Odszedł przewodnik – orkiestra

Śmierć zaskoczyła wszystkich… odszedł człowiek wielu talentów, pełen pasji i pomysłów oraz planów na przyszłość. W pełni sił twórczych… Jeszcze miesiąc przed Jego odejściem widzieliśmy się.


Kiedy oprowadzałem grupę Polonusów po klasztorze dominikanów, Marek nieoczekiwanie pojawił się w staropolskim, szlacheckim stroju i „przy szabli”. Ukłonił się z gracją, oczarowując zaskoczonych turystów. Potem przyszła informacja, że znalazł się w szpitalu, skąd z właściwym sobie optymizmem donosił, że pokona trapiące go choroby. Dlatego zaskoczyła nas ta straszna wiadomość rano 9 sierpnia, że Marek nie żyje. Nikt nie mógł w to uwierzyć…
Bez wątpienia Marek, jeden z założycieli Lubelskiego Stowarzyszenia Pilotów i Przewodników Turystycznych „Pogranicze”, był przewodnicką wizytówką Lublina. .
W ubiegłym roku to Jego zdjęcie w owym szlacheckim stroju znalazło się na okładce folderu przygotowanego na doroczny cykl wiosennych imprez turystycznych ,,Sezon Lublin”.
Marek Kasprzyk urodził się 5 marca 1958 roku, w Skarżysku – Kamiennej. Tam, w 1977 r. w Liceum Ogólnokształcącym nr 2 zdał maturę, po czym rozpoczął studia na Wydziale Ogrodniczym lubelskiej Akademii Rolniczej. W Lublinie poznał swoją żonę Aleksandrę. Przeżyli razem 35 lat.. Marek opowiadał, że jego serce zostało podzielone na dwie części. Jedna część została w rodzinnych Górach Świętokrzyskich, a druga przywędrowała do Lublina. W Lublinie jest jego żona, dzieci, wnuki…Czuł się mieszkańcem Koziego Grodu. Po studiach trafił do służb mundurowych, by po przejściu na emeryturę poświęcić się turystyce.
Był pasjonatem oprowadzania turystów w strojach historycznych, które sam sobie szył. Uczestniczył w historycznych inscenizacjach, jak choćby „Pożaru Lublina”, działał w bractwie rycerskim. Był niezrównanym „opowiadaczem lubelskich legend”. Dla kolegów pilotów i przewodników z ,,Pogranicza” prowadził zajęcia z emisji głosu. Był także wykładowcą warsztatów z opowiadania dla młodzieży szkolnej. Lubelskie legendy spisał w wersji poetyckiej. Tworzył teksty, był utalentowanym muzykiem, podporą grupy ,,Chodu” – zespołu muzycznego złożonego z przewodników. Zespół dwa razy gościł w audycji, jaką prowadziłem w lubelskim Radiu eR. W radiowym studiu najpierw wystąpili z recitalem kolęd, drugim razem z piosenką turystyczną.

Radio, to była kolejna pasja Marka…

Pokochał mikrofon Radia Lublin, a słuchacze pokochali te stylizowane opowieści historyczne, w których aż iskrzyło od dowcipu i rycerskich powiedzonek. Na antenie, podczas programów na żywo czuł się, jak ryba w wodzie… ,,Opowiedz mi Marku”, jak teraz będę prowadzić audycje o historii 700-lecia Lublina bez Ciebie? – napisała na swoim facebookowym profilu radiowa dziennikarka Magdalena Lipiec-Jaremek.
Pożegnaliśmy Go w piątek, 11 sierpnia, na cmentarzu na Majdanku. Na pewno nie raz przypomnimy sobie o jego dokonaniach, o pasji przewodnickiej. I wtedy bardzo będzie Go brakować. Obyśmy się spotkali na niebieskich szlakach, Marku…tak, jak spotykaliśmy się na ulicach Lublina, oprowadzając grupy.
Do zobaczenia!
Koledzy Przewodnicy
Tekst JAN, zdjęcie Kinga Witkowska-Mirosław