Okradali Bielucha, bo biedowali?

Urzędnicy z chełmskiego magistratu mówili o kilku latach i kilkuset tysiącach prawdopodobnej defraudacji pieniędzy z kasy Podziemi Kredowych. Zatrzymani do sprawy byli już pracownicy obsługi MOSIR-u przyznali się do kradzieży „zaledwie” kilkudziesięciu tysięcy.

Wracamy do afery w zabytkowej kopalni kredy. Jak ustaliliśmy, sprawa ujrzała światło dzienne po anonimie, który wpłynął do urzędu. Wynikało z niego, że dwoje zatrudnionych przy obsłudze chełmskich podziemi pracowników MOSIR-u kradnie pieniądze ze sprzedaży wejściówek. Zaraz potem miasto zleciło kontrolę finansową i zawiadomiło prokuraturę o prawdopodobnej defraudacji środków.

W ostatnich dniach sierpnia policjanci z chełmskiej komendy stanęli przed wyjściem z podziemi przy ul. Przechodniej i pytali każdą wychodzącą stamtąd osobę, czy otrzymała dowód zakupu biletu wstępu. Nie wszyscy posiadali wejściówki i paragony.

Na tej podstawie funkcjonariusze zatrzymali dwoje pracowników (45-letnią kobietę i 42-letniego mężczyznę). Oboje usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa z art. 286 Kodeksu karnego, czyli oszustwa, za co grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Z informacji przedstawionych nam przez miejskich urzędników wynikało, że para prowadziła sprzedaż biletów do podziemi z pominięciem kasy fiskalnej i dzieliła się zyskami od co najmniej pięciu lat. W ten sposób mieli nakraść na kilkaset tysięcy złotych. Z kolei zatrzymani przyznali się, że zaczęli „brać do kieszeni” dopiero od czerwca tego roku.

W ostatnich latach podziemia znacząco zyskały na popularności. Średni miesięczny dochód w 2018 roku wynosił 20 823 zł, podczas gdy w 2019 roku – już 25 298 zł. W tym roku z uwagi na pandemię i zamknięte granice Polacy ruszyli zwiedzać kraj. Jak się dowiedzieliśmy, w wakacje w podziemiach w weekendy bywało nawet po 600 osób. Na koniec sierpnia dochody kształtowały się na poziomie 160 444, 47 zł. Dwoje z trzech pracowników obsługi zabytku postanowiło wykorzystać fakt, że wielu turystów nie upomina się o dowód zakupu biletu. Nieuczciwi pracownicy pobierali od odwiedzających pieniądze za wstęp, odkładali je do szuflady, a na koniec dnia podliczali nadwyżkę i dzielili się między sobą zarobkiem. Jak wynika ze złożonych przez nich wyjaśnień, motywem była trudna sytuacja finansowa obojga (zarabiali podobno najniższą krajową).

Prokurator zarzucił kobiecie przywłaszczenie 15 tys. zł, mężczyźnie – 6 tys. zł z zaznaczeniem, że i tak są to kwoty szacunkowe. Oboje podejrzani zostali zwolnieni z pracy. Przesłuchany w charakterze świadka „duch Bieluch” zeznał, że o niczym nie wiedział.

Prokuratura przyznaje, że czeka ich trudne postępowanie. Zamierzają prześledzić nagrania z monitoringu przy wejściu do podziemi i próbować kontaktować się z turystami, by ustalić, ilu z nich nie otrzymało dowodu zakupu biletu. W planach jest też zmiana kwalifikacji czynu zarzuconego podejrzanym z oszustwa na przywłaszczenie powierzonego mienia. Zgodnie z art. 284 par. 2 kk. grozić im więc będzie nie do ośmiu, a do pięciu lat pozbawienia wolności. Oboje nie mieli wcześniej kłopotów z prawem.

– Miasto Chełm, jako organ prowadzący, stara się prowadzić ścisły nadzór nad jednostkami organizacyjnymi, w tym również nad Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji. W przypadku Chełmskich Podziemi Kredowych, z chwilą powzięcia informacji o nieprawidłowościach, podjęte zostały zdecydowane kroki, których celem jest zapobiegnięcie podobnym przypadkom w przyszłości. Wprowadzono m.in. nowe zasady ewidencjonowania biletów. Miasto chce również wdrożyć dodatkową, elektroniczną sprzedaż wejściówek oraz płatność kartą – informuje z kolei Damian Zieliński z Gabinetu Prezydenta Miasta Chełm. (pc)