Nadia, 4 lata, wyrok – rak

Niebawem rusza kampania Stowarzyszenia Tak Niewiele na rzecz małej Nadii. Tak prezentują się ulotki, które trafią do mieszkańców Chełma i okolic.

Poruszająca, drastyczna, budząca skrajne emocje. Taka jest kampania chełmskiego Stowarzyszenia Tak Niewiele na rzecz Nadii Karpiuk. Ale taka też jest choroba, która dotknęła małą dziewczynkę. Ty możesz jej pomóc. Przyjdź na stały kiermasz charytatywny przy ul. Młodowskiej 16 w Chełmie.

Choroba rozwijała się w ukryciu, bez żadnych niepokojących objawów. Nadia Karpiuk z Rejowca Fabrycznego rosła, była normalnym i pogodnym dzieckiem. Dopiero, gdy skończyła 2,5 roku, pojawiły się problemy. Dziewczynka zaczęła utykać na jedną nóżkę. Rodzice początkowo byli przekonani, że to nic wielkiego, ale na wszelki wypadek woleli się upewnić.
– I zaczęło się – wspomina Magdalena, mama Nadii. – Wizyta u neurologa, potem szpital, tomografia komputerowa. Lekarze stwierdzili, że mała ma coś w główce, nie wiadomo jeszcze, co to jest, ale muszą ratować jej życie.
Nadzieja na to, że zaszła pomyłka, szybko zgasła w sercach rodziców dziecka. Po kilku dniach dziewczynce wykonano rezonans magnetyczny i na jego podstawie postawiono diagnozę. Wynik biopsji ją doprecyzował: gwiaździak rozlany G2 o średnicy ok. 5 cm. Dla rodziców Nadii to był szok. Później przyszedł paniczny strach o przyszłość ich małej córeczki.
Okazało się, że guz jest nieoperacyjny, bo mieści się za blisko ważnych ośrodków nerwowych.
Jedynym rozwiązaniem była agresywna chemia.

Los ich nie oszczędza

Nadia jest obecnie po 12 chemioterapiach. Guz się zatrzymał, ale wciąż tkwi w główce małej dziewczynki i zagraża jej życiu. Pomóc może terapia protonowa. To innowacyjna metoda leczenia nowotworów, rodzaj radioterapii wykorzystującej promieniowanie protonowe do niszczenia groźnych zmian nowotworowych. Koszt takiej terapii to ok. 100 tys. zł. Niestety, nie jest refundowana przez NFZ.
Ojciec dziewczynki pracuje, ale pieniędzy ledwo wystarcza na bieżące potrzeby związane z leczeniem dziecka i pobytami w szpitalach. Do tego dochodzą jeszcze pieniądze na leczenie Magdaleny. Niestety, choć wydaje się to wielkim okrucieństwem losu, matka dziewczynki też choruje.
– Zaraz po urodzeniu Nadii okazało się, że cierpię na stwardnienie rozsiane – mówi Magdalena. To przewlekła, nieuleczalna choroba układu nerwowego, polegająca na nieprawidłowym przekazywaniu impulsów nerwowych. Choroba prowadzi do inwalidztwa. Obecnie istnieje jednak wiele rodzajów terapii, które pozwalają lepiej kontrolować przebieg choroby oraz wpływać na jej objawy. Magdalena z nich korzysta, jednak nie przynoszą oczekiwanych efektów. Bez wątpienia nie pomaga stres związany z chorobą córki. Obecnie kobieta chodzi o kuli, szybko się męczy, jest coraz mniej samodzielna.

Pomożesz? Bo możesz

– Nigdy nie pomyślelibyśmy, że będziemy zmagać się z takimi problemami. Teraz najważniejsze jest życie Nadii. Wierzymy, że uda się naszej córeczce wygrać z chorobą. Zrobimy wszystko, by tak się stało, dlatego też prosimy o wsparcie w walce o jej zdrowie i życie – apelują rodzice dziewczynki. O pomoc dla niej nawołuje także chełmskie Stowarzyszenie Tak Niewiele, które przygotowało na jej rzecz nietypową kampanię. Już niebawem do mieszkańców Chełma i okolic trafią ulotki, na których widać odcisk zakrwawionej ręki dziecka i napis: Nadia, 4 lata, wyrok – rak.
– To poruszająca kampania, ale taka też jest sytuacja, w jakiej znalazła się Nadia i jej rodzice – mówi Beata Adamczyk, prezes Stowarzyszenia Tak Niewiele.
Wnieść światło do życia dziewczynki może każdy. Wystarczy, że wybierze się do siedziby Stowarzyszenia Tak Niewiele przy ul. Młodowskiej 16. Tam może wybrać coś dla siebie (np. zabawkę, książkę, ubranie czy naczynie) i przekazać dobrowolny datek na leczenie Nadii. Pomóc można też wpisując w swoim rocznym zeznaniu podatkowym nr KRS: 0000 1288 32, cel szczegółowy: dla Nadii Karpiuk.
Tak niewiele, a tak wiele. Pamiętaj, że uśmiech Nadii zależy właśnie od ciebie. (mg)