Nigdy nie udowodniono mu molestowania nieletnich

Były włodawski paulin, podejrzewany o molestowanie chłopców w Polsce i we Francji, przebywa dziś i pracuje w Niemczech – pod Kolonią. Nasz czytelnik twierdzi, że mieszka z nim w jednym domu. Według niego Paweł M. żyje jak mnich, ale nadal przejawia „ciągoty” do młodych mężczyzn i chłopców.

W 2004 roku Paweł M. był jednym z paulinów we włodawskim zakonie. Uczył też religii w szkole średniej. Jego byli uczniowie potwierdzają, że dopuszczał się masaży podczas lekcji religii, zapraszał na lody i obiady wybranych chłopców, często woził swoim autem nad Jezioro Białe, podczas grania w piłkę nożną często faulował, ale w taki sposób, aby mieć jak najdłuższy kontakt fizyczny z innym graczem.

Dodatkowo opowiadał sprośne rzeczy m.in. o jego wyprawach na plaże nudystów w Chorwacji, a w konfesjonale podczas spowiedzi, przy niedalekiej obecności dziesiątków wiernych, dopytywał się o masturbację. – Jednej sytuacji nigdy nie zapomnę. Na pytanie: „Czy ksiądz żałuje, że jest księdzem?” odpowiedział: „Jak na Was patrzę, to tak”. To było śmieszne dla nas jako dzieci, w dorosłym życiu już zdecydowanie mnie to nie bawi.

Oczywiście to nie koniec jego sztuczek, mających na celu omotanie młodych chłopców – tak wspomina znajomość z byłym zakonnikiem jeden z jego uczniów. Nic dziwnego, że w 2004 r. Pawła M. przyłapano na gorącym uczynku. W towarzystwie dwóch małoletnich chłopców został on zatrzymany przez patrol Straży Granicznej w nadbużańskich ostępach ok. godziny 1 w nocy. Jeden z chłopców zdołał uciec, drugi został w samochodzie paulina. Gdy strażnicy poczuli od niego alkohol, wezwali policję. Po dochodzeniu sprawa została skierowana do Prokuratury Rejonowej we Włodawie, która badała, czy Paweł M. dopuścił się rozpijania i molestowania chłopców. Niedługo po tym paulin wyjechał na misję do Francji.

Postępowanie prokuratorskie z Pawłem M. w roli głównej w Polsce zostało zamknięte w 2005 r., a sprawa ostatecznie nie została skierowana do sądu. Nie oznaczało to jednak, że paulin się zmienił. Ustaliliśmy, że w czasie jego pobytu we Francji został on oskarżony przed jednym z tamtejszych sądów o molestowanie osoby nieletniej, jednak postępowanie nie potwierdziło stawianych mu zarzutów. W 2012 r. Paweł M. samowolnie opuścił klasztor, formalnie zaś, na mocy dekretu Stolicy Apostolskiej, w sierpniu 2015 r., został wydalony ze stanu duchownego. Co dokładnie działo się z nim później, dokładnie nie wiadomo. Na pewno przez jakiś czas przebywał w jednym z krajów w Azji Południowo-Wschodniej. Stamtąd nagrywał i umieszczał na YouTube filmiki, na których widać m.in. jak obściskuje się ze swoim partnerem.

Kilka tygodni temu postać byłego paulina wypłynęła znowu. Tym razem za sprawą jednego z naszych czytelników, który rozpoznał Pawła M. w osobie jednego ze swoich współpracowników.

– Po przeprowadzonym przeze mnie miniśledztwie, połączeniu mnóstwa faktów, znajomości języka francuskiego, opowieściach o pobycie w Azji, potężnej wiedzy na tematy religijne oraz po widocznych ciągotach do tej samej płci, które wykazuje jeden z moich znajomych z firmy pod Kolonią w Niemczech, postanowiłem sprawdzić go w Internecie – opowiada pan Krzysztof. – W ten sposób dotarłem do artykułów na temat Pawła M. i w ten sposób upewniłem się, że mieszkam w jednym domu z byłym zakonnikiem podejrzewanym o molestowanie małoletnich chłopców.

Aktualnie jego wizerunek różni się od tego sprzed lat. Dziś nosi on brodę i pracuje jako magazynier w dużej sieci sklepów. Po pracy żyje jak mnich. Rzadko opuszcza swój pokój, opowiada ludziom dziwne historie. Ewidentnie widać, że jest inteligentny i przebiegły. Widzę też, jak próbuje manipulować młodzieżą. Starał się też to robić ze mną, ale w porę go rozgryzłem – dodaje Krzysztof.

Oficjalnie Paweł M. nigdy nie został skazany za przestępstwa na tle seksualnym. (bm)