Mieszkania sprzedane, o szkołę niech martwi się miasto

Budowa przez deweloperów kolejnych osiedli mieszkaniowych na peryferiach Lublina pociąga za sobą nie tylko konieczność ich skomunikowania, ale również zapewniania miejsc w żłobkach, przedszkolach i szkołach. To spada na barki miasta i wymaga wielomilionowych wydatków. A może w ich powstaniu powinni partycypować budujący osiedla deweloperzy? Ich zdaniem oczywiście nie, a by Ratusz podejmował jakieś działania w tym kierunku nie słychać. Tymczasem jak donosi portal miastojestnasze.org takie rozwiązania na zachodzie Europy są czymś normalnym. Podobne oczekiwania wobec deweloperów zaczynają wysuwać również polskie gminy.

Na Felinie, Czubach, Węglinie, czy Ponikwdzie rosną kolejne bloki. Miasto chwali się, że się rozwija, przyciąga nowych mieszkańców i ma z tego tytułu większe wpływy do budżetu, ale jest też druga strona medalu. Mieszkańcy takich osiedli oczekują, że będą mieli dobrą komunikację z innymi dzielnicami, a w pobliżu żłobek, przedszkole i podstawówkę. O ile samą drogę prowadzącą do nowego osiedla i wewnętrzny układ komunikacyjny, zgodnie z ustawą o drogach publicznych, powinien wykonać inwestor, to już przebudowa głównych szlaków komunikacyjnych, zapewnienie miejsc w przedszkolach, czy podstawówkach spada na barki miasta.

Mieszkańcy nowych osiedli, czemu trudno się dziwić, oczekują, że takie placówki będą jak najbliżej ich domów. Lublin, czyli my podatnicy, na inwestycje oświatowe wydaje miliony, ale budżet nie jest i jeszcze długo nie będzie w stanie udźwignąć spełnienia wszystkich takich oczekiwań. Może miasto powinno więc, wydając deweloperom zgody, czy decyzje i warunki zabudowy umożliwiające budowę kolejnych osiedli mieszkaniowych oczekiwać od nich partycypowania w kosztach budowy placówek oświatowych dla dzieci ich mieszkańców.

Deweloperzy, patrząc na stanowisko Polskiego Związku Firm Deweloperskich, nie chcą o tym słyszeć. Postulują nawet zmiany w ustawie o drogach publicznych, które zwolniłby ich z obowiązku budowania dróg prowadzących do osiedli i wewnątrz nich, bo to podraża koszt mieszkań. Chcieliby też, by z tzw. ustawy lex deweloper zniknęły przepisy mówiące o tym, że powstająca w oparciu o nią inwestycja mieszkaniowa, musi spełniać warunki dotyczące odległości do najbliższej szkoły (mowa jest o odległości nie większej niż 1,5 km).

Niektóre samorządy przyjęły nawet swoje uregulowania w kwestii maksymalnej odległości nowych inwestycji mieszkaniowych od szkoły, przedszkola, czy miejsca rekreacji. Np. Warszawa uchwaliła, że nowe inwestycje mieszkaniowe mogą być realizowane w przypadku, jeśli odległość od szkoły podstawowej mogącej przyjąć nowych uczniów w liczbie min. 7% planowanej liczby mieszkańców inwestycji, jest nie większa niż 1500 m, odległość od przedszkola mogącego przyjąć dzieci w wieku przedszkolnym w liczbie min. 3,5% planowanej liczby mieszkańców inwestycji również nie będzie większa niż 1 500 m, podobnie jak odległość od dostępnych terenów wypoczynku, a powierzchnia dostępnych terenów wypoczynku oraz rekreacji lub sportu będzie wynosić min. 4 m2 x planowana liczba mieszkańców. W ubiegłym roku o uchwalenie lokalnych standardów-architektonicznych w Lublinie wnioskował radny Stanisław Brzozowski. W odpowiedzi Ratusz wyjaśnił, że prace nad projektem takiej uchwały trwają. Jak dotąd pod obrady radnych projekt takiej uchwały jednak nie trafił.

Nie słychać również, by miasto oczekiwało od budujących bloki deweloperów, by partycypowali w budowie szkół, czy przedszkoli, których konieczność budowy pojawia się w ślad za powstającymi osiedlami mieszkaniowymi. Owszem, w umowie między miastem a TVB, dotyczącej zagospodarowania Górek Czechowskich, znalazło się zobowiązanie dewelopera, że jeśli uzyska możliwość budowy na Górkach osiedla, to w I etapie budowy wykona lokal przystosowany na potrzeby żłobka czy przedszkola, ale nie ma mowy o jego przekazaniu miastu za darmo. W umowie jest również zapis o sprzedaży miastu na Górkach za złotówkę działki o powierzchni ok. 1,5 ha pod budowę szkoły, ale koszt jej wybudowania musiałoby ponieść miasto.

Tymczasem, jak donosi portal miastojestnasze.org, w Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy Zachodniej deweloper budujący osiedle mieszkaniowe w miejscu, w którego pobliżu nie ma szkoły, ma obowiązek ją wybudować i oddać na cele publiczne, bądź partycypować w kosztach budowy takiej placówki. Takie oczekiwania wobec deweloperów zaczynają wysuwać również polskie gminy. Np. budująca na warszawskim Służewcu osiedle mieszkaniowe spółka Echo Investment zobowiązana została do wybudowania podstawówki dla 300 uczniów.

Temat partycypacji deweloperów w inwestycjach oświatowych na pewno wart jest dyskusji również u nas.

Miliony na szkoły

W ostatnich latach na inwestycje oświatowe związane z potrzebą zapewnienia miejsc dla uczniów i przedszkolaków z nowo wybudowanych osiedli Lublin wydał miliony, a w najbliższych latach będzie musiał wydać kolejne. Ponad 70 mln zł kosztowała budowa oddanego zaledwie dwa lata temu Zespołu Szkół nr 13 przy ul. Berylowej, a nowa szkoła już nie jest w stanie pomieść wszystkich uczniów i trzeba ją rozbudować, albo na Węglinie wybudować nową. Do oddanego niespełna osiem lat temu Zespołu Szkół nr 12 przy ul. Sławinkowskiej miasto dobudowuje właśnie, kosztem blisko 12 mln zł, nowy segment. Podobnie sytuacja wygląda z SP nr 52 na Felinie. Tu, by pomieścić wszystkie dzieci z powstających kolejnych osiedli, również trwa rozbudowa szkoły. Inwestycja pochłonie ok. 17,9 mln zł. Na nowy kompleks oświatowy czeka również Ponikwoda. Miasto do jego budowy przymierza się od lat.

Obiekt miałby powstać przy ul. Majerankowej i poza szkołą podstawową pomieścić także żłobek oraz przedszkole. – Obecnie trwają jeszcze prace projektowe nad koncepcją dla budowy nowej szkoły w tej lokalizacji. Termin zakończenia to 31 marca. Założenia zawarte w programie użytkowym przewidują tzw. pięciociągową szkołę podstawową dla 1000 uczniów uczęszczających do 40 klas, przedszkole z 6 oddziałami dla 150 dzieci oraz żłobek dla około 100 dzieci. Zadanie będzie etapowane. Pierwszym etapem będzie budowa szkoły wraz z salą gimnastyczną i boiskiem wielofunkcyjnym, a kolejnymi budowa pozostałych obiektów – mówi Monika Głazik z biura prasowego lubelskiego Ratusza.

Jej budowa najwcześniej mogłaby ruszyć za rok, dwa, bo w tegorocznym budżecie nie zaplanowano pieniędzy nawet na opracowanie kompletnej dokumentacji budowlanej i wykonawczej. Niezbędna, o czym już wspomnieliśmy, jest również kolejna szkoła na Węglinie. Miasto myśli o rozbudowie ZS nr 13 przy ul. Berylowej, w skład którego wchodzi SP nr 58, albo budowie nowej podstawówki w rejonie ul. Jemiołuszki.

Na ich powstanie potrzebne będą miliony złotych. MK, RD

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here