Masowe oszustwa, także na kryptowaluty

Ktoś zadzwonił do ofiar i obiecał duże zyski, które miały zostać wygenerowane za pomocą kryptowalut. Skuszone wizją łatwego zarobku kobiety zainstalowały oprogramowanie, dzięki któremu złodziej miał wgląd do ich komputera. Zgodziły się też wpłacić depozyt na wskazane przez oszusta konto. Inne dały się nabrać na odzież i zabawki.

– Internetowi oszuści wykorzystują naiwnych bez skrupułów. Niska cena i szybka przesyłka kuszą niejednego klienta. Pamiętajmy! Jeśli ktoś proponuje transakcję i wydaje się ona zbyt atrakcyjna, to najprawdopodobniej nie jest prawdziwa. Kuszące oferty na stronach internetowych sprawdzajmy i weryfikujmy. Nie dajmy się oszukać – apeluje sierżant Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie

O tym, że nie należy wierzyć w każdą promocję oraz szybkie zyski z krypto walut, przekonały się cztery mieszkanki z Chełma. W czwartek (17 grudnia) oszukane w Internecie kobiety zgłosiły się do komendy. Dwie z nich są ofiarami naciągacza na tzw. „zdalny pulpit”.

O co dokładnie chodzi? Ktoś zatelefonował do obu pań i już na początku rozmowy obiecał duże zyski. Brzmiało wspaniale, ale potem szybko pojawiły się schody. Rybki, co prawda, połknęły haczyk i powiązały „wygraną” z inwestowanymi przez siebie pieniędzmi w kryptowalutach. Ba, były pewne, że o to właśnie chodzi.

Procedura odebrania pieniędzy była jednak bardzo skomplikowana – kobiety miały zainstalować na komputerze oprogramowanie do zdalnego sterowania systemem. Oficjalnie w ten sposób rozmówca miał im zdalnie pomóc w dopełnieniu dalszych formalności, a tak naprawdę chodziło mu tylko o dostęp do komputera ofiar. Niestety, obie panie posłuchały. Dalszy etap to manipulacja i gra na emocjach. Panie musiały zalogować się do bankowości internetowej i „wpłacić depozyt”.

Potem pieniądze miały im zostać zwrócone z obiecanym zyskiem. – Mieszkanki Chełma zostały zapewnione, że otrzymają zwrot wpłaconych pieniędzy z dużą nawiązką. Wszystko widziały na pulpicie swojego komputera, również wykonywany przelew z ich rachunku, który zaakceptowały i potwierdziły. Niestety, gdy nie doszło do zwrotu pieniędzy, zorientowały się, że zostały oszukane. 55-latka straciła niecałe 18 tysięcy złotych, natomiast druga kobieta blisko 5 tysięcy – mówi Głąb-Kumysz.

Kobiety zostały oszukane przez internetowego naciągacza. Tak samo, jak dwie inne chełmianki, które również w czwartek zgłosiły się do dyżurnego miejskiej komendy. Nowe ciuszki zamówiła 36-latka, ale nie z opcją „za pobraniem”. Kobieta zrobiła przelew, kontakt ze sprzedającym urwał się, a zamówionego ubrania dotąd nie otrzymała. Z kolei 40-latka zamówiła w sklepie internetowym zabawki na blisko 600 złotych. Dziś strona internetowa sklepu jest nieaktywna, a kobieta już wie, że zakupionych prezentów nie otrzyma przed gwiazdką. (pc)