Pacjenci poczuli się upodleni

Nasilają się skargi na sposób pracy podstawowej opieki zdrowotnej – brak możliwości bezpośredniego kontaktu z lekarzem i notoryczne problemy z dodzwonieniem się do przychodni. Pacjenci miejskiego ZOZ czują się wręcz upodleni zasadami wprowadzonymi w przychodni. A gdy chcieli poskarżyć się nadzorującemu pracę MSP ZOZ urzędnikowi, twierdzą, że nie zastali go w urzędzie, tylko przyłapali na… zakupach.


Nie ma tygodnia, aby do naszej redakcji nie dzwonili pacjenci oburzeni sposobem pracy lekarzy rodzinnych. Ludzie skarżą się na zamknięte przychodnie, ograniczenie kontaktu z lekarzami do teleporad, których też nie sposób doprosić się przez notoryczne problemy z dodzwonieniem się do przychodni. Pacjenci czują się pozostawieni sami sobie. I nie mogą zrozumieć, że w czasie pandemii to właśnie lekarze, których do niesienia pomocy zobowiązuje przysięga Hipokratesa, zamykają się przed nimi w gabinetach. Część obowiązków lekarzy mimowolnie „przejęli” farmaceuci, których pacjenci zamęczają prośbami o poradę. Lekarze twierdzą, że pracują zgodnie z wytycznymi Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego.

– A także rekomendacjami krajowego konsultanta ds. medycyny rodzinnej a te mówią, że zawsze najpierw jest teleporada – to jest zasada obowiązująca dzisiaj – mówi Tomasz Zieliński, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Pracodawców. – Jeśli dopuścimy do tego, żeby pacjenci przesiadywali w poczekalniach, to ryzykujemy zarażaniem się jednych od drugich. Po to filtr teleporady, żeby do przychodni zaprosić tylko tych, którzy faktycznie tego wymagają i po to, żeby w ogóle było, do kogo przyjść. Bo co będzie, jeśli zarazi się lekarz? Kto wtedy będzie udzielał porad pacjentom?

Zdaniem T. Zielińskiego większość zdarzeń w POZ nie wymaga do prawidłowego postępowania osobistej wizyty. – Mamy głównie przedłużanie leczenia, kontynuowanie czegoś, co można zmonitorować przez telefon, bo czy chory poda objawy telefonicznie czy podczas osobistej wizyty, to lekarz i tak opiera się na jego słowach – mówi.

Ale przy okazji osobistej wizyty lekarz może dodatkowo zbadać pacjenta. Poza tym laik, nieznający się na medycynie, może przeoczyć istotne objawy choroby, na które uwagę od razu zwróci lekarz. Nie wmawiajmy więc pacjentom, że dzisiejszy sposób pracy większości lekarzy rodzinnych, ograniczony wyłącznie do teleporady, nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń. Piszemy większości, bo okazuje się, że są przychodnie, głównie te niezrzeszone w tzw. Porozumieniu Zielonogórskim (w naszym województwie w Lubelskim Związku Lekarzy Rodzinnych Pracodawców), które mimo pandemii pracują normalnie. I nie zamykają się przed pacjentami. Co na to NFZ?

– Zasady udzielania świadczeń w POZ są takie same dla wszystkich przychodni rodzinnych, które udzielają świadczeń w ramach umowy z NFZ – mówi Małgorzta Bartoszek, rzecznik prasowy oddziału regionalnego NFZ w Lublinie. – NFZ kontroluje prace przychodni POZ w związku ze zgłoszeniami od pacjentów, że mają utrudnienia z dostępem do lekarza. Przychodnie są zobowiązane do udzielania świadczeń zgodnie z obowiązującymi przepisami i zaleceniami, tj. w formie teleporad i wizyt osobistych. Niedopuszczalne jest zamykanie przez przychodnie POZ drzwi przed pacjentami i udzielanie pomocy lekarskiej wyłącznie w formie teleporad.

Ale na to zamykanie drzwi przed nosem chorych poskarżyli się właśnie pacjenci Miejskiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Chełmie. Napisali obszerny list do prezydenta Jakuba Banaszka przedstawiając jak są traktowani w miejskiej placówce.

„Pod przychodnią tłoczą się ludzie w różnym wieku, osoby starsze, w średnim wieku, ale i też matki z małymi dziećmi, bardzo małymi, kilkuletnimi, pada deszcz, wieje przeraźliwy wiatr. W środku pustki, przestrzenne korytarze świecą pustkami. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby wymyślić taką procedurę, która każe z chorym dzieckiem czekać na powietrzu w deszczu i nie wpuścić ich do środka nawet na korytarz przy zachowaniu wymaganych dystansów?” Pacjenci piszą, że starali się wielokrotnie spotkać z dyrektorem, ale nie miał dla nich czasu. A przelotem na korytarzu miał im oznajmić, że teleporady zostaną utrzymane nawet, kiedy pandemia przeminie, bo ludzie przychodzą do przychodni jedynie w celach towarzyskich, porozmawiać sobie i trzeba to ukrócić. – Tyle tylko, że ta forma się nie sprawdza, bo telefon jest wiecznie zajęty, nie można się dodzwonić, a jak już się uda jakimś cudem to niestety brakuje numerków – denerwują się pacjenci.

W skardze piszą, że gdy chcieli poskarżyć się urzędniczce nadzorującej MSPZOZ, zamiast w urzędzie zastali ją wychodzącą z zakupami ze sklepu odzieżowego obok magistratu. Zrozumienia i pomocy mieli też nie uzyskać u wiceprezydent Doroty Cieślik (więcej o tym na str. 7).

Mariusz Żabiński, dyrektor MSP ZOZ, jest zaskoczony zarzutami pacjentów. Bo akurat w MSP ZOZ ilość porad stacjonarnych jest znacznie większa niż tych udzielanych przez telefon. – Mamy monitoring i nie widać na nim żadnych tłumów pod przychodnią – mówi. – Nie wiem też, czemu to tłoczenie się o 7.15 rano miałoby służyć, skoro lekarze zaczynają dyżurować od 8.00? Nie jest też prawdą, że utrudniamy dostęp pacjentom do lekarzy. Wpuszczamy ich faktycznie pojedynczo do budynku, po wcześniejszej rejestracji, żeby było bezpieczniej dla nich samych i dla pracowników przychodni. Rejestrujemy pacjentów na wszelkie możliwe sposoby – stacjonarnie, przez internet i telefonicznie, do czego uruchomiliśmy nawet dodatkowe numery. Naprawdę staramy się robić wszystko, żeby ułatwiać pacjentom dostęp. A jeśli ktoś chce ze mną rozmawiać, to zawsze jest taka możliwość.

Pod skargą podpisało się 26 osób. Czytelnych jest 15 nazwisk i według dyrektora Żabińskiego żadna z tych osób nie jest pacjentem POZ przy ul. Wołyńskiej. (bf)

Jak według NFZ powinny pracować przychodnie POZ?

Przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej powinny zapewnić dostępność do świadczeń lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w miejscu ich udzielania od poniedziałku do piątku, w godzinach pomiędzy 8.00 a 18.00. Zgodnie z rekomendacją krajowego konsultanta ds. medycyny rodzinnej w aktualnej sytuacji epidemicznej wizytę w poradni POZ powinien poprzedzić wywiad telefoniczny z pacjentem, po którym lekarz zdecyduje czy wizyta na miejscu w poradni jest konieczna, czy wystarczy teleporada.

– Podczas wywiadu telefonicznego lekarz ocenia, czy pacjent nie jest zakażony koronawirusem, czy problemy zdrowotne pacjenta wymagają wizyty w poradni, czy będzie można pomóc mu podczas rozmowy telefonicznej, czy nie ma do czynienia ze stanem zagrożenia życia – tłumaczy M. Bartoszek. – Jeśli wizyta w gabinecie lekarza POZ okaże się konieczna, wtedy przed wejściem do gabinetu pacjent powinien: zasłonić usta i nos maseczką, odkazić ręce i mieć zmierzoną temperaturę.

Zdalne konsultacje z pacjentem można realizować gdy: telewizyta nie skutkuje pogorszeniem stanu zdrowia pacjenta ze względu na opóźnienie rozpoznania stanu chorobowego lub brak zastosowania właściwego postępowania diagnostyczno-leczniczego, pacjent otrzyma wystarczającą pomoc zdalnie, bez konieczności osobistego kontaktu z lekarzem.

Jeśli pacjent ma problem z uzyskaniem pomocy medycznej, może zgłosić to do Narodowego Funduszu Zdrowia, np. dzwoniąc na bezpłatną Telefoniczną Informację Pacjenta 800 190 590.

W czasie pandemii do OW NFZ wpływają skargi od pacjentów na utrudniony kontakt z lekarzem POZ. W związku z sygnałami płynącymi od pacjentów, Narodowy Fundusz Zdrowia podjął decyzję o przeprowadzeniu czynności sprawdzających pracę placówek POZ. Fundusz sprawdził już blisko 9 tys. placówek POZ w całym kraju, a w sytuacjach uzasadnionych podjął decyzję o wszczęciu postępowania kontrolnego. Obecnie NFZ prowadzi 57 takich postępowań. Narodowy Fundusz Zdrowia weryfikuje możliwość telefonicznego bądź internetowego kontaktu z placówką medyczną, tryb pracy personelu, możliwość rejestracji do lekarza, a także osobistego kontaktu z lekarzem w celu przeprowadzenia badania fizykalnego.

W związku z tym, że kontrole są w toku, wobec placówek medycznych nie wyciągnięto jeszcze żadnych konsekwencji. W prowadzonych postępowaniach NFZ współpracuje z Rzecznikiem Praw Pacjenta.