Nad Bystrzycą do bobrów dołączą drwale?

Miasto zapewnia, że oznaczenie drzew nad Bystrzycą pomarańczowymi kropkami nie oznacza, że zostały one przeznaczone do wycinki

– Nie dość, że drzewa rosnące wzdłuż Bystrzycy dziesiątkują bobry, a urzędnicy nic z tym nie robią, to ostatnio na wielu pniach, na odcinku od mostu drogowego przy ul. Krochmalnej do wysokości skrzyżowania z ul. Romantyczną, namalowano charakterystyczną pomarańczową kropkę, jakby miały zostać przeznaczone do wycinki – alarmują lublinianie w liście skierowanym do naszej redakcji.

Jak wskazywali autorzy listu w tym miejscu w dolinie Bystrzycy planowana jest budowa stadionu żużlowego stąd ich zaniepokojenie znakami, które pojawiły się na drzewach. Udaliśmy się na miejsce i naliczyliśmy przynajmniej kilkadziesiąt drzew, które zostały oznaczone pomarańczowymi kropkami. Były to w większości duże okazy, w większości wyglądające na zdrowe. Zapytaliśmy więc urzędników czy faktycznie wszystkie zaznaczone drzewa mają trafić wkrótce pod topór?

– Na tym terenie trwają prace projektowe, a oznakowanie drzew przy pomocy farby zmywalnej pozwala na ich dokładną inwentaryzację i sprawdzenie zgodności baz geodezyjnych ze stanem faktycznym. W ten sposób aktualizowane są mapy, w oparciu, o które powstanie dokumentacja projektowa zagospodarowania tego terenu. Oznaczenia nie mają więc związku z wycinką – zapewnia Joanna Stryczewska z Urzędu Miasta Lublin.

To jednak nie jedyne zastrzeżenia, jakie mieszkańcy formułują w stosunku do urzędników w związku ze stanem drzew rosnących w dolinie Bystrzycy. Drugim zarzutem jest opieszałość w usuwaniu połamanych lub przewróconych drzew oraz brak ich właściwego zabezpieczenia przed bobrami.

– Mimo apeli służby nie zabezpieczyły dotąd pięknego drzewostanu przed zniszczeniem poprzez zamontowanie na dole pni specjalnych metalowych siatek. Zresztą to samo dzieje się nad Czechówką. W każdym cywilizowanym kraju w ten sposób chroni się drzewa, tymczasem u nas wkrótce bobry zniszczą wszystkie nadrzeczne drzewa – dodaje Czytelniczka.

Okazuje się, że w tym wypadku to nie lubelski Ratusz jest właściwym adresatem, słusznych skądinąd, postulatów mieszkańców.

– Zdecydowana większość drzew rosnących wzdłuż rzek w Lublinie, znajduje się na terenie zarządzanym przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Zgłaszaliśmy już tej instytucji problem uszkodzonych drzew. Wydział Zieleni i Gospodarki Komunalnej podejmuje odpowiednie kroki w przypadku, gdy dojdzie do uszkodzenia drzewa i powstania zagrożenia na terenie będącym własnością Miasta – informuje Monika Głazik z Biura Prasowego UM Lublin.

Do chwili publikacji artykułu Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie PGW „Wody Polskie” nie odpowiedział na nasze pytania w tej kwestii. Do sprawy wrócimy.

Marek Kościuk