Ona zleciła, on zabił

W okrutny sposób, za flaszkę wódki, Henryk S. zarąbał psa koleżanki siekierą, bo go o to poprosiła. Para wiejskich pijaków próbowała się wyłgać od odpowiedzialności karnej, ale pogrążyły ich ślady na narzędziu zbrodni. Akt oskarżenia przeciwko Izabeli S. i Henrykowi S. trafił właśnie do sądu.

Miała dość swojego psa, bo rzekomo zagryzał kury sąsiadom. Poprosiła więc znajomego, by zarąbał go siekierą. Ten, za flaszkę wódki, zgodził się bez najmniejszych oporów.

1 września br. Izabela S. i Henryk S. ze Strachosławia pod Kamieniem odpięli psa kobiety z łańcucha przy budzie, przywiązali go do sznurka i ruszyli w stronę lasu, ciągnąc zwierzę za sobą, jak worek ziemniaków. Henryk S. dzierżył w ręku siekierę. W głębi lasu wybrali drzewo, przywiązali psa, żeby nie uciekał, a Henryk S. zamachnął się i odrąbał zwierzęciu łeb. Z tego, co ustalili interweniujący w sprawie członkowie mazowieckiego Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt”, kilkanaście minut później świadkowie widzieli, jak para wychodzi z lasu z siekierą, ale już bez psa.

Tyle że nikt nie odważył się zadzwonić po policję. Plotki rozeszły się po wsi, ale wszyscy nabrali wody w usta, bo przecież na wsiach ludzie są solidarni i nikt nie będzie donosił jeden na drugiego. Dopiero, gdy pijana Izabela zaczęła opowiadać wszem i wobec o tym, że zabiła psa, ktoś anonimowo powiadomił służby. Oficjalnie nikt jednak nie złożył zawiadomienia o przestępstwie, więc do sprawy zaangażowano „Pogotowie dla Zwierząt”. 6 września członkowie stowarzyszenia przeczesywali las w poszukiwaniu truchła. Znaleźli je – z roztrzaskaną głową, pokryte larwami much.

Policjanci szybko uzyskali nakaz przeszukania posesji Izabeli S. i odnaleźli zakrwawioną siekierę. Zdziwiona 42-latka została zatrzymana. Zaraz potem mundurowi z członkami stowarzyszenia namierzyli i zatrzymali Henryka S. 63-latek siedział na ławce przy domu i dyskutował z sąsiadami. On również był zaskoczony działaniami policji i twierdził, że nie ma z zabiciem psa nic wspólnego. Następnego dnia oboje zostali doprowadzeni do prokuratury i usłyszeli zarzut zabicia psa, działając ze szczególnym okrucieństwem. Sprawca trafił do aresztu tymczasowego, a ta, która zleciła zabicie, musi się meldować policjantom w ramach dozoru.

W ubiegły piątek (29 listopada) Prokuratura Rejonowa w Chełmie skierowała do sądu akt oskarżenia w tej bulwersującej sprawie. Śledczy mają mocne dowody w postaci wyników sekcji zwierzęcia i opinii biegłego, który badał narzędzie zbrodni. Izabela S., która przeniosła się na wieś po tym, jak odebrano jej prawa rodzicielskie, oraz Henryk S., który często gościł w jej domu na wódce, nie wywiną się od kary. Zgodnie z art. 35 ust. 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, obojgu grozi do 5 lat więzienia. (pc, fot. Pogotowie dla Zwierząt)