Mają dość koczujących bezdomnych

Problem trwa od lat. Mieszkańcy ul. Słowackiego mają już dość koczujących pod ich blokami osób bezdomnych. – Szokujące, co musimy każdego dnia znosić i na co patrzeć! – oburza się jeden z mieszkańców opowiadając o szczurach biegających przy rozłożonych kołdrach, na których bezdomni śpią, jedzą, piją, załatwiają się i przebierają.

– Jak można żyć w takich warunkach? Czy nie można zabrać ich w jakieś bezpieczne miejsce, pomagając w ten sposób im i nam? – pyta nasz rozmówca. – Chodzi o kilka osób, które kiedyś mieszkały w pobliskich blokach, a teraz są bezdomni. To udręka mieszkać tu i znosić ten smród, pijaństwo, żebry. Ci ludzie żyją w straszliwych warunkach, jak zwierzęta – pod gołym niebem, a nocą ewentualnie pod wiatą. W dzień, za sklepami, w kołdrach leżą, piją, jedzą, sikają. Szczury wokół biegają.

Może sanepid się tym zainteresuje, bo nie wiemy, czy przez to jakaś zaraz nie wybuchnie. Dzieci chodzą do pobliskiej szkoły i patrzą, jak ci ludzie przebierają się, wyciągają ręce do przechodniów po pieniądze, jedzenie. Trzy lub cztery lata już to trwa i choć mundurowi interweniują, to ci bezdomni dalej tu żyją.

W chełmskim sanepidzie mówią, że to zadanie dla miasta, mundurowych, ośrodków dla osób bezdomnych. Sanepid może rozpocząć działanie po zgłoszeniu lekarza, gdy w grę będzie wchodziło bezpośrednie zagrożenie wystąpienia choroby zakaźnej. W Komendzie Miejskiej Policji w Chełmie potwierdzają, że ostatnio były dwa zgłoszenia w tej sprawie. To z 29 sierpnia br. dotyczyło pijanego bezdomnego leżącego za sklepem przy ul. Słowackiego. Mundurowi zawieźli go do policyjnego PDOZ (pomieszczenie dla osób zatrzymanych – przyp. red.), aby wytrzeźwiał.

Z kolei 24 września br. zniesmaczeni mieszkańcy wezwali policjantów na parking przy Słowackiego, gdzie jeden z bezdomnych mężczyzn się przebierał. Za ten „nieobyczajny wybryk” ukarano go mandatem karnym. Kom. Ewa Czyż, oficer prasowy KMP w Chełmie, informuje, że policjanci reagują na każde wezwanie. Zapewnia też, że sprawą zajmuje się dzielnicowy, który rozmawia z bezdomnymi przebywającymi przy Słowackiego o tym, że mogą skorzystać z pomocy Schroniska dla bezdomnych mężczyzn Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta oraz Schroniska dla Osób Bezdomnych „Markot” w Chełmie.

Strażnicy miejscy też tłumaczą, że reagują na zgłoszenia, ale nie mogą zakazać przebywania bezdomnym w tym miejscu.

– Wiemy, gdzie w mieście przebywają osoby bezdomne i do takich lokalizacji zalicza się także miejsce przy ulicy Słowackiego, o którym mowa – mówi Mariusz Gałęziowski, komendant Straży Miejskiej w Chełmie. – Otrzymujemy zgłoszenia w sprawie przebywających tam osób bezdomnych i zawsze w takich sytuacjach interweniujemy. Gdy bezdomny jest nietrzeźwy, swoim zachowaniem daje powód do zgorszenia w miejscu publicznym, znajduje się w okolicznościach zagrażających jego życiu lub zdrowiu lub zagraża życiu lub zdrowiu innych osób doprowadzamy go do izby wytrzeźwień. Nie o każdej porze dnia jest jednak ona czynna, więc nie zawsze jest to możliwe.

Wtedy taka osoba doprowadzana jest do jednostki Policji po uprzednim przeprowadzeniu badania lekarskiego. Z kolei, dowiezienie nietrzeźwego bezdomnego do ośrodków takich jak schronisko Brata Alberta czy Monar też nie wchodzi w rachubę, bo tam przyjmują tylko osoby trzeźwe z testem na Covid-19. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkańców ulicy Słowackiego obecność bezdomnych może bulwersować, ale nie jesteśmy w stanie zakazać tym osobom przebywania w tym miejscu. One tam po prostu wracają. Podejmujemy interwencje zawsze, gdy dostajemy wezwanie i sami też monitorujemy sytuację, ale nasze możliwości w tym przypadku są ograniczone w zasadzie do doprowadzenia tych osób do wskazanych ośrodków czy instytucji.

Strażnicy miejscy mówią, że dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby Ośrodek Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie, zwany potocznie „izbą wytrzeźwień”, przez cały rok był czynny całodobowo. Obecnie jest tak tylko przez pół roku – jesienią i zimą. Latem i wiosną „izba wytrzeźwień” czynna jest od godz. 16.00 przez noc. W tym czasie w trakcie dnia pijaną osobę służby mogą ulokować tylko w policyjnym „PDOZ”. Osoby bezdomne „ze Słowackiego” bywają częstymi pacjentami na „wytrzeźwiałce”.

– Wkrótce temperatury spadną i problem się nasili, bo osoby bezdomne będą szukać miejsca na klatkach schodowych i – co uzasadnione – mieszkańcy będą wtedy częściej wzywać służby – mówi Krzysztof Gocał, dyrektor Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie. – Te osoby nie zawsze są pod wpływem alkoholu, a potrzebują schronienia. Różne zdarzają się sytuacje i dlatego od 1 października do końca marca nasz ośrodek czynny jest całą dobę.

W tym czasie przyjmujemy osoby pod wpływem alkoholu, ale także te trzeźwe, najczęściej bezdomne. Zajmuje się nimi nasza wykwalifikowana ekipa, medycy. Osoby te mają gdzie się umyć, przespać. Zdarza się nawet, że często wymagają leczenia szpitalnego. Pamiętajmy, że to też ludzie. Czasem przychodzą do nas w takim stanie, że serce ściska.

Mieszkańców ul. Słowackiego też serce ściska, ale głównie z powodu ich utrapienia. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here