Na znak pokuty i w służbie pokoju

Caroline Stier i Markus Trauner - wolontariusze z Majdanka

Od wielu już lat Państwowe Muzeum na Majdanku gości zagranicznych wolontariuszy. Przez ostatni rok pracowali tu Caroline z Niemiec i Markus z Austrii.

Caroline Stier po zdaniu matury nie chciała od razu iść na studia – myślała o wolontariacie. – Chciałam poznać nowych ludzi, nowy kraj i zrealizować jakiś ciekawy projekt – mówi. Interesowała ją praca historyczno-edukacyjna i praca ze starszymi ludźmi. Zaczęła od wyszukania w Internecie organizacji oferujących wolontariat. Tak trafiła na stronę Akcji Znaku Pokuty – Służby dla Pokoju, założonej przez przedstawicieli niemieckiego Kościoła protestanckiego jako wyraz żalu z powodu cierpień zadanych przez Niemców – w tym także chrześcijan – ludności krajów okupowanych podczas II wojny światowej, z myślą o naprawieniu – choćby w niewielkim stopniu – krzywd przez nich wyrządzonych.

– W trakcie rekrutacji zostaliśmy zaproszeni na seminarium i tam mogliśmy przeczytać, m.in. co inni wolontariusze pisali o projektach na Majdanku i pomyślałam, że to, co robili w Polsce, jest ciekawe. Niewiele wiedziałam o Polsce, a to jest przecież sąsiad Niemiec – opowiada Caroline.

Natomiast Markus Trauner z Austrii był pierwszym wolontariuszem, który przyjechał do Lublina dzięki Austriackiej Służbie Pamięci, będącej alternatywą dla obowiązkowej w jego kraju służby wojskowej. Jej celem jest upamiętniania Holokaustu i przypominanie, że współudział w nim mieli także Austriacy. Jej wolontariusze pracują w instytucjach badających Holocaust i utrwalających jego pamięć, jak muzea i archiwa oraz placówkach opiekuńczych, w których przebywają jego ofiary, także w Argentynie i Chile.

Podczas rekrutacji miał do wyboru 3 projekty. – Nigdy nie słyszałem o Lublinie i chciałem trafić do Auschwitz, ale w Auschwitz nie mógłbym oprowadzać zwiedzających, a dla mnie jest ważne, żeby pracować z ludźmi. Mogłem też trafić do Terezina (kompleks obozów koncentracyjnych na terenie dzisiejszych Czech – red.), ale ostatecznie trafiłem do Lublina – wspomina Markus.

Pytani o wrażenia z pobytu w Lublinie, twierdzą, że są one tylko dobre. – To jest piękne miasto. Spotkałam też miłych ludzi. Generalnie było dobrze – mówi Caroline. Miasto komplementuje też Markus: – Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem być w Lublinie, bo miasto bardzo mi się podoba. Jest w nim dużo studentów i wiele możliwości. Dużo jest tu ludzi z Erasmusa – poznałem studentów z wielu krajów.

Podobnie pozytywnie oceniali sam wolontariat na Majdanku, choć przyznają, że na początku mieli sporo nauki – musieli zapoznać się z literaturą na temat KL Lublin, co jednak później bardzo zaprocentowało. – Oprowadzaliśmy po terenie angielsko i niemieckojęzyczne grupy. Majdanku nie ma zbyt wielu osób mówiących po niemiecku. Prowadziliśmy też warsztaty z niemieckimi grupami i przygotowaliśmy prezentację o procesie düsseldorfskim (proces części załogi Majdanka w latach 70-tych w Düsseldorfie – red.) – mówi Caroline.

– Mieliśmy też okazję spotkać się z byłymi więźniami Majdanka, a jednej z nich przez wiele miesięcy pomagaliśmy, ja w poniedziałek, Markus w czwartek. Chodziliśmy z nią na zakupy, do lekarza – co chciała. Caroline mogła więc połączyć dwie aktywności, które ją interesowały: pracę edukacyjno-historyczną i pracę ze starszymi ludźmi. – W muzeum robiliśmy wszystko to, co normalni pracownicy – dodaje Markus. Poza tym zawsze byli obecni na środowych spotkaniach członków lubelskiego oddziału Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.

Na pytanie, czego nauczyli się podczas wolontariatu na Majdanku, Caroline odpowiada: – Języka polskiego (oboje chodzili na lektorat – red.), ale też dużo o historii Majdanka i o historii Polski. Myślę, że jest ważne w stosunkach polsko-niemieckich, żeby mówić o historii. Myślę, że nie ma dużo nienawiści między Polakami i Niemcami, ale wielu Niemców mało wie o Polsce.

Na pytanie, czy czują się winni z powodu II wojny i jej konsekwencji, Caroline odpowiada: – Myślę, że nie można powiedzieć, że nasza generacja jest winna, ale myślę, że jest bardzo ważne, żeby pamiętać i zrozumieć powody, dlaczego to się wydarzyło. Nauczyliśmy się historii i będziemy uczyć innych. Jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby się to nie powtórzyło.

Joanna Dudziak

O wojnie na Majdanku

W tym tygodniu kolejne wydarzenia w Państwowym Muzeum na Majdanku upamiętniające wybuch II wojny światowej – placówka zaprasza na nie w sobotę 7 września.

O 11.00 w Centrum Obsługi Zwiedzających rozpocznie się prezentacja relacji dotyczących wydarzeń z września 1939 r. nosząca tytuł „A lato było piękne tego roku… – wybuch II wojny światowej w pamięci świadków”. W jej trakcie będzie można wysłuchać nagranych wspomnień m.in. Zdzisława Badio, Danuty Brzosko-Mędryk, Haliny Birenbaum i Mikołaja Cabana, którzy wówczas przeżywali swoją młodość, a w trakcie okupacji różnymi drogami trafili do KL Lublin i przeżyli. W trakcie wydarzenia będzie można także obejrzeć archiwalne zdjęcia Lublina.

O 11.45 z kolei rozpocznie się wykład połączony z prezentacją multimedialną pt. „Niemieckie naloty na Lublin we wrześniu 1939 r.”. Nasze miasto stało się celem nalotu 4 pułku bombowego Luftwaffe już 2 września. Jednostka powtórzyła atak następnego dnia. Największe bombardowanie Lublin przeżył 9 września. O szczegółach tych wydarzeń, o nieskutecznej obronie przeciwlotniczej oraz o stacjonującej wówczas pod miastem brygadzie pościgowej opowie dr Krzysztof Tarkowski. Będzie też można obejrzeć mini wystawę modeli samolotów polskich i niemieckich biorących udział w walkach nad Lublinem.

Na oba wydarzenie obowiązują zapisy: drogą mailową na adres centrum@majdanek.eu lub telefonicznie – numer (+48) 81 710 28 33.