Partyjne obietnice i nadzieje

(22 kwietnia) Około 150 osób przyszło na spotkanie z wicemarszałkami sejmu – Beatą Mazurek i Ryszardem Terleckim.

Ciekawostką był fakt, że za stołem prezydialnym siedziały tylko trzy osoby: wicemarszałkowie oraz… Andrzej Odyniec. Tym posunięciem PiS daje do zrozumienia, że A. Odyniec będzie ich kandydatem na burmistrza Włodawy.

Spotkanie zaczął wicemarszałek Ryszard Terlecki: – Przez tyle lat słyszeliśmy, że się nie da zrobić tego czy tamtego. Kiedy jednak doszliśmy do władzy, udowodniliśmy, że się da. Wystarczyło tylko nie pozwolić na dalsze rozkradanie majątku, na przestępczą działalności przy podatku VAT i pieniądze się znalazły. A kiedy te pieniądze rozdajemy, często najuboższym, to jest zaraz krzyk, że kupujemy wyborców. My ich jednak nie kupujemy – chcemy po prostu, by Polacy godnie żyli – mówił.

Wicemarszałek Beata Mazurek zasugerowała wręcz sprawy sądowe wobec tych, którzy rozpowiadają, że PiS niedługo zabierze 500+ , bo nie ma pieniędzy. Jako przykład rozsiewania takich (fałszywych – jak podkreśliła) informacji podała wójta gminy Urszulin.
Wicemarszałkowie przypomnieli także o propozycji premiera uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości poprzez wywieszanie flag. R. Terlecki zaproponował, by flagi te wisiały w każdym domu.

Wśród spraw poruszanych przez włodawian przybyłych na spotkanie były: brak dostatecznej opieki nad seniorami, wątpliwości związane z budową płotu granicznego przeciwko wirusowi ASF, brak inwestycji w powiecie, wysokie bezrobocie, plany budowy kopalni, trudna sytuacji nauczycieli, trudności mieszkańców z dojazdem ze wsi do Włodawy z powodu braku komunikacji publicznej etc. Najwięcej było jednak pytań dotyczących budowy przejścia granicznego w powiecie, przede wszystkim polsko-ukraińskiego Zbereże – Adamczuki. Zdaniem B. Mazurek jest to bardzo złożona kwestia, która wymaga zgody nie tylko strony polskiej, ale i ukraińskiej. – Tam jest o tyle sprawa bardziej skomplikowana, że tamtejsi samorządowcy mają zdecydowanie bardziej utrudniony dostęp do parlamentarzystów. I często oddolne inicjatywy, jak właśnie ta dotyczącą przejścia granicznego, nie docierają do Kijowa. Ponadto przejście to nie sam most, lecz cała infrastruktura. I nie może być tak, jak ma to miejsce np. w Dołhobyczowie, gdzie przejście nie jest w pewni wykorzystywane.

Wicemarszałkowie, co dosyć rzadkie w polityce, nie tylko się chwali tym, czego dokonali, ale również mówili o tym, co im się jeszcze nie udało. Wśród tych spraw „niezałatwionych” wymieniali służbę zdrowia (- Nie chodzi nawet kolejki, ale np. o wielką falę emigracji lekarzy za granicę), seniorów, którzy dopiero w najbliższym czasie powinni stać się „oczkiem w głowie” rządu, inwestorów (- Przez pierwszy rok czy dwa naszych rządów inwestorzy zagraniczni byli oszukiwani, że nasz rząd, to rząd tymczasowy, taki eksperyment, o którym po chwili wszyscy zapomną; dlatego wstrzymali się z inwestycjami u nas), nie w pełni wykorzystany port lotniczy w Lublinie, brak dostatecznej dobrej infrastruktury drogowej, zwłaszcza na wschodzie.(gd)