Parafia przygnieciona odpadami

Odwiedzający cmentarz parafialny w Pawłowie od kilku tygodni zwracają uwagę na narastający problem z odpadami. Kontenery na śmieci są przepełnione do tego stopnia, że odpady dosłownie „wylewają się” na zewnątrz.

– Wygląda to tak, jakby śmieci nie były odbierane od dawna – alarmują odwiedzający cmentarz. – Patrząc na ten bałagan, można odnieść wrażenie, że zarządzającym nekropolią to nie przeszkadza. A tak nie powinno być.

Ksiądz Piotr Hawryluk, od czerwca br. proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Pawłowie, która administruje cmentarzem, zapewnia jednak, że odbiór odpadów odbywa się regularnie. Problemem są bardzo wysokie koszty.

– Ostatni wywóz śmieci miał miejsce zaledwie dwa miesiące temu, jeszcze przed Wszystkimi Świętymi. Kosztował nas około 8 tys. zł – mówi proboszcz, podkreślając, że to ogromne obciążenie dla niewielkiej parafii. Kolejny odbiór planowany jest jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

– Chcemy uporządkować teren przed świętami, choć oczywiście spodziewamy się kolejnego wysokiego rachunku. Opróżnienie jednego kontenera to koszt około 1200 zł. Najwięcej jest plastiku i najcięższej frakcji, czyli szkła. Bioodpady staramy się zagospodarowywać we własnym zakresie – wyjaśnia ks. Hawryluk.

W poprzednich latach były proboszcz apelował do mieszkańców, aby część przynoszonych na cmentarz odpadów zabierali ze sobą i utylizowali we własnym zakresie. Spotykało się to z różnym odbiorem. Obecny proboszcz również zachęca, by ograniczać ilość najbardziej problematycznych odpadów, jednocześnie podkreślając, że parafia szuka długofalowego rozwiązania problemu.

Trwają prace związane z digitalizacją cmentarza. Nekropolia została podzielona na sektory, a każdy grób posiada swoje oznaczenie, na tej podstawie ustaleni zostaną dysponenci poszczególnych grobów.

– Na tej podstawie, wspólnie z radą parafialną, będziemy rozmawiać o wprowadzeniu niewielkiej opłaty na wywóz śmieci. Wpływy z opłat pogrzebowych pokrywają jedynie niewielką część kosztów związanych z gospodarką odpadami. Innego wyjścia po prostu nie mamy – podsumowuje ks. Piotr Hawryluk. (w)