Pies straszy w Borku

– W okolicach lasu Borek w Krasnymstawie spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy terroryzuje wielki pies i nikt z tym nic nie robi – doniósł nam nasz Czytelnik. Sprawę badają strażnicy miejscy z Krasnegostawu.

Tydzień temu na naszego redakcyjnego emaila dostaliśmy skargę na „służby odpowiadające za porządek w lesie Borek”. – Chciałbym poruszyć problem wałęsającego się tam psa – rozpoczął Krzysztof. – Las ten jest dla mieszkańców miejscem spacerów, w zasadzie jest to już park leśny w obrębie miasta. Na terenie jego znajdują się zakłady przemysłowe, Fermentownia, Kartonex, Cersanit, Bacutil, i właśnie w okolicach tego ostatniego spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów terroryzuje bezpański pies – czytamy w mailu. Pan Krzysztof stwierdził dalej, że sprawą jeszcze jesienią zainteresował Straż Miejską w Krasnymstawie i Straż Leśną w Nadleśnictwie Krasnystaw. Według naszego Czytelnika Nadleśnictwo nie potraktowało go jednak poważnie, odpowiadając, że za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami odpowiada dana gmina czy miasto. – Pan komendant miał w nosie moje sugestie, że powinien coś zrobić w związku z ochroną dzikich zwierząt, które pies płoszy i na które pewnie poluje. Jest to kundel wielkości dużego wilka. Zima minęła, a zmian nie ma. Ostatnio wybrałem się na świąteczny spacer z rodziną do lasu i znowu w okolicach Bacutilu pies nas zaatakował. Na szczęście daliśmy radę go odstraszyć, ale co się stanie, gdy taka sytuacja przytrafi się osobie starszej lub samotnej matce z dzieckiem? – zastanawia się mieszkaniec Krasnegostawu.
– Dziękujemy za czujność i odpowiednią reakcję, ale rzeczywiście zgodnie z art. 11 ust. 1 Ustawy o ochronie zwierząt, zadaniami związanymi z bezdomnymi zwierzętami zajmują się urzędy gmin – komentuje skargę Monika Krysiak z Nadleśnictwa Krasnystaw.
O komentarz zwróciliśmy się więc do straży miejskiej w Krasnymstawie. – Temat tego psa jest nam dobrze znany, choć na dobrą sprawę żaden z mieszkańców się na niego nie skarżył – mówi Jacek Policha, komendant straży miejskiej w Krasnymstawie. Strażników o psie powiadomiło Nadleśnictwo. – 16 marca robiliśmy odłów bezpańskich psów. Pojechaliśmy też do lasu Borek. Niestety, żadnego psa nie zastaliśmy. Kolejny odłów planujemy za kilka dni – dodaje. Strażnicy są w kontakcie z pracownikami Bacutilu, którzy mają poinformować mundurowych, gdyby pies się pojawił. – Naszym zdaniem nie jest to bezpańskie zwierzę. Podejrzewamy, że jego właściciele mieszkają w Siennicy Nadolnej i po prostu wypuszczają go na dwór i pies zapuszcza się aż do Borku. Sprawie nadal będziemy się przyglądać – obiecuje Policha. (kg)