Pijany radny za kierownicą?

Wszystko wskazuje na to, że to radny gminy Łopiennik Górny Grzegorz S. wbił się swoim autem w drzewo. Być może mężczyzna był nietrzeźwy, pobrano mu krew do badań. – To nie ja prowadziłem. To mój samochód, ale nie wiem, kto siedział za kierownicą – twierdzi radny.

10 lipca tuż po godz. 22.00 w Łopienniku Dolnym Kolonii Seat wbił się w drzewo. – Z naszych ustaleń wynika, że za kierownicą siedział 42-letni mieszkaniec gminy Łopiennik Górny, najprawdopodobniej nietrzeźwy. Pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu, ale wyniki nie są jeszcze znane – mówi Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. Śledczy nie ujawnili nazwiska podejrzanego, ale i tak szybko wyszło na jaw, że rozbity Seat należy do Grzegorza S., radnego gminy Łopiennik Górny. Samorządowiec zaprzecza jednak, że to on siedział feralnego wieczoru za kierownicą swojego auta.
– Tak. to mój samochód rozbił się na tym drzewie, ale nie mam pojęcia, kto go prowadził, na pewno jednak nie ja – broni się radny S. – Nie wiem, jak to się stało, że ktoś wziął mój samochód i gdzieś nim pojechał, niech policja to ustali. Fakt jest jednak taki, że to nie ja siedziałem za kółkiem. Owszem pobrano mi krew do badań na zawartość alkoholu, to mój samochód, więc takie procedury ma policja, takie ma prawo. Zapewniam jednak, że nie wiem, kto jechał tego wieczoru moim autem, sam jestem zaskoczony całym zajściem – przekonuje.
Jan Kuchta, wójt gminy Łopiennik Górny, z radnym S. o wydarzeniu nie rozmawiał, panowie słabo się znają, S. do rady gminy nie dostał się z komitetu Kuchty. – Z tego, co słyszałem, to jednak on prowadził ten samochód. Wszyscy liczymy w gminie, że skomentuje ten fakt na najbliższym posiedzeniu rady gminy. Do czasu zakończenia dochodzenia w tej sprawie trudno o jakiś inny komentarz – mówi wójt Kuchta.
O radnym S. stało się głośno kilka tygodni temu po tym, jak zarzucił on Mariuszowi Sapko, dyrektorowi ZS w Łopienniku Nadrzecznym, niemoralne prowadzenie się i mobbing wobec nauczycieli. – Widać, że pan radny sam ma problem z moralnością. Jeżeli okaże się, że rzeczywiście rozbił auto po pijaku, straci nie tylko mandat radnego, ale i prawo oceniania innych – komentuje jeden z naszych Czytelników. (kg)