Obcinacze palców wyjdą na wolność?

Chełmianie odetchnęli po serii napadów w mieście i w powiecie, tymczasem termin osadzenia w areszcie podejrzanych właśnie dobiega końca. I choć prokuratura wystąpiła o przedłużenie środka na kolejne miesiące, wciąż nie wiadomo czy sąd przychyli się do wniosku, czy wypuści na wolność bezwzględnych Ukraińców.

Pierwszy tak brutalny napad na mieszkańców Chełmszczyzny miał miejsce w nocy z 3/4 maja tego roku w Ochoży-Kolonii. Ofiarami padli wówczas przypadkowi ludzie. Przestępcy sądzili, że mieszka tam właściciel jednego z komisów samochodowych, na którego „polowali”.

Tymczasem okazało się, że weszli do domu emerytowanego pogranicznika. Na odwrót było już jednak za późno, dlatego postanowili zabrać, co się da. Obezwładnili partnerkę gospodarza, a jeden z bandytów przystawił mężczyźnie do brzucha widły, strasząc przebiciem. Zawlekli go do łazienki, bili i podtapiali w wannie, by wydobyć z niego informacje o pieniądzach. W końcu bandyci uciekli z niespełna trzema tysiącami złotych i telefonem.

Kilka dni później, około północy (9/10 maja), zamaskowani i jeszcze bardziej bezwzględni bandyci włamali się do domu chełmskiego przedsiębiorcy. Przypalali żelazkiem mieszkańca Okszowa, miażdżyli mu palce młotkiem. Jego partnerce założyli na głowę worek, skrępowali i wrzucili ją do łazienki. Zabrali 20 tysięcy złotych i pół kilograma kosztowności.

W nocy z 20/21 czerwca zaatakowali po raz trzeci. Tym razem za cel obrali mieszkańców os. Słoneczne w Chełmie. Wybili szybę w drzwiach tarasowych i obezwładnili śpiącego z 9-letnim synem właściciela domu. Związali chłopca i nałożyli mu worek na głowę. Jego ojca skrępowali, zawlekli do łazienki, bili, podtapiali i przypalali mężczyźnie wrażliwe miejsca lokówką do włosów. Grozili, że obetną dziecku palce, jeśli jego ojciec nie wskaże, gdzie ukrywa pieniądze. Ukradli prawie 60 tysięcy złotych.

Zaraz po ostatnich drastycznych wydarzeniach chełmscy kryminalni, wspierani przez policjantów z lubelskiego garnizonu, zatrzymali kilku młodych Ukraińców. Łącznie 9 osób. Po przesłuchaniach w komendzie czterech zostało jednak zwolnionych, bo policjantom nie udało się zgromadzić wystarczającej ilości dowodów. Piąty miał zaledwie 16 lat i choć zebrane materiały świadczyły przeciwko niemu, z uwagi na młody wiek nie można go było zamknąć w areszcie.

Pozostali (mieszkańcy obwodu wołyńskiego w wieku 17, 18, 20 i 35 lat) usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia – najstarszy jest podejrzany o udział we wszystkich trzech napadach, młodzi tylko o udział w ostatnim. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Chełmie aresztował całą czwórkę na trzy miesiące, a śledczy dostali czas na skompletowanie materiału dowodowego i przesłanie go do biegłych.

Termin pobytu w areszcie Ukraińców właśnie dobiega końca (już raz sąd przedłużał im areszt). Tymczasem pozostała jeszcze cała masa śladów do zbadania (o ile do pierwszych dwóch ataków bandyci byli dobrze przygotowani – działali sprawnie i metodycznie – to przy ostatnim napadzie, do którego 35-letni groźny przestępca zaangażował młodych i niedoświadczonych pobratymców, popełnili masę błędów).

Opnie biegłych są niekompletne, nie ma więc mowy o kierowaniu na tym etapie jakiegokolwiek aktu oskarżenia. Dlatego na początku grudnia prokuratura wystąpiła z kolejnym wnioskiem do sądu o przedłużenie aresztu podejrzanym.

Wiadomo, że przed domem na os. Słoneczne bandyci byli już noc wcześniej. Spłoszył ich jednak mieszkający w pobliżu policjant, wracający akurat z akcji poszukiwawczej 2,5-letniego chłopca pod Kamieniem. Wiadomo, że ich sylwetki zarejestrowała zamontowana na sąsiednim domu kamera (nagranie trafiło do biegłego, by mógł w pełni odtworzyć wygląd).

Na wyniki analizy czekają jeszcze próbki pobrane z ubrań znalezionych w samochodzie, którym próbowali uciec na Ukrainę podejrzani, śladów biologicznych zabezpieczonych w domu czy choćby błota z butów podejrzanych (specjaliści porównają je z ziemią sprzed domu ofiary i ocenią, czy pochodzi ono z miejsca przestępstwa).

Na odpowiedź sądu śledczy wciąż czekają. Jeśli sędzia da im kolejną szansę, jest prawdopodobne, że biegli „wyrobią się” choćby częściowo z terminem. Jeśli nie, bardzo prawdopodobne, że Ukraińcy znikną jak kamfora, planując kolejny napad za jakiś czas…(pc)