Pamięta mogiły na górkach

Pan Zdzisław Wiater uważa, że IPN prowadził poszukiwania w złym miejscu, bo mogiły znajdowały się nie po północnej, ale południowej stronie górek

– Poszukiwania ludzkich szczątków na górkach czechowskich były prowadzone w złym miejscu i należy je ograniczyć do południowej części – uważa 85-letni mieszkaniec Lublina, który twierdzi, że z dzieciństwa pamięta, gdzie były mogiły, bo odwiedzał je ze swoją mamą i siostrą.


Chodzi o prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej poszukiwania szczątków osób pomordowanych na lubelskich górkach czechowskich w czasie okupacji. Na przełomie sierpnia i września tego roku Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN prowadziło prace poszukiwawcze w północnej części górek. Podjęte zostały one po tym jak podczas prac prowadzonych w tym, miejscu wiosną przez LPEC w wykopie natrafiono na drobne kości.

Miejsca poszukiwań zostały wytypowane w oparciu o relacje świadków, analizę zdjęć lotniczych czy wizje lokalne. – W toku podjętych działań nie ujawniono szczątków ludzkich – poinformował kilka miesięcy temu IPN w specjalnym komunikacie.

– Prace były prowadzone w złym miejscu – uważa 85-letni Zdzisław Wiater z Lublina, który relacjonuje, że w dzieciństwie odwiedził dwie mogiły ze swoją mamą i dwa lata starszą siostrą. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się z naszą redakcją. – Poszukiwania straconych więźniów należy ograniczyć do południowej części (dawnego – przyp. aut.) poligonu, a główną uwagę należy zwrócić na teren wąwozu biegnący od ulicy Solarza na Czechowie Górnym do strzelnicy i teren wąwozu biegnący równolegle do strzelnicy w kierunku północnym. W obydwu tych wąwozach odbywały się egzekucje wczesnym rankiem, a w godzinach popołudniowych mieszkańcy okolicznych osiedli chodzili oglądać te miejsca – relacjonuje starszy pan.

85-latek dodaje, że informacja o negatywnych wynikach poszukiwań w północnej części górek, nie budzi jego zastrzeżeń. – Do tego obszaru nie było łatwego dojazdu ciężarówkami, którymi dowożono więźniów na rozstrzelanie, dlatego kaźni nie dokonywano w tej części. Dogodny dojazd drogami brukowanymi był tylko od osiedla Czechów Górny od strony wschodniej i od osiedla Czechów Dolny i strzelnicy wojskowej od strony południowo-zachodniej. Z pozostałych stron poligon był dla samochodów praktycznie niedostępny, bo otaczały go drogi polne, na pewnych odcinkach biegnące w wąskich, głębokich wąwozach wyżłobionych przez furmanki – opisuje Zdzisław Wiater, który przesłał nam wycinek topograficznej mapy z 1949 roku. Obejmuje ona teren górek z wąwozami i jego otoczenie.

O odniesienie się do uwag starszego Pana poprosiliśmy przedstawicieli Instytutu Pamięci Narodowej, ale jeszcze nie odpowiedzieli na nasze pytania.

Grzegorz Rekiel

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here