O losach Kajtka zdecyduje sąd

Kilka miesięcy temu pod opiekę Stowarzyszenia Lubelski Animals trafił piesek Kajtek. Przywiązanego do ogrodzenia, nieopodal targu znaleźli go przechodnie. Kilka dni później do stowarzyszenia po odbiór Kajtka zgłosił się Lech Pasaman ze Świdnika, jego właściciel, ale odmówiono mu wydania zwierzęcia, wskazując, że nie dbał o nie właściwie. Od tamtej pory świdniczanin próbuje odzyskać psa. O finale tej sprawy zdecyduje sąd.


– Wszystko zaczęło się pod koniec listopada – opowiada Lech Pasaman. – Moja znajoma zabrała swojego psa i mojego Kajtka na spacer. Nie wiem gdzie dokładnie poszła, ale Kajtka zostawiła przywiązanego do ogrodzenia. Gdybym wiedział, że tak będzie, nie pozwoliłbym na to. Później okazało się, że Kajtka ktoś odwiązał i zabrał. Zacząłem go szukać, dwa, czy trzy dni później okazało się, że mój pies przebywa pod opieką stowarzyszenia Lubelski Animals. Chciałem go stamtąd jak najszybciej odebrać, ale niestety, stowarzyszenie się nie zgadza. Twierdzą, że pies był u mnie głodzony i zaniedbany.

Świdniczaninowi trudno zgodzić się z tymi zarzutami, a jeszcze trudniej zrozumieć dlaczego jego pies od prawie trzech miesięcy nie może wrócić do domu.

– Mam Kajtka od szczeniaka, czyli prawie od 16 lat. Był ze mną przez cały ten czas. Jest schorowany, jak to starszy piesek, ale dbałem o niego najlepiej jak umiem. Zarzucono mi m.in., że go nie szczepię. Owszem nie był zaszczepiony, ale to dlatego, że kiedy przyszedł termin szczepienia to on się rozchorował, a weterynarz powiedział, aby podczas leczenia nie podawać szczepionki. Kajtek to mój ulubieniec, przelałem na niego całą swoją miłość, a ktoś tak po prostu mi go odebrał – żali się mężczyzna.

O sprawie Kajtka animalsi powiadomili policję i Urząd Miasta Świdnik. Oba postępowania zostały jednak umorzone, ale animalsi odwołali się od tych decyzji.

L. Pasaman również złożył zawiadomienie na policji dotyczące kradzieży zwierzęcia. Zebrał też wśród sąsiadów podpisy pod pismem poświadczającym, że dba o zwierzę.

– Zgłosili do urzędu i na policję, że znęcam się nad psem. Obie sprawy zostały umorzone, a oni nadal nie chcą oddać mi Kajtka. Ta cała sprawa jest dla mnie dziwna. Jestem inwalidą pierwszej grupy, mam cukrzycę i inne schorzenia, a przez ostatnie trzy miesiące jeszcze bardziej podupadłem na zdrowiu. Prawie wcale nie śpię. Tęsknię za moim psem i obawiam się, czy doczekam jego powrotu. Kajtek też na pewno tęskni. Jestem przekonany, że są inne osoby, które znalazły się w podobnej do mnie sytuacji. Chętnie z nimi porozmawiam, bardzo proszę o kontakt (tel. 506 926 183) – mówi L. Pasaman.

Stowarzyszenie Lubelski Animals nie chce komentować tej sprawy. Zapewniono nas za to, że Kajtek jest pod dobrą opieką w domu tymczasowym, ma odpowiednią dietę, przyjmuje zapisane przez weterynarza leki i suplementy, i nie widać, aby tęsknił. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, lista zarzutów pod adresem właściciela Kajtka jest długa. Pies miał zostać zabrany spod pijalni piwa, gdzie przez kilka godzin tkwił przywiązany do płotu, a jego skomlenie i piski miały zwrócić uwagę mieszkających nieopodal ludzi, którzy go stamtąd zabrali i przekazali pod opiekę stowarzyszenia.

Sąsiedzi i znajomi pana Lecha zaręczają jednak, że zwierzęciu pod jego opieką nigdy nie działa się krzywda. W pomoc w odzyskaniu Kajtka zaangażował się nawet Włodzimierz Radek, Przewodniczący Rady Miasta Świdnik.

– Kilkakrotnie kontaktowałem się ze stowarzyszeniem – mówi W. Radek. – Poinformowano mnie, że pies jest bardzo zaniedbany, chory i wręcz wycieńczony. Ale znam tę sytuację też z drugiej strony i wiem, że dla pana Lecha, Kajtek jest członkiem rodziny. To starszy pies, wygląda jak wygląda, ale uważam, że powinien wrócić do właściciela. Pytałem czy po uiszczeniu kosztów, jakie stowarzyszenie poniosło na leczenie pan Lech będzie mógł odebrać psa. Poprosiłem o przesłanie zestawienia tych kosztów smsem, ale dotąd nie dostałem tej informacji. Często jest tak, że ludzie pozbywają się zwierząt, nie chcą się nimi opiekować, tu sytuacja jest odwrotna, a mimo to pies nie może wrócić do domu. Mam wrażenie, że brakuje tu woli porozumienia. (w)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here