Na spirytus boom minął

Gdy wybuchła epidemia, do gorzelni w regionie ustawiano się w kolejkach po alkohol, niezbędny do produkcji płynów do dezynfekcji. Ale dobra passa szybko minęła. Nasze gorzelnie liczą straty, ale przetrwały.

Licząca 130 lat gorzelnia w Żmudzi przetrwała już niejeden kryzys w branży spirytusowej. Gdy trzy miesiące temu wybuchła epidemia, a przedstawiciele wielu branż zamykali swoje interesy, żmudzka gorzelnia miała wiele zamówień.

– Spłynęło do nas sporo zamówień na alkohol etylowy. Myśleliśmy, że to dla nas duża szansa – mówi Justyna Szwarc, kierownik gorzelni w Żmudzi. – Ale ta bardzo dobra koniunktura szybko minęła ze względu na towar sprowadzany z zagranicy. Ale radzimy sobie, dzięki stałym umowom. Produkcja trwa. Wiem, że niektóre gorzelnie w regionie są w gorszej sytuacji, bo przecież sprzedaż alkoholu spadła.

W podobnym tonie wypowiada się Lucjan Jagiełło, właściciel Browaru Jagiełło z siedzibą w Pokrówce. W tym samym czasie, gdy wybuchła epidemia ta firma z dużymi tradycjami na rynku, była w trakcie wielkiej inwestycji, budowano nową warzelnię. Koronawirus spowodował wiele niewiadomych, ale inwestycję rozpoczęto i trzeba było ją kontynuować. W Browarze Jagiełło odczuli spadek sprzedaży, ale wierzą, że sytuacja wkrótce się poprawi.

– Na początku epidemii był moment lepszej koniunktury, gdy po spirytus rzeczywiście ustawiały się kolejki, tyle było zamówień – mówi Lucjan Jagiełło. – Przez miesiąc produkcja szła pełną parą, ale potem rynek już nasycił się płynem do dezynfekcji. Towar sprowadzano też z zagranicy. Jeśli chodzi o spirytus, to produkcja jest już na wolniejszych obrotach. Sprzedaż browaru jest niższa średnio o 35 procent. Restauracje, bary nie działały przez długi czas i odczuliśmy to. Ale teraz znowu ta branża rusza. Wiadomo, że nie zarobiliśmy tyle, ile planowaliśmy, ale nie grozi nam żadna upadłość, a przecież są firmy i w takiej dramatycznej sytuacji. Mimo mniejszej produkcji nikogo w tym czasie nie zwolniliśmy, bo wyszliśmy z założenia, że jesteśmy w tej sytuacji z pracownikami na dobre i na złe. Ale jeśli zdrowie dopisze, to z resztą damy radę. (t)