Niezdolny do pracy, zdolny pracować

„Za pieniądze wydają orzeczenia o poważnych chorobach zdrowym ludziom. Potem, zamiast się leczyć w domu, tacy ‘inwalidzi’ wyjeżdżają za granicę i tam pracują na budowach, a ZUS wypłaca ich rodzinom rentę” – takie oskarżenia padają pod adresem lekarzy orzeczników z chełmskiego ZUS. – Zarzuty są zupełnie bezpodstawne i godzą w dobre imię lekarzy. Orzeczenie o niezdolności do pracy nie oznacza zakazu pracy – odpowiada rzecznik instytucji.

Kilka dni temu do naszej redakcji dotarł list z prośbą o nagłośnienie pewnej sprawy. Jak opisuje Czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji), w chełmskim oddziale ZUS ma dochodzić do nieprawidłowości, polegających na wydawaniu przez zatrudnionych lekarzy orzeczeń o niezdolności do pracy zupełnie zdrowym ludziom za łapówki. Dzięki „paru groszom” do kieszeni orzecznika można sobie rzekomo załatwić odpowiednie dokumenty i rentę. – Proceder trwa – zapewnia kobieta i podaje konkretne nazwisko chełmskiego lekarza, który ma być najbardziej znany z brania w łapę. Co na to ZUS?

– Zarzuty są zupełnie bezpodstawne i godzą w dobre imię lekarzy orzeczników zatrudnionych w chełmskim ZUS – kwituje Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim. – Lekarz orzecznik ZUS nie orzeka o chorobach, ale o niezdolności do pracy. Jego zadaniem jest ustalenie, czy istniejące schorzenia ograniczają ubezpieczonemu możliwość pracy i w jakim stopniu. Opiera się przy tym m.in. na dokumentacji medycznej przygotowanej przez lekarzy, którzy leczą osobę ubiegającą się o rentę – dodaje.

Co podkreśla Korba, orzeczenie o niezdolności do pracy nie oznacza zakazu pracy. – Osoba pobierająca rentę z ZUS może pracować (także za granicą), przepisy na to pozwalają. Niestety, nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, a skutkiem są często bezpodstawne i anonimowe donosy na rencistów – odpiera zarzuty rzecznik.

W chełmskim ZUS pracuje trzech lekarzy orzeczników – od lat w niezmiennym składzie. W ostatnich latach wpłynęły jedynie dwie skargi od klientów. Jedna z nich dotyczyła lekarza, o którym mówi Czytelniczka. – Klient poczuł się urażony, że lekarka pyta o tematy, o które musiała zapytać, by rzetelnie rozpatrzyć jego sprawę. Skarga była więc nieuzasadniona – podkreśla M. Korba. (pc)