Po mojemu, albo wcale

Coś niepokojącego dzieje się w Szkole Podstawowej w Wierzbicy. Powołany we wrześniu samorząd uczniowski został zmieniony przez nową dyrektor, a opiekunka grupy po rozmowie z dyrektor wylądowała na zwolnieniu lekarskim. Dyrektor tłumaczy, że przy powołaniu samorządu złamano regulamin. Między nauczycielami a dyrektor „nie iskrzy” od początku.

Od kiedy nowym dyrektorem Szkoły Podstawowej w Wierzbicy jest Marzanna Jakuta, w placówce sporo się dzieje. Niestety, nie zawsze są to pozytywne rzeczy. Pisaliśmy już o wyjątkowo niskich dodatkach motywacyjnych, które dyrektor przyznała nauczycielom. Większość z nich ma zaledwie 1 proc. dodatku, czyli 23 zł. – Znajomi nauczyciele z Chełma żartują z nas, że jesteśmy z „grupy 23” – mówią pedagodzy z Wierzbicy.

Dyrektor przekonywała, że dodatki przyznane zostały czasowo i ich wysokość nie powinna nikogo dziwić, bo przyznawane są za osiągnięcia w pracy, a tych, póki co, jeszcze nie zdążyła poznać.

Nie wszystkim podobają się porządki wprowadzane przez nową dyrektor. I nie wszyscy wierzą w świetlaną wizję, jaką roztacza przed placówką. Raczej sceptycznie patrzą na poczynania szefowej a nawet twierdzą, że czepia się każdej, najmniejszej rzeczy i za bardzo ingeruje w sprawy, które nie zawsze leżą w jej kompetencjach. Tak miało być w przypadku samorządu uczniowskiego.

– Dyrektor samowolnie zmieniła skład samorządu, który wybrany został we wrześniu. Sama wskazała, którzy uczniowie mają w nim zasiadać, chociaż wybór powinien być przeprowadzony w głosowaniu – twierdzi matka jednego z uczniów. – A opiekunce samorządu, która zajmuje się nim od dziewięciu lat zarzuciła, że nie zna przepisów i regulaminu. I że nie powinna sprawować tej funkcji.

Po jednym ze spotkań z dyrektor opiekunka zasłabła i trafiła do lekarza. Teraz przebywa na zwolnieniu. I to rzekomo nie jest jedyna osoba, która rozchorowała się po tym, gdy dyrektorem została M. Jakuta.

– Samorząd uczniowski jest mi bardzo bliski, bo sama wiele lat temu się nim zajmowałam i przykro mi, że te sprawy wychodzą poza mury szkoły – tłumaczy dyrektor Jakuta.

Dyrektor twierdzi, że była na spotkaniu z opiekunką i samorządem, na którym pojawiła się zaledwie garstka uczniów, przedstawiciele czterech klas. – Każdy uczeń powinien mieć wpływ na to, co dzieje się w szkole i każda klasa powinna mieć w samorządzie swojego przedstawiciela, a tego brakowało – mówi dyrektor. – A jak zobaczyłam, że rzecznikiem praw ucznia wybrana została uczennica, to ręce mi opadły. Przecież to poważna funkcja, którą powinna piastować osoba dorosła, czyli nauczyciel.

Ale regulamin samorządu wcale tego nie wyklucza. – Za to wyklucza, aby opiekunem samorządu była ta sama osoba dziesiąty raz z rzędu – mówi Jakuta. – W regulaminie jest zapis, że kadencja opiekuna trwa rok i ponownie może zostać wybrany dwukrotnie. Tu prawo zostało złamane. I jak widać opiekunka nie zna przepisów.

Dyrektor Jakuta twierdzi, że składu samorządu nie zmieniła. – Zarząd pozostał taki, jak wybrano go w głosowaniu, ale skład samorządu został uzupełniony przez uczniów ze wszystkich klas – mówi.

Inaczej mówią rodzice. Ich zdaniem dyrektor wybrała na nowego przewodniczącego ucznia, który jednak nie chciał podjąć się tej funkcji. Ostatecznie jego rodzice mieli nawet napisać do dyrektor podanie, by go z tego zwolniono. Poza tym dziewczynka, wybrana przez kolegów na swojego rzecznika, ma nie pełnić tej funkcji. Dyrektor, wykorzystując do tego uczniów z samorządu, rozdała nauczycielom karteczki z pytaniem czy godzą się na to, by kandydować na rzecznika praw ucznia. Nie wszyscy byli chętni.

Porządki wprowadzane przez dyrektor, zdaniem części nauczycieli, wprowadzają niepotrzebne zamieszanie i psują atmosferę w szkole.

– Wiem, że ludzie boją się zmian. Ale mi zależy na dobru szkoły i zmianie mentalności pracowników. I żeby skończyli z podejściem, że „u nas zawsze tak było” – broni się dyrektor. (bf)