Mikroprzystanki podzieliły mieszkańców

Owszem, są estetyczne i przykuwają uwagę, ale czy spełniają swoje zadanie? Czy chronią przed deszczem i wiatrem? I dlaczego są tak małe? Przystanki, które pojawiły się przy drodze Orchowiec – Felicjan – Gorzków, podzieliły mieszkańców.

O nowych przystankach, jakie pojawiły się na terenie gminy Gorzków, powiadomił nas jeden ze stałych Czytelników. – Gdy je zobaczyłem, to nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać, czy cieszyć, że w ogóle powstały – rozpoczyna. – Przystanki są potrzebne, nie ma tu o czym dyskutować, ale czy naprawdę nie można było ich lepiej wykonać? Z żoną przysiedliśmy na jednym z nich i uważam, że one nie spełniają zadania, nie chronią przed wiatrem czy większym deszczem – opowiada mężczyzna.

Nasz Czytelnik był świadkiem, jak jednym z przystanków ósemka dzieci czekała na autobus, który zawiezie je do szkoły. – Pod wiatą siedziała trójka, reszta się nie mieściła i stała przy ulicy. Coś tu chyba jest nie tak. Ciekawy też jestem, ile gminę kosztowały te dziwadła – dodaje. Z opinią taką nie zgadza się spotkana przez nas w Gorzkowie starsza kobieta. – Przystanki są, jakie są, ale dobrze, że w ogóle są. Dzięki temu jest bezpieczniej i można choć na chwilę sobie tu usiąść i odpocząć – mówi.

Piotr Cichosz, wicewójt Gorzkowa, informuje, że za instalację czterech przystanków samorząd zapłacił 20 tys. zł. – Koncepcyjnie nawiązują one do wiat przystankowych Szlaku Jana III Sobieskiego, są estetyczne, ładnie wykonane, pod jednym dachem mogą spokojnie zmieścić się cztery dorosłe osoby, więc te informacje są mocno przesadzone – uważa Cichosz.

Wicewójt podkreśla, że w gminie Gorzków są miejscowości, gdzie w ogóle nie ma wiat, zatok przystankowych czy chodników, a dzieci również stamtąd dojeżdżają do szkół. – Dzieje się tak nawet przy niebezpiecznej drodze wojewódzkiej w takich miejscowościach, jak Wielkopole czy Borów. Widzimy te problemy, chcemy je systematycznie rozwiązywać, mamy to w planach na rok 2020 – podkreśla Cichosz. (kg)