Lubelscy radni chcą odwołać wojewodę

O odwołanie Przemysława Czarnka z funkcji wojewody apelują do premiera Mateusza Morawieckiego miejscy radni Platformy Obywatelskiej i Wspólnego Lublina. To pokłosie jednej z wypowiedzi wojewody dotyczącej Marszu Równości.


Radni przygotowali projekt apelu, który ma zostać przyjęty na powyborczej sesji, 25 października. Został udostępniony dziennikarzom. – „Oburzające i nielicujące z powagą urzędu jest formułowanie obraźliwych wobec mieszkańców Lublina stwierdzeń będących wyrazem pogardy i mowy nienawiści. Reprezentant rządu określając organizatorów i uczestników (marszu równości – przyp. aut.) mianem „zboczeńców i dewiantów” przekroczył wszelkie standardy i granice, których powinien przestrzegać funkcjonariusz publiczny” – to jeden z fragmentów.

– Słowa wojewody były haniebne. Według ustawy reprezentuje on w swoich wystąpieniach stanowisko zgodne z ustaleniami, które przyjęła Rada Ministrów. Czy to oznacza, że rząd przyjmuje te słowa jako swoje? – pytał z kolei Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta Lublin. Podczas konferencji prasowej towarzyszyli mu prezydent Krzysztof Żuk, a także radni Michał Krawczyk, Jarosław Pakuła i Anna Ryfka.

Wojewoda zareagował błyskawicznie, także zwołując konferencję. – Żałuję, że radni Platformy Obywatelskiej i Wspólnego Lublina stchórzyli i nie przyszli na ubiegłotygodniową, nadzwyczajną sesję. Mogli się wówczas swobodnie wypowiedzieć w tej sprawie. Brakuje im odwagi, a demokracja polega między innymi na wyrażaniu swoich poglądów – stwierdził.

Wojewoda uważa, że przygotowanie apelu „świadczy o ogromnym chaosie w szeregach PO i Wspólnego Lublina”. – Są zagubieni w tym, co się stało. Ich prezydent okłamał mieszkańców, że nie może wydać zakazu (organizacji marszu – przyp. aut.), a następnie ten zakaz wydał. Jest krytykowany zarówno przez formacje lewicowe i prawicowe – dodał.

Wojewoda Przemysław Czarnek przekonuje również, że treść apelu jest niezgodna z prawdą. – Niech radni wskażą jakąkolwiek moją wypowiedź, w której nazwałem kogokolwiek z potencjalnych uczestników marszu mianem dewianta albo zboczeńca. Mówiłem tylko, że jestem przeciwnikiem promowania zboczeń, dewiacji i wynaturzeń, a to nie jest równoznaczne – wyjaśnił. Grzegorz Rekiel