Myśliwi żywą tarczą

Podczas wizyty w Chełmie Jan Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi, zaapelował do myśliwych o odstrzał dzików w związku z szalejącym ASF. – Koła łowieckie mają być żywą tarczą. Tylko ich rękoma możemy zwalczać wirus, stanowiący plagę XXI wieku – mówił Ardanowski, informując o rezygnacji z budowy wielkiej zapory przed dzikami na wschodniej granicy. Minister omówił też „plan dla wsi”, który ma m.in. obniżyć koszty prowadzenia gospodarstwa rolnego.


Poniedziałkową konferencję prasową zwołano w chełmskim biurze poselskim Beaty Mazurek (PiS). Wicemarszałek Sejmu poinformowała, że Jan Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi, przyjechał do Chełma, aby przedstawić tzw. plan dla wsi, czyli program zmian w rolnictwie, który w najbliższym czasie chce wprowadzić PiS. Program ten opierać ma się na trzech filarach: ochronie rolników (przed klęskami żywiołowymi), wsparciu (gdy jest nadprodukcja lub cena płodów rolnych jest niska) i rozwoju (wprowadzeniu do przemysłu rolniczego nowych technologii). Podczas spotkania minister Ardanowski odniósł się też do problemu szalejącego w regionie wirusa ASF. Nazwał go plagą XXI wieku. Przyznał, że wirus ten nie do końca jest poznany i nie można go zwalczyć za pomocą szczepionek. Stwierdził, że na razie wirus jest „utrzymywany w ryzach na terenie trzech województw”, ale jest wielka obawa, iż przesunie się do centrum kraju, gdzie są największe hodowle trzody chlewnej. Minister przyznał też, że jeśli chodzi o ASF, sytuacja w Europie staje się dramatyczna, a Polska nie jest pod tym względem „wyspą nieszczęścia”. Stwierdził, że myśliwi mogą być wyposażeni w naboje, chłodnie, aby tylko chcieli polować.

– Potrzebna jest głęboka depopulacja dzików, a my nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym inaczej niż rękoma myśliwych – stwierdził minister Ardanowski. – Niestety, na pozycji kół łowieckich nie ma dla tego większego zrozumienia. Myśliwi traktują odstrzał dzików nie jak swój obowiązek, a dobrą wolę. Błagam i apeluję do nich w tej sprawie, w przeciwnym razie będziemy musieli podjąć radykalne działanie wobec Polskiego Związku Łowieckiego. Konieczna jest bioasekuracja, często lekceważona przez rolników. Należy odizolować swoje gospodarstwo, stosować maty dezynfekcyjne. Jeśli rolnik hoduje na własne potrzeby niewielką ilość świń i nie jest w stanie upilnować swojego gospodarstwa, lepiej niech zrezygnuje na trzy lata z tej hodowli.

Minister Ardanowski zapowiedział rezygnację z budowy „mitycznego płotu”, tj. zapory przed dzikami wzdłuż wschodniej granicy. Stwierdził, że to rozwiązanie nie będzie skuteczne, bo żadne ogrodzenie nie powstrzyma dzików, które i tak są w stanie przepłynąć Bug i przejść przez bagna. Zdaniem ministra płot mógłby być skuteczny na krótkich odcinkach, bo mógłby ukierunkować dziki „w pułapki”, gdzie mogłyby zostać odstrzelone. Zapowiedział, że pieniądze planowane na budowę zapory lepiej przeznaczyć na bioasekurację dla rolników oraz dla kół łowieckich.

– To koła łowieckie powinny stanowić żywą tarczę. Tylko wspólne działania spowodują, że ten wirus uda się ograniczyć i zwalczyć – mówił minister Ardanowski.

Sytuacja skomplikowana

Minister Ardanowski przyznał, że sytuacja rolników jest „skomplikowana” i czas zabrać się za rozwiązania strategiczne. Stwierdził, że czuje się odpowiedzialny za „plan rozwoju wsi” nie tylko jako minister rolnictwa, ale też współautor tego programu. Plan ten ma – jak zapewniał minister Ardanowski – pomóc rolnikom w obniżeniu kosztów gospodarstwa. Ważną rolę odegrać ma tu rozszerzenie zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze, a większe korzyści w tym zakresie odczuć mają także rolnicy hodujący zwierzęta. Minister Ardanowski zapowiedział, że będzie apelował do szefów koncernów paliwowych w sprawie specjalnej oferty dla rolników, aby korzystali oni z upustów przy zakupie większej ilości paliwa. Minister stwierdził, że sytuację w rolnictwie należy ustabilizować poprzez „aktywną rolę państwa”. Ardanowski zapowiedział utworzenie krajowej grupy spożywczej. Ma to być grupa powiązanych ze sobą kapitałowo i organizacyjnie przedsiębiorstw, stanowiących holding, a nie jedną firmę, realizować ma „politykę ustalone przez rząd, przez ministerstwo”. Holding ten złożony ma być m.in. z Krajowej Spółki Cukrowej, spółki Elewarr, rynków hurtowych (np. Elizówka). Według ministra krajowa grupa spożywcza pozwoli przeciwdziałać niestabilności i braku przewidywalności produkcji, co – jego zdaniem – jest najgorsze w rolnictwie. Jak mówił minister – holding ma być atrakcyjny głównie dla dużych dostawców. Zapowiedział też zmiany na lepsze dla mniejszych rolników np. z Lubelszczyzny. Stwierdził, że aby zbywali oni swe produkty z zyskiem, trzeba „wzmocnić możliwość sprzedaży na rynku lokalnym”, rozszerzyć go o nowe kręgi odbiorców. W tym celu przygotowywana jest nowa ustawa. Chodzi o to, aby rolnicy mogli sprzedawać swoje produkty do restauracji, jadłodajni, lokalnych sklepów, gospodarstw agroturystycznych, czyli tam, gdzie konsumenci, chcą wysokiej jakości żywność. Minister zwrócił uwagę, że coraz więcej osób chce dbać o zdrowie i urodę, stąd większe zapotrzebowanie na zioła, kosmetyki, suplementy diety. Według niego należy ten trend wykorzystać.

– Chcemy, aby Polska stała się synonimem żywności najwyższej jakości, aby sprzedawała i produkowała coś, co będzie miało wartość dodaną: żywność regionalną, ekologiczną – mówił minister. – Chcemy też rozwinąć kierunki chowu bydła mięsnego: owiec, kóz. Ale ważne jest też nieżywnościowe wykorzystanie surowców rolniczych – chodzi o rozwój biogazowni rolniczych, które dadzą dochody rolnikom oraz gaz. Rolnictwo nie jest balastem, kłopotem zmartwieniem, tylko wielką szansą dla polskiej gospodarki. (mo)