Oddała mu rękę, serce i… nerkę

Antek, Hania, Ania i Krzysiek Skubiszewscy. Już niebawem rodzina jeszcze się powiększy!

O prawdziwej miłości, która poświęci wszystko i zniesie jeszcze więcej, można opowiadać, pisać wiersze, piosenki, historie. Ale w ich przypadku jest to najszczersza prawda. Ania podarowała swojemu ukochanemu mężowi najcenniejszy dar – życie.

 

Skubiszewscy z Aleksandrą Tomaszek (w środku), koordynatorem transplantacyjnym ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie. Dobry humor nie opuszczał Ani i Krzysztofa nawet na kilka godzin przed przeszczepem.
Skubiszewscy z Aleksandrą Tomaszek (w środku), koordynatorem transplantacyjnym ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie. Dobry humor nie opuszczał Ani i Krzysztofa nawet na kilka godzin przed przeszczepem.

Organy najczęściej przeszczepia się od zmarłych dawców. Zdarza się, że narządy oddają osoby spokrewnione: brat, siostra albo rodzic. Jednak w przypadku Krzysztofa Skubiszewskiego było inaczej. Nerkę, a tym samym nowe życie, otrzymał od żywego, ale niespokrewnionego dawcy – swojej żony.

6 kwietnia 2016

Oboje pochodzą z Chełma. Na studia wybrali się do Lublina i tam osiedlili się na stałe. Tu znaleźli pracę, dom, założyli rodzinę. Wszystko się układało, do czasu.
O swojej chorobie Krzysztof dowiedział się zupełnie przypadkiem. Dwa lata temu w trakcie badań okresowych. Zdarzało się, że już wcześniej odczuwał bóle krzyża, miewał silne skurcze i podwyższone ciśnienie. Nie spodziewał się jednak, że może to oznaczać coś poważnego. A jednak. Badania wykazały zaburzoną pracę nerek.
– To był dla nas szok – wyznaje Anna, żona Krzysztofa. – Mieliśmy nadzieję, że to nic poważnego. Efekt przetrenowania. Mąż jest prezesem, a w przeszłości był trenerem i zawodnikiem drugoligowej drużyny piłki siatkowej „LKPS Politechnika Pszczółka Lublin”.
Z wynikami każdych kolejnych badań małżeństwo pozbywało się złudzeń. Ostateczna diagnoza – przewlekła niewydolność nerek.
przeszczep-copyZ miesiąca na miesiąc Krzysztof czuł się coraz gorzej. Lekarze nie ukrywali, że jedynym ratunkiem dla niego jest przeszczep nerki. – Na szczęście na naszej drodze spotkaliśmy Aleksandrę Tomaszek, koordynator transplantacyjna ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie. To właśnie ona podpowiedziała nam o takiej możliwości jak przeszczep rodzinny – opowiada Anna.
Tato Krzyśka od razu zaproponował, że odda synowi organ. Niestety, kiedy operacja była dopięta niemalże na ostatni guzik, okazało się, że ze względów zdrowotnych nie może zostać dawcą.
– I wtedy do akcji wkroczyła Ania… – wspomina dziś Krzysztof.
Warunkiem przeszczepu była zgodność tkankowa między małżonkami. – Chodziło o to, żeby Krzysiek nie miał przeciwciał przeciwko antygenom Ani. Kolokwialnie mówiąc, sprawdzaliśmy, czy nie był na nią uczulony – tłumaczy Aleksandra Tomaszek.
I chociaż taka zgodność pomiędzy małżonkami zdarza się bardzo rzadko, Skubiszewskim się udało. – Nie było to dla nas zaskoczeniem. Od zawsze wiedzieliśmy, że pasujemy do siebie jak puzzle – żartuje Ania.
Od dnia, w którym usłyszeli, że są idealnie dopasowani, do przeszczepu minęło zaledwie kilka tygodni. 6 kwietnia na salę operacyjną Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie najpierw zabrano Annę, a po godzinie Krzysztofa. Nerka podjęła pracę jeszcze na stole operacyjnym.

6 kwietnia 2017

Ania i Krzysztof po 5 dobach od przeszczepu także w świetnych humorach.
Ania i Krzysztof po 5 dobach od przeszczepu także w świetnych humorach.

Anna przyznaje, że nie wahała się ani chwili. – Jeśli się kocha drugą osobę, to nie ma żadnych obaw. To niesamowite, ale nawet tuż przed operacją byłam spokojna. Zresztą to nie był nasz pierwszy przeszczep. Osiemnaście lat temu wymieniliśmy się sercami – mówi ze wzruszeniem kobieta.
Historia Skubiszewskich to nie tylko piękna opowieść o miłości dwojga ludzi. Co potwierdza A. Tomaszek, to przede wszystkim dowód na to, że przeszczep w żaden sposób nie wpływa negatywnie na późniejszy stan zdrowia dawcy. Obala również krążący wokół tematu transplantacji mit, jakoby po oddaniu nerki kobiety nie mogły zajść w ciążę.
Anna i Krzysztof mają już dwoje wspaniałych i zdrowych dzieci. Teraz czekają na trzecie. Mówią, że jego przyjście na świat będzie dla nich prezentem od losu. Termin porodu wypada w pierwszą rocznicę dnia, w którym żona została dawczynią nerki dla swojego męża. Dokładnie 6 kwietnia. (mg)

Dla osób, które wymagają przeszczepu nerki, najkorzystniej jest, gdy narząd pochodzi od żywego dawcy. W Polsce takie przeszczepy należą jednak do rzadkości. W 2015 r. przeszczepiono zaledwie 60 nerek od osób żywych, a do września 2016 roku takich transplantacji było 38 – wynika z danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant. To zaledwie kilka procent wszystkich dokonywanych w kraju przeszczepów, których i tak – jak podkreślają lekarze – wciąż jest zbyt mało.