Miejscowi zapomnieli

Miejscowi mieszkańcy i samorząd chyba zapomnieli. Na szczęście znalazło się dwóch młodych ludzi z sąsiedniej gminy, którzy w dniu 84. rocznicy uporządkowali kopiec i pomnik pamięci ofiar niemieckiej pacyfikacji wsi Kryniczki, do której doszło w 1942 roku. To nie oni się tym pochwalili. Dowiedzieliśmy się przypadkiem…

Kopiec pamięci ofiar niemieckiej pacyfikacji wsi Kryniczki w gminie Izbica usypała po wojnie ok. 100-osobowa grupa młodzieży ze szkół z Orłowa Drewnianego, Stryjowa, Tarzymiechów i Ostrzycy. Dzieci nosiły ziemię wiadrami, wspierała je tutejsza szkoła z jej ówczesnym kierownikiem Adamem Fideckim. Na kopcu ustawiono tablicę z nazwiskami 15 mieszkańców Kryniczek, zamordowanych 20 maja 1942 r. przez Niemców i ukraińską policję kolaboracyjną. Do pogromów w tym czasie doszło też w Orłowie Murowanym (także gmina Izbica) i wsi Wiszenki (gmina Skierbieszów), znajdującej się ok. 4 km od Kryniczek. W sumie zginęło wówczas ok. 70 osób.

Kilkanaście lat temu z inicjatywy pochodzącej z Kryniczek posłanki Teresy Hałas udało się zebrać pieniądze na odrestaurowanie i ogrodzenie tego miejsca, które z upływem lat znowu wymaga konserwacji. W 84. rocznicę pacyfikacji wsi Kryniczki postanowiliśmy skontaktować się z Teresą Hałas, by spytać, w jakim stanie znajduje się dziś to miejsce. Usłyszeliśmy poruszającą historię.

– Co roku 20 maja staram się odwiedzić to miejsce, upamiętniające tę straszną zbrodnię. Tym razem zastałam widok, który wzruszył mnie do łez. Zastałam tam dwóch młodych chłopców, którzy uwijali się przy porządkowaniu kopca. Okazało się, że są to bracia Sebastian i Damian Antoniak z Surhowa, z sąsiedniej gminy Kraśniczyn – opowiada „Nowemu Tygodniowi” była posłanka. – Znaleźli się w Kryniczkach przypadkiem i zainteresowali się usypanym kopcem. Kiedy weszli na szczyt i przeczytali, że upamiętnia on ofiary zbrodni dokonanej dokładnie 84 lata temu przez Niemców, postanowili to miejsce posprzątać. Poszli do okolicznych mieszkańców, pożyczyli jakąś miotełkę, ręcznie powyrywali chwasty. Miałam szczęście, że tam ich spotkałam i poznałam. Do tej chwili nie mogę pozbierać się z emocji i wzruszenia – dodaje.

Hałas zauważa, że taka postawa młodzieży to dziś rzadkość. – Oni, chłopcy z innej gminy, posprzątali nasz pomnik, o którym wiele osób z naszej gminy najwyraźniej zapomniało. Gratuluję rodzicom dobrego wychowania – mówi Teresa Hałas i dodaje, że przykre jest to, iż ani władze, ani mieszkańcy Kryniczek czy Orłowa Drewnianego w rocznicę pacyfikacji obu wsi nie zorganizowali żadnych uroczystości upamiętniających te straszne wydarzenia. (kg)