazowieckiego Trojdena, nawiązał kontakty z wielkim księciem litewskim Giedyminem – bez jego zgody nowy władca nie mógłby władać Haliczem. Alians przypieczętował ślub syna Łokietka Kazimierza z córką Giedymina Aldoną-Anną, a pogańscy Litwini wspierali go w walce z chrześcijańską Brandenburgią. W 1328 r., kiedy Luksemburczyk ruszył z Krzyżakami na krucjatę przeciwko Litwinom, Łokietek, jako ich sojusznik, zaatakował ziemie Zakonu. Wnukiem Giedymina był przyszły mąż Jadwigi.
Łokietek, w prostej linii potomek Krzywoustego, którego testament doprowadził do podziału Polski, i wnuk Konrada mazowieckiego, który sprowadził na polskie ziemie Krzyżaków, zjednoczył na powrót rozbite państwo i stoczył pod Płowcami bitwę, w której mniejszą część wojsk krzyżackich rozbił, większej uległ, ale pierwszy raz udowodnił, że rycerze-mnisi nie są niezwyciężeni.
Joanna Dudziak

Lublin przed Łokietkiem

Początki Lublina – jak nieco pompatycznie napisali we wstępie do wydawnictwa „Lublin w dokumencie 1317–1967” Franciszek Cieślak, Henryk Gawarecki i Maria Stankowa – giną w mroku dziejów.
Pomocą służy archeologia. Na podstawie badań wiadomo, że w V i VI wieku na wzgórzu zwanym obecnie Czwartek istniał rozplanowany ośrodek osadniczy. Dojrzałe średniowiecze przyniosło sporo zapisków informujących o dziejach Lublina, jak na przykład relacje o walce o Lublin w 1245 r. i 1253 między Bolesławem Wstydliwym i Danielem księciem halickim czy o najazdach Tatarów i Rusinów w roku 1252 oraz Litwinów i Jaćwingów (rok 1288). W XIII w. Lublin i ziemia lubelska były terenem ustawicznych walk książąt krakowskich z włodzimiersko-halickimi, a sam Lublin znajdował się pod panowaniem tych ostatnich do 1302 r. W tym czasie już od dawna u ujścia Czechówki do Bystrzycy istniał gród o tej nazwie.
Na rozwój miasta w XII, XIII i XIV wieku wpływał szereg czynników: sąsiedztwo Rusi halickiej, stąd konieczność gospodarczego i organizacyjnego związania sąsiadującej z nią ziemi lubelskiej z resztą państwa, i szlaki handlowe, prowadzące z jednej strony do portów Morza Czarnego, z drugiej nad Bałtyk. W tym czasie Lublin był już znacznym ośrodkiem gospodarczym, w którym kwitł handel i rzemiosło, siedzibą władz kościelnych, czyli archidiakona, zastępcy biskupa krakowskiego, wzmiankowanego po raz pierwszy w 1198 r.