Pies pilnował, rodzina kradła

Matka, syn i nowy partner matki. Rodzinka z labradorem na tylnym siedzeniu przejechała 65 km, żeby w Chełmie zrobić darmowe zakupy. Z kolejnych „Biedronek” wynosili szampony, czekolady, warzywa i maskotki, aż wreszcie zatrzymała ich policja.

W poniedziałek rano (9 września) dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Chełmie odebrał zgłoszenie o tym, że w jednej z „Biedronek” w mieście znów doszło do kradzieży. Tym razem sprawców było trzech. Świadkowie widzieli, jak dwaj mężczyźni i kobieta wyszli na parking z łupami w rękach, po czym wsiedli do samochodu i odjechali w kierunku Lublina.

– Dzięki szybkiemu zgłoszeniu i natychmiastowej reakcji opisywany Ford Focus został zauważony przez policjantów z drogówki w miejscowości Anusin w gminie Siedliszcze – mówi Jolanta Babicz z KMP w Chełmie.

Złodziejami okazali się mieszkańcy Lublina, 57-latek, jego 45-letnia partnerka i jej 20-letni syn. Na „łowy” do Chełma zabrali nawet swojego psa, żeby pilnował auta, podczas gdy oni buszowali po sklepach. Szybko też ustalono, że tego ranka lubelska familia zdołała okraść w sumie cztery chełmskie „Biedronki”. W bagażniku ich forda policjanci znaleźli popakowane w dyskontowe torby warzywa, szampony, czekolady, kawę, kapsułki do prania, butelki whisky. Obok psa leżały nawet pokaźne maskotki. Wartość zabezpieczonego mienia oszacowano na ponad 3 tysiące złotych.

Cała trójka została zatrzymana i osadzona w policyjnym areszcie. Następnego dnia usłyszeli zarzuty. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności. (pc)