Morderca na wolności i pozuje z bronią

Trzy lata temu z zimną krwią zamordował swoją macochę i usiłował zabić jej dzieci, a następnie uzbrojony poszedł do ChDK, gdzie było około 500 osób. Nastoletni zabójca jest już na wolności i podobno szykuje „nową masakrę”.

„Syn powiedział mi, że W. napisał do jego kolegi przez Internet, że znowu chce dokonać masakry. Kontaktuje się z grupą młodych ludzi, którzy planują wysadzić szkołę lub jakąś placówkę administracji rządowej. Ponoć szuka dostępu do broni czarnoprochowej i kolekcjonerskiej oraz materiałów wybuchowych. Był też w sklepie z bronią, chciał kupić komplet noży myśliwskich. Jest bardzo cięty na Ukraińców, powiedział, że ich nienawidzi (…) To tykająca bomba…

Nadal fascynują go morderstwa (…)” – ten pełen niepokojących treści list otrzymała w minionym tygodniu dziennikarka „Nowego Tygodnia”.

Łukasz W., 25 stycznia 2020 roku, pod nieobecność ojca zadźgał nożem swoją macochę (39-letnią Ewelinę W.) i usiłował zabić jej nastoletnie dzieci z poprzedniego związku (ciężko ranił syna Eweliny, uderzając młotkiem w głowę).

Na umierającą w kałuży krwi matkę patrzyła jej 2-letnia córka, przyrodnia siostra nastoletniego zabójcy. W tym czasie uzbrojony w nóż i młotek Łukasz W. poszedł do Chełmskiego Domu Kultury, gdzie premierę spektaklu Teatru Ziemi Chełmskiej oglądało około 500 osób. Ostatecznie uciekł, nie robiąc nikomu krzywdy, a kilkaset metrów dalej zatrzymali go policjanci.

Chciał zabijać jak jego idole

Ustaliliśmy, że Łukasz W. od najmłodszych lat fascynował się przemocą i był uzależniony od brutalnych gier. Podziwiał sprawców masakry w liceum Columbine (podpisywał się pseudonimem jednego ze nich, „Inkvizytor Reb”), kochał się w morderczyni z Rakowisk (słał jej listy do więzienia) i zapowiadał, że sam zrobi „grubą masakrę” w szkole. Nawiązał też kontakt z podobnymi do siebie (policjanci znaleźli korespondencję Łukasza z nastolatkami z praskiego technikum, którzy planowali wysadzić szkołę po feriach zimowych. Dzięki temu udało się zapobiec kolejnej tragedii, zatrzymać młodych warszawiaków i zabezpieczyć ładunki wybuchowe).

Kilka miesięcy przed zbrodnią (jesienią 2019 roku) dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 4 w Chełmie o internetowych groźbach poinformowała ojca W., poradnię psychologiczno-pedagogiczną oraz policję. Według ojca Łukasza, to były jedynie żarty, aby zaimponować kolegom. Specjaliści z chełmskiej poradni nie stwierdzili, by chłopak stanowił zagrożenie. Z kolei mundurowi przekazali materiały w sprawie do sądu rodzinnego, ale ten wyznaczył termin posiedzenia dopiero na koniec lutego 2020 roku.
Nad ranem 25 stycznia 2020 r., przed atakiem na Ewelinę W. i jej dzieci, zamieścił na Facebooku wpis: „Pora zabijać, ty szmato pijacka”.

Zabójca wyszedł na wolność

Łukaszowi W. brakowało zaledwie kilku miesięcy do ukończenia 15. roku życia. Jako 14-latek odpowiadał więc przed sądem rodzinnym w Chełmie, który z zasady „nie karze, a wychowuje”. Biegli stwierdzili, że jest niepoczytalny, a sąd umieścił go w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym dla nieletnich. Od tamtej pory był przerzucany po kolejnych oddziałach w kraju, a sąd pozbawił jego ojca praw rodzicielskich.

Ostatecznie W. trafił do Krajowego Ośrodka Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie, a materiały w jego sprawie zostały przekazane do tamtejszego sądu. Choć zgodnie z prawem mógł przebywać w zamknięciu maksymalnie do ukończenia 21 lat, po 3 latach od zabójstwa wyszedł w maju na wolność. Dlaczego?

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami Ustawy z dnia 9 czerwca 2022 roku o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, wykonywanie środka leczniczego zakończone zostało w związku z uzyskaniem przez nieletniego pełnoletniości – odpowiada Grzegorz Zajączkowski, prezes Sądu Rejonowego w Garwolinie.

Decyzję o umorzeniu postępowania wykonawczego sąd musiał podjąć na podstawie opinii biegłego psychiatry z ośrodka, w którym przebywał sprawca. Jednak na pytania, czy zdaniem lekarzy Łukasz W. odzyskał równowagę psychiczną i może przebywać w środowisku oraz czy sąd wyznaczył mu kuratora, prezes nie odpowiada. – Jawność tych informacji wyłączona jest przepisanymi ustawy – komentuje sędzia.

Postanowienie o zwolnieniu W. sąd w Garwolinie przesłał do chełmskiej jednostki. Sędzia Leszek Breś, przewodniczący wydziału rodzinnego Sądu Rejonowego w Chełmie, mówi, że przekazał je również do chełmskiej prokuratury i policji. Aby mieli świadomość, bo miejsce pobytu Łukasza W. jest nieznane.

Bez znajomości akt i wglądu w opinię biegłego nikt nie komentuje sprawy. Jednak zarówno przedstawiciele chełmskiego sądu, jak i tutejszej prokuratury czy komendy policji są zdziwieni tak szybkim wypuszczeniem nastoletniego zabójcy z zamkniętego ośrodka. Nikt też nie pamięta, by kiedykolwiek wcześniej w Chełmie jakiś nastolatek popełnił tak okrutną zbrodnię.

Co planuje teraz?

Z listu od domniemanej matki chłopca, z którym skontaktował się W., wynika, że mieszka on teraz w Warszawie. Faktycznie, zaraz po opuszczeniu zamkniętego zakładu na nowo założył profil na Facebooku jako „Inkvizytor Reb”. Treści, które na nim zamieszcza, są co najmniej niepokojące. Łukasz W., który 3 lata temu zadźgał macochę nożem, pozuje do zdjęć z bronią.

O liście sugerującym, że zabójca „znowu chce dokonać masakry” i o fotografiach z bronią poinformowaliśmy Komendę Miejską Policji w Chełmie. Okazało się, że do nich również dotarł w minionym tygodniu list w sprawie Łukasza W. Autor anonimu do chełmskiej policji pisze, że przypadkiem natrafił na jego profil w mediach społecznościowych, a zszokowany zawartymi na nim treściami zaczął szukać informacji o chłopaku. Trafił m.in. na artykuły „Nowego Tygodnia” na temat okrutnej zbrodni na Ewelinie W. Poczucie obowiązku kazało mu zgłosić swoje obawy policji, nim będzie za późno. Sprawą już zajęli się kryminalni z KMP Chełm. Oby tym razem udało się zadziałać we właściwym czasie. (pc, fot. Facbook)