MPEC niewiadomą

mpec

Wiele wskazuje na to, że miasto najprawdopodobniej wycofa się z kolejnej próby sprzedaży 100 procent udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Tymczasem spółce zostały dwa lata na zrealizowanie wielomilionowych inwestycji i przestawienie się na alternatywne źródła energii. Takie wymagania przed miejskimi ciepłowniami stawia Unia Europejska.

Trwająca blisko osiem miesięcy procedura wyłonienia nowego właściciela Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Chełmie zakończyła się fiaskiem. Miasto do tej pory nie ujawniło żadnych istotnych informacji związanych z negocjacjami, mimo że w listopadzie minionego roku na sesji rady miasta prezydent Jakub Banaszek zapowiedział, że zrobi to na kolejnym posiedzeniu w grudniu. Przypomnijmy jedynie, że wstępne oferty kupna złożyły cztery firmy. Kontrolowane przez skarb państwa PGE Energia Ciepła i PGNiG Termika oraz Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i niemiecki E.ON – międzynarodowy koncern, w całości prywatny dostawca energii.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że wiążące oferty przedstawiły tylko dwie, PGE Energia Ciepła oraz E.ON. Branżowe media sugerowały, że niemiecki koncern miał zaproponować nawet około 100 mln zł. Bardziej prawdopodobne jest, że stawka, jaką przedstawił E.ON, opiewała w granicach 45-50 mln zł. Taka kwota podobno „krąży” po magistracie. Z kolei państwowy gigant za 100 procent udziałów MPEC rzekomo miał zaoferować zaledwie około 10 mln zł. Prezydent Banaszek za całą spółkę natomiast oczekiwał kwoty co najmniej 40,5 mln zł. Oficjalnie do sprzedaży udziałów nie doszło, bo rada miasta nie wyraziła zgody na to, by 15 proc. przejęli pracownicy MPEC. Dziś wydaje się, że decyzja radnych była pretekstem do tego, by miasto mogło unieważnić całą procedurę sprzedaży udziałów. Dzięki temu miejska spółka nie trafiła w niemieckie ręce.

Co istotne, na jednej z ostatnich w ubiegłym roku sesji rady miasta, skarbnik Marzena Guzowska zapewniała, że w budżecie na 2021 rok w dochodach majątkowych zostanie zaplanowana kwota 40,5 mln zł, a miasto będzie znowu próbowało sprzedać udziały MPEC. Wszystko wskazuje na to, że do sprzedaży spółki raczej nie dojdzie. Sam prezydent Banaszek nie ujawnia swoich planów, a jego Biuro Prasowe informuje jedynie, że ze względu na konieczność wykonania inwestycji zapewniających dostosowanie działalności MPEC do wymogów stawianych przez Unię Europejską, prowadzone są rozmowy z dwoma potencjalnymi partnerami, którzy zapewnią kontynuację działalności oraz niezbędną modernizację infrastruktury.

Tymczasem mieszkańcy Chełma już żyją w niepewności, bo prezydent Banaszek wielokrotnie powtarzał, że do końca 2022 roku MPEC musi przestawić się na alternatywne źródła energii i żeby zrealizować niezbędne inwestycje, potrzebuje czasu. Ich brak może oznaczać wysokie kary. Tego właśnie najbardziej obawiają się chełmianie, mimo że magistrat zapewnia, iż stawki opłat za ciepło ustala nie spółka, a Urząd Regulacji Energetyki. Mieszkańcy uważają jednak, że jeśli sprawdzi się czarny scenariusz i miasto nie zdąży z inwestycjami, ceny energii cieplnej mogą kilkakrotnie pójść w górę. (s)