Nie zatrzymali lidera

Jimmie Taylor, środkowy lubelskiej drużyny czwartkowy mecz w Zielonej Górze z liderem rozpoczął od dwóch celnych rzutów za 2, po których Start obejmował prowadzenie - najpierw 2:0, a po chwili 4:2. Amerykanin zakończył spotkanie z 11 punktami, trafiając 5 z 8 rzutów za 2 (62,5%) i jednego wykonywanego wolnego oraz z 11 zbiórkami i 4 przechwytami.

Koszykarze Startu Lublin nie przerwali zwycięskiej serii w Energa Basket Lidze liderowi rozgrywek, Stelmetowi Enea BC Zielona Góra i nie pokonali po raz drugi w obecnym sezonie rywali. W wyjazdowym meczu 16. kolejki „czerwono-czarni” ulegli ekipie chorwackiego szkoleniowca Żana Tabaka 93:100. Dla zielonogórzan czwartkowe zwycięstwo to trzynasta wygrana z rzędu, dla lublinian z kolei czwarta porażka w lidze.

Przyczyn porażki czerwono-czarnych ze Stelmetem, podobnie jak w innym niedawno przegranym spotkaniu na szczycie Energa Basket Ligi (w Toruniu z Polskim Cukrem), należy upatrywać w kiepskiej postawie lidera lubelskiej drużyny, Amerykanina Bryntona Lemara. Czwarty strzelec rozgrywek (przed meczem w Zielonej Górze miał na swoim koncie 251 punktów – średnia 16,7 pkt. na spotkanie) zdobył w potyczce z liderem wprawdzie siedem punktów, o pięć więcej niż w starciu z „piernikami”, ale nie trafił aż 10 z 11 wykonywanych rzutów z gry! Trener David Dedek widząc fatalną skuteczność Lemara w drugiej połowie praktycznie nie korzystał już z jego usług.

Gdy na początku czwartej kwarty Start przegrywał już różnicą 24 punktów (68:92) zanosiło się na pogrom lubelskiej drużyny. W ostatniej części „czerwono-czarni” pokazali jednak niesamowity charakter i determinację. Niewiele brakowało, a zespół z Lublina doprowadziłby do wyrównania! Na 3 minuty i 36 sekund przed końcową syreną, po rzucie za trzy punkty Damiana Jeszke, przewaga gospodarzy zmalała zaledwie do 6 punktów (94:88).

Po chwili straty próbowali zmniejszyć rzutami za trzy Tweenty Carter i Mateusz Dziemba, niestety nie udało się.

W końcówce ważne rzuty dla Stelmetu trafili Joe Thomasson, który w poprzednim sezonie występował w lubelskiej ekipie oraz Ludvig Hakanson. Gospodarze szybko odskoczyli na 10 punktów (98:88) i nie pozwolili już wyrwać sobie kolejnej, trzynastej wygranej w lidze z rąk.

Najlepszym graczem Stelmetu był wspomniany już Thomasson, który zakończył spotkanie z 20 punktami (trafił 8 z 12 z gry), 4 zbiórkami i 5 asystami.

W Starcie po raz kolejny najwięcej punktów zdobył Martins Laksa. Tym razem Łotysz ustrzelił 21 punktów (m.in. 8 z 13 z gry, w tym trafił 4 trójki) oraz zaliczył 5 zbiórek. 17 pkt. dorzucił Amerykanin Twenety Carter.

Lubelski zespół oprócz ambicji na pewno trzeba pochwalić za skutecznie wykonywane rzuty wolne – nasi koszykarze trafili aż 24 z 29 wykonywanych osobistych (83% skuteczności) oraz grę na obu tablicach (zabrali 35 piłek, o 6 więcej od gospodarzy). BAS

Liczba dnia

11 tyle „trójek” z 15 prób (skuteczność 73,3% ) w pierwszej połowie piątkowego meczu ze Startem, trafili zawodnicy Stelmetu Zielona Góra.

W statystyce

Stelmet Start
100 punkty 73
18 za strat 17
42 w „pomalowanym” 36
11 drugiej szansy 6
14 z szybkiego ataku 18
42 z ławki 22

Stelmet Enea BC Zielona Góra – Start Lublin 100:93 (31:23, 32:25, 26:20, 11:25)

Stelmet: Thomasson 20 (3×3), Meier 12 (4×3), Hakanson 9 (2×3), Zyskowski 9, Gordon 8 oraz Zamojski 15 (4×3), Radić 12, Ponitka 10 (2×3), Koszarek 3 (1×3), Witliński 2.
Start: Laksa 21 (4×3), Carter 17 (3×3), Borowski 15, Taylor 11 (11 zb), Lemar 7 oraz Dziemba 9 (1×3), Szymański 8, Jeszke 5 (1×3), Jarecki, Pelczar, Grochowski.