O krok od zamarznięcia

Młody mężczyzna wracając w nocy do domu zgubił się w lesie. Gdy nie dał rady iść dalej, zadzwonił do ojca, a ten powiadomił policję. Mundurowi z Włodawy w ostatniej chwili uratowali zbłąkanego młodzieńca.

Krótko po północy w niedzielę (6 stycznia) na numer alarmowy włodawskiej komendy zadzwonił mężczyzna twierdząc, że jego syn zgubił się w lesie i zamarza. – Dyżurny skierował policjantów w rejon miejscowości Hanna i podjął próby nawiązania kontaktu telefonicznego z 22-latkiem – opowiada Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Młody mężczyzna mówił, że znajduje się przy ambonie myśliwskiej i jest bardzo zmęczony.

Twierdził, że nie jest w stanie już dalej iść, bo zamarza. Policjanci przeszukiwali rejon, gdzie mógł znajdować się mężczyzna, a dyżurny pozostawał z nim w stałej łączności. Gdy 22-latek zauważył blask policyjnych latarek, dyżurny polecił mu zaświecić latarkę w telefonie, by funkcjonariusze mogli trafić w miejsce, gdzie przebywa.

Po chwili mundurowi dotarli do wyziębionego mężczyzny. Zanieśli go do radiowozu, a następnie przekazali karetce pogotowia. 22-latek około 4 godzin przebywał na mrozie. Z uwagi na znaczne wyziębienie organizmu pogotowie ratunkowe zabrało go do szpitala. (bm)