Nie ma litości dla mordercy

Nie pomogła obszerna apelacja obrońcy Przemysława K. Sąd odwoławczy utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Morderca żony spędzi w więzieniu 25 lat.

Wreszcie doczekaliśmy się końca tej bulwersującej i najgłośniejszej w ostatnich latach sprawy o zabójstwo z zimną krwią w mieszkaniu przy ul. Mickiewicza. To właśnie tam 7 lipca 2016 roku znany chełmski inżynier (44 l.) najpierw zwabił, a potem zamordował swoją żonę. Psychol nie mógł się pogodzić z tym, że kobieta ma dość ciągłego poniżania, bicia, osaczania i chorej zazdrości.

Na ciele zadźganej kobiety ułożył symboliczne róże, następnie podciął sobie nadgarstki i wyskoczył z okna. Przeżył, a odratowany próbował wmówić przed sądem, że jego żona popełniła samobójstwo. Nawet gdy badania jednoznacznie wykazały, że po pierwszym pchnięciu sprawca wyjął do połowy nóż z ciała ofiary, po czym przekręcił go i wepchnął go jeszcze głębiej. Czegoś takiego nie mogła zrobić samobójczyni, ale Przemysław K. cały czas trwał przy tym, że jest niewinny.

Wiosną tego roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał szaleńca na wózku inwalidzkim winnym trzech zarzucanych mu czynów. Po pierwsze, w okresie od 1 stycznia 2006 roku do 12 maja 2016 roku znęcał się nad swoją żoną, a 29 kwietnia 2006 roku i 12 maja 2016 roku pobił ją, wywołując widoczne obrażenia na twarzy i nie tylko. Po drugie, groził zatrudnionej w Zakładzie Karnym w Chełmie Monice K. upublicznieniem jej nagich zdjęć (sądził, że ją zastraszy i zmusi do powrotu). Aż wreszcie po trzecie, zabił kobietę, kilkukrotnie godząc ją nożem o długości 34 cm i długości ostrza 28,5 cm w korpus. Nóż przebił się do kręgosłupa.

Obrońca K. złożył dość obszerną apelację od wyroku. Nie zgadzał się z oceną dowodów przyjętą przez sąd, żądał powołania innych biegłych psychiatrów, którzy mieliby zbadać stan zdrowia i poczytalność K., i zarzucał rażącą niewspółmierność kary. Po rozpoznaniu w ubiegłym tygodniu sąd odwoławczy utrzymał jednak w całości decyzję SO w Lublinie.

K. został skazany na 25 lat więzienia (z zaliczeniem okresu aresztu tymczasowego od lipca 2016 roku), w ramach nawiązki na rzecz trójki bliskich ofiary ma każdemu z nich wpłacić po 50 tys. zł. Wyrok jest już prawomocny. (pc)