Nie ma bata na podpalaczy

Nie pomagają apele, nic nie dają przestrogi, nie odstrasza widmo surowej kary – suche trawy płoną wiosną na potęgę. I praktycznie w każdym przypadku pożar jest dziełem ludzkich rąk. Do tragedii jeszcze nie doszło, ale strażacy uważają, że to tylko kwestia czasu.


W niedzielę (29 marca) o godzinie 13:20 strażacy z jednostki OSP z Urszulina zostali zadysponowani do gaszenia palących się traw w miejscowości Babsk. – Po ugaszeniu pożaru i powrocie do strażnicy nie było czasu na odpoczynek, gdyż ponownie zawyła syrena – opowiada Andrzej Jung z OSP Urszulin. – Kolejny raz w Zawadówce paliły się trawy. Przy tej akcji wspomagała nas jednostka OSP z Woli Wereszczyńskiej. Pamiętajmy, żeby nie wypalać traw.

Ten proceder to jedna z głównych przyczyn wiosennych pożarów, które stanowią bardzo poważne zagrożenie dla ludzi i mienia. Zgodnie z art. 124 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów. Natomiast art. 131 ustawy stanowi, że kto: (…) wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwary – podlega karze aresztu albo grzywny – dodaje Jung.

Tego samego dnia aż cztery jednostki walczyły z pożarem suchych nieużytków w Majdanie Stuleńskim (gm. Wola Uhruska), gdzie ogień podchodził już pod budynki gospodarcze. Z płomieniami zmagali się ochotnicy z Woli Uhruskiej, Uhruska i Zbereża oraz JRG z Włodawy. Ich szybka reakcja sprawiła, że ogień szybko opanowano, a zniszczeniu uległa powierzchnia ok. 30 arów. (bm, fot. A. Jung, fot. OSP Wola Uhruska)