Obrączki już niepopularne

Dane statystyczne nie pozostawiają złudzeń: śluby powoli odchodzą do lamusa. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat liczba zawieranych w jednym roku małżeństw zrówna się z liczbą… rozwodów.

Czy ślub rzeczywiście jest potrzebny do szczęścia? Wygląda na to, że coraz więcej młodych chełmian i chełmianek twierdzi, że nie. Liczba zawieranych małżeństw spada i choć nie jest to gwałtowne zjawisko, nie da się go nie zauważyć. Według danych Urzędu Statystycznego w Chełmie w 2017 r. na ślubnym kobiercu stanęło 471 par. W 2018 roku było ich już 435, w 2019 r. – 390, zaś do lipca tego roku związek małżeński zawarły zaledwie 124 pary. Oczywiście, pandemia i wprowadzone obostrzenia ogrywają tu istotną rolę, jednak tendencja spadkowa jest wyraźnie widoczna. Ludzie wolą żyć „na kocią łapę”, przez co straty liczą także przedsiębiorcy – właściciele domów weselnych, salonów sukien ślubnych, kwiaciarni etc.

Nie maleje natomiast liczba rozwodów. Według danych chełmskiego USC w 2017 roku rozwiodło się 195 par, w 2018 r. – 171, ale już w 2019 r. – 191. Do lipca tego roku rozwód wzięły 63 chełmskie pary, co stanowi ponad połowę liczby zawartych w analogicznym okresie małżeństw. Co ciekawe, z danych Sądu Okręgowego w Lublinie wynika, że w 2016 r. pozew o rozwód złożyły 3402 pary z całego województwa, w 2017 r. – 3300 par, w 2018 r. – 3145, w 2019 r. – 3215. Obecnie na sprawę rozwodową czeka 1431 par. Obfity w pozwy rok 2016 tłumaczony jest wejściem w życie „500 plus”.

Jakby nie było, liczba tradycyjnych związków maleje. O czym to świadczy? Socjologowie nie mają złudzeń – model współczesnej rodziny zmienia się i ewoluuje w kierunku tzw. związków kohabitacyjnych, czyli bazujących na mieszkaniu razem, prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego, wychowywaniu dzieci, ale bez formalizowania relacji. W dorosłość wchodzą niże demograficzne urodzone w latach 90., a odchodzenie młodych od formalizacji relacji to szerszy proces społeczny, którego źródeł należy upatrywać w zmianie stylu życia. Migracja do miast i coraz lepsze wykształcenie zrobiły swoje. Co potwierdzają badania, współczesne kobiety nie chcą partnera o niższym statusie społecznym, a im większe ambicje, tym trudniej znaleźć kandydata. (pc)