Majątek z odnalezionej teczki

W archiwach chełmskiego starostwa wygrzebano starą, pożółkłą teczkę sprzed pół wieku. Jest cenna. Zawiera listę udziałowców kilkudziesięciohektarowej wspólnoty gruntowej w Żmudzi. Tylko kilku z nich żyje, resztę spadkobierców należy odszukać. – Gra warta jest świeczki, chodzi o majątek – mówi Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź.


W powiecie chełmskim jest prawie dwa tysiące hektarów tzw. wspólnot gruntowych. Ziemie te nadano mieszkańcom wsi w zamierzchłych czasach. Dziś nie zawsze wiadomo, kto ma do nich prawo, ale chodzi o majątek wart wielkie pieniądze. Wspólnoty gruntowe powstały w XIX wieku po likwidacji pańszczyzny na terenach byłych zaborów rosyjskiego i austriackiego. Są to wspólne dla mieszkańców danej wsi działki. Rolnicy mieli w nich udziały w zależności od powierzchni swoich gospodarstw. Wiele wspólnot nie ma uregulowanego stanu prawnego. W powiecie chełmskim jest 118 wspólnot gruntowych. Łącznie jest to 1903 ha ziemi. Najwięcej wspólnot gruntowych jest w gminach Chełm, Wojsławice i Rejowiec. Znowelizowana przed dwoma laty ustawa o wspólnotach gruntowych miała porządkować te kwestie. Nowe przepisy mają umożliwić ustalenie, które nieruchomości stanowią wspólnotę gruntową, a także tworzenie wykazu uprawnionych do udziału w nich. Pozwalają też na przekształcenie wspólnot we współwłasność, co umożliwia opodatkowanie, zakładanie ksiąg wieczystych i sprzedaż tych działek. Następuje to na wniosek uprawnionego do udziału we wspólnocie. Do chełmskiego starostwa wpływają wnioski od osób o aktualizację wykazu uprawnionych we wspólnotach gruntowych, do których zostały w latach 1960-1970 wydane decyzje ustalające udziały we wspólnocie gruntowej. Taką właśnie decyzję z lat 60. XX wieku, dotyczącą wspólnoty gruntowej w Żmudzi, odnaleziono niedawno w chełmskim starostwie. Stara, pożółkła teczka jest jednak bardzo wartościowa, bo przekłada się na konkretny majątek. Chodzi o ponad czterdzieści hektarów ziemi, z której będą mogli korzystać udziałowcy, gdy tylko udokumentują swoje prawa do udziałów. Wykaz, o którym mowa liczy ponad pięćdziesiąt nazwisk. Tylko kilka osób jeszcze żyje, reszta to spadkobiercy udziałowców, których należy odszukać. Sprawą zainteresował się Jacek Raczkiewicz, sołtys Żmudzi, a jednocześnie radny gminy Żmudź. Zainicjował on czwartkowe spotkanie mieszkańców gminy Żmudź z wicestarostą Tomaszem Szczepaniakiem, a także Edytą Niezgodą, wójtem gminy Żmudź i jej zastępcą Łukaszem Burakiem. Przedstawiciele starostwa poinformowali zainteresowanych o formalnościach, jakie należy spełnić, aby wspólnota mogła korzystać z ponad 40 ha gruntu.
– Jesteśmy w posiadaniu oryginalnej teczki, w której figurują udziały wszystkich osób we wspólnocie, ale listę tę należy zaktualizować i to zainteresowani powinni się tym zająć – mówiła Renata Wróblewska-Kopczyńska, dyrektor Wydziału Geodezji, Kartografii i Gospodarki Nieruchomościami Starostwa Powiatowego w Chełmie. – Należy przyjść do nas z dokumentami, świadczącymi o udziałach we wspólnocie. Służymy pomocą, także w zakresie odszukiwania w naszych ewidencjach niektórych dokumentów. Niektóre udziały mogły przejść na skarb państwa. Do każdej ze spraw należy podchodzić indywidualnie. Są wspólnoty, które potrafiły odtworzyć listę udziałowców, wyprowadzić te wszystkie formalności i teraz naprawdę prężnie działają. Musicie państwo wyłonić zarząd wspólnoty, wzór statutu możemy udostępnić.
Obecni na spotkaniu mieszkańcy gminy Żmudź zwrócili uwagę, że odszukanie spadkobierców udziałowców będzie skomplikowane.
– Patrzymy na tę listę i dziewięćdziesiąt dziewięć procent z wymienionych tu osób, już nie żyje, a w niektórych przypadkach nie wiadomo, gdzie szukać ich spadkobierców – mówił jeden z mieszkańców. – Osoby te mogły wyjechać, odsprzedać swoje nieruchomości. Jak ich odszukać, skoro nie ma z nimi kontaktu?
Wójt Niezgoda poradziła, aby zainteresowani wyznaczyli spośród siebie grupę osób, która zajmie się formalnościami, bo potrzeba na to dużo czasu i zaangażowania.
– Sprawa wydaje się skomplikowana, ale te formalności można wyprowadzić, a gra jest warta świeczki, bo w przyszłości możecie tym majątkiem zawiadywać – stwierdziła wójt Niezgoda. – Najpierw trzeba zacząć od spraw najłatwiejszych, gdzie rodzice przekazywali całe gospodarstwa na dwoje, troje dzieci. Musicie się między sobą porozumieć.
Radny Raczkiewicz przyznał, że do sprawy należy podejść spokojnie.
– Najpierw każdy z nas musi pozbierać swoje dokumenty, pójść do starostwa i ustalić własną sytuację, bo nikt za niego tego nie zrobi – stwierdził Raczkiewicz. – To może potrwać pół roku. Potem się spotkamy i wybierzemy zarząd wspólnoty.
Największa wspólnota gruntowa w gminie Żmudź jest w Pobołowicach. Obejmuje ponad sto hektarów ziemi. Jeśli ustalenie uprawnionych we wspólnocie gruntowej jest niemożliwe to tereny nieodpłatnie mogą przejąć gminy. Odbywa się to na wniosek samorządu. Samorząd może też wnieść o uznanie danej nieruchomości za mienie gromadzkie. Są to takie nieruchomości, które przed 1 stycznia 2011 roku zostały prawnie lub faktycznie przekazane na cele publiczne lub społeczne. Najczęściej chodzi o działki gruntu, na których znajdują się właśnie świetlice wiejskie, byłe kopalnie piasku, żwiru, grzebowiska zwierząt. W ubiegłym roku gmina Żmudź wniosła do chełmskiego starostwa o uznanie za mienie gromadzkie działki ze świetlicą wiejską w Dryszczowie. (mo)

UDOSTĘPNIJ