Pod wodzą „Ułana”

Świdniczanka po rundzie jesiennej sezonu 1997/98. Górny rząd od lewej: Paweł Denis, Mirosław Łucka, Tomasz Bednaruk, Jacek Czychajda, Norbert Nastaj, Mariusz Flis, Rafał Dyński, Robert Korba, Stanisław Wierzchoń. Środkowy rząd od lewej: Janusz Bęc (trener koordynator), Henryk Olko, Rafał Graboś, Jarosław Błaszczak, Paweł Limek, Rafał Mańko, Rafał Zdunek, Adam Rosołowski, Julian Morow, Sławomir Mazurek, Marek Słotwiński (prezes), Dolny rząd od lewej: Paweł Małecki, Sebastian Kowalczuk, Marek Leszczyński (trener), Wiesław Brzozowski (trener bramkarzy), Sławomir Góralski (kierownik drużyny), Piotr Jackowski, Grzegorz Góralski.

W bieżącym roku jubileusz 60-lecia obchodzić będzie Gminno-Ludowe Towarzystwo Sportowe Świdniczanka. Z tej okazji świdnicki pasjonat futbolu Jacek Kosierb przygotowuje klubową monografię. Znajdą się w niej informacje o ligowych występach, sylwetki piłkarzy, trenerów i działaczy. Nie zabraknie wspomnień sezon po sezonie, w tym z rozgrywek 1997/98, w których pod wodzą nowego trenera, Marka Leszczyńskiego zespół zajął w lubelskiej klasie okręgowej czwarte miejsce. – Do obecnego, przedwcześnie zakończonego sezonu, ależ z jakim pięknym sukcesem – awansem do IV ligi – był to najlepszy występ Świdniczanki w okręgówce – podkreśla Jacek Kosierb.

Treningi pod wodzą nowego trenera Marka Leszczyńskiego piłkarze LKS Świdniczanka rozpoczęli w styczniu 1997 roku. Po niezbyt udanej rundzie wiosennej nasi futboliści przystąpili do kolejnego sezonu w rozgrywkach klasy okręgowej z dużymi nadziejami. Przed rundą jesienną 97/98 świdniczanie w sierpniu wyjechali na tradycyjne zgrupowanie do Krasnobrodu. Popularny „Ułan” na przysłowiowe „ładowanie akumulatorów” zabrał ze sobą szesnastu zawodników, którzy w nadchodzącym sezonie mieli stanowić kadrę zespołu walczącego, wśród powiększonej, do szesnastu drużyn klasie okręgowej.

Przed wyjazdem do Krasnobrodu futboliści ze Świdnika rozegrali trzy sparingi. Zremisowali z Motorem Lublin 4:4, pokonali Legion Tomaszowice 2:0 i ulegli Czarnym Dęblin 1:2.

Na zgrupowaniu pojawiły się nowe twarze: Wojciech Nowosadzki „ściągnięty” z Traweny Trawniki oraz Adam Rosołowski, były junior Avii. Świdniczanka w specyficznym krasnobrodzkim klimacie trenowała dwa razy dziennie, mając do swojej dyspozycji boisko miejscowego OSiR oraz liczne trasy biegowe wokół jeziora. Oprócz treningów mających na celu budowę ogólnych cech wytrzymałościowych i ogólnorozwojowych świdniczanie rozegrali kilka gier kontrolnych.

17 sierpnia na inaugurację nowego sezonu w okręgówce Świdniczanka podejmowała – jak zawsze groźny – POM Piotrowice. Warto dodać, że w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu świdniczanie na własnym boisku po bardzo ciekawym widowisku pokonali rywali z Piotrowic 4:3. Tym razem piłkarze obu drużyn stworzyli mniej ciekawe spotkanie, okraszone tylko jednym golem. Decydująca o losach meczu akcja miała miejsce w 11. minucie. Henryk Olko będąc przed polem karnym gości po lewej stronie boiska dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Mariusza Flisa. Skierował piłkę w jego stronę, lecz ta odskoczyła od nogi naszego pomocnika. Futbolówkę z pola karnego próbował wybić stoper gości, ale uczynił to bardzo niefortunnie. Po jego uderzeniu piłka trafiła we Flisa i rykoszetem wpadła do siatki kompletnie myląc bramkarza. Po zmianie stron częściej do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Ich akcje były coraz groźniejsze, a naszym piłkarzom coraz trudniej było odpowiadać na nie udanymi kontratakami. Końcówka meczu była bardzo stresująca dla kibiców. Ostatni kwadrans to olbrzymi napór rywali, na szczęście nie zakończony powodzeniem i wygrana gospodarzy 1:0 stała się faktem.

– Moi piłkarze zrealizowali przedmeczowe założenia, ale nie ustrzegli się kilku błędów, które w kolejnych spotkaniach musimy wyeliminować. Na szczęście nasze niewykorzystane okazje strzeleckie nie zemściły się na nas w końcówce. Na pewno najlepiej poukładaną formacją w mojej drużynie była obrona – przyznał po meczu trener Marek Leszczyński.

Świdniczanka na inaugurację wystąpiła w składzie: Nastaj, Zdunek, Nowosadzki (33 Czerniakowski), Dyński, Świdnik, Jackowski (77 Mazurek), Olko, Mańko, Flis, Łucka (86 Małecki) i Rosołowski.

Po trzech kolejkach spotkań drużyna miała na koncie dwie wygrane i remis, co dawało jej pozycję wicelidera! W wyjazdowym meczu z Inwodem Kamionka na drodze do zwycięstwa stanął świdniczanom sędzia, który wydał kilka niezrozumiałych werdyktów. Jedyną zaliczoną bramkę strzelił Olko. Bohaterem meczu był natomiast bramkarz Norbert Nastaj, który pewnie broniąc strzał z rzutu karnego uratował gospodarzom remis 1:1. W domowej potyczce z Unią Wilkołaz „złotego” gola na wagę wygranej 1:0 w 37. minucie gry strzałem zdobył głową Rafał Dyński. Natomiast w Ostrowie Lubelskim trafienie na wagę cennego remisu 1:1 z tamtejszym Tajfunem zdobył Rosołowski.

W 5. kolejce Świdniczanka na boisku przy ul. Turystycznej podejmowała Wawel Wąwolnica. Do przerwy beniaminek „okręgówki” był bardzo groźny i w 33. minucie objął nawet prowadzenie z karnego. Miejscowi razili brakiem skuteczności, ale po zmianie stron natarli z większym animuszem i na efekty nie trzeba było długo czekać. Wyrównanie padło już w 50. minucie. Na polu karnym faulowany był Mirosław Łucka, a skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Olko. Druga bramka padła w 64. minucie, a składną zespołową akcję wykończył Piotr Jackowski. Wynik na 3:1 dziesięć minut przed końcem pięknym uderzeniem głową ustalił Rafał Mańko.

Potem nastała seria trzech porażek z rzędu: w Tomaszowicach z Legionem 1:3, u siebie 0:3 z faworyzowaną Unią Bełżyce oraz 0:1 w Milejowie z Turem.

Kolejny mecz z byłym czwartoligowcem z Bychawy przyniósł remis 1:1, choć dogodnych sytuacji do wygranej nie brakowało.

Na zwycieską ścieżkę świdniczanom nie udało się wrócić też w kolejnym meczu, w Nałęczowie ulegli tamtejszym Cisom 2:4, a gole zdobyli: Grzegorz Góralski i Rafał Zdunek.

Natomiast o wiele lepiej wiodło się „chłopcom z Turystycznej” w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu województwa (edycja 1997-1999). W I rundzie świdniczanie wysoko pokonali TKKF Syrius Czuby Lublin aż 6:0! Trzy gole zdobył Łucka, a po jednym Olko, Sławomir Mazurek i Sebastian Kowalczuk. Rywalem w kolejnej rundzie pucharowej przygody był Hetman Gołąb, z którym świdniczanie zwyciężyli na wyjeździe 2:1. Tu do siatki rywali trafiali: Łucka i Olko.

Dobra pucharowa gra w końcu zaczęła się przekładać także na ligowe zmagania. W trzech następnych potyczkach podopiecznych trenera Leszczyńskiego wywalczyli komplet punktów! Najpierw po bramkach Olko i Góralskiego pokonali BKS-LPEC Lublin 2:1, potem na wyjeździe rozprawili się 3:1 z Bystrzycą Borki (Jackowski, Mańko i Łucka), a następnie na boisku przy ul. Turystycznej 2:1 pokonali LZS Wierzchowiska. Ten ostatni mecz, rozgrywany w 14. serii określany był mianem przez kibiców jako małe derby Świdnika. Wynikało to z faktu, że zespół z Wierzchowisk prowadził świdniczanin Ryszard Dworzecki, a w wyjściowej „11” występowało aż dziewięciu piłkarzy z lotniczego miasta. Spotkanie toczyło się w nerwowej atmosferze czego efektem było aż sześć żółtych kartek, jakie sędzia pokazał piłkarzom. Warto dodać, że przed meczem na płycie boiska odbyło się oficjalne pożegnanie piłkarza Świdniczanki Wiesława Szymańskiego, który zakończył sportową karierę.

Przypomnijmy składy zespołów z tego spotkania – Świdniczanka: Ciesielka, Dyński, Nowosadzki, Bednaruk, Zdunek, Flis (70 Świdnik), Mańko, Olko (82 Osek, 87 Mazurek), Łucka, Góralski (77 Rosołowski), Jackowski. Wierzchowiska: Kiepiela, Kowal, Kowalski, Borowski, Kozieł, Popławski, Wardziński, Śliwa, Kalicki (82 Pastuszak), D. Zakrzewski, Rodak.

W ostatniej kolejce rundy jesiennej świdniczanie ulegli na wyjeździe w Lubartowie miejscowemu Lewartowi 0:1, tracąc jedynego gola w 44 minucie gry.

W lutym i marcu 1998 roku ekipa trenera Leszczyńskiego rozegrała szereg gier kontrolnych przed rundą wiosenną. Między innymi świdniczanie zwyciężyli czwartoligową Garbarnię Kurów 2:1, pokonali Cisy Nałęczów 1:0 czy ulegli BKS-owi Lublin 3:4.

Na inaugurację rundy rewanżowej „chłopcy z Turystycznej” na wyjeździe pokonali POM Piotrowice 2:0. Bramki po ładnych, zespołowych akcjach strzelili: Mazurek (49) i Olko (59).

W dwóch kolejnych meczach o ligowe punkty seniorzy Świdniczanki zanotowali dwa remisy: u siebie z Inwodem Kamionka 3:3 (Łucka 21, Olko 37, samobójcza 90) i na wyjeździe w Wilkołazie z Unią 1:1 (Jackowski 20). Lepiej w tym dwumeczu spisali się juniorzy Świdniczanki, którzy rozgromili przyjezdnych z Kamionki 6:0 (Sebastian Kowalczuk, Krzysztof Stępniak, Dariusz Olejnik, Jarosław Błaszczak, Dariusz Mikulski, Marcin Paprocki) oraz rywali z Wilkołaza 2:0.

Przełamanie zawodników trenera Leszczyńskiego przyszło w domowej potyczce z outsiderem tabeli z Ostrowa Lubelskiego. Po porażce 0:2 w meczu pucharowym z czwartoligową Stalą Kraśnik piłkarze Świdniczanki wreszcie pokazali skuteczny futbol i wysoko, bo aż 5:2 wygrali z Tajfunem. Już po 26 minutach gry dzięki celnym strzałom: Olko (10 rzut karny, 20) i Łucki (26) gospodarze prowadzili 3:0, a kolejne gole wydawały się tylko kwestią czasu. Tymczasem po przerwie, w 52. minucie bramkę zdobyli goście, którzy na kilkanaście minut przejęli inicjatywę w środku pola. Odpowiedź naszych była niezwykle efektowna. W 62. minucie po indywidualnej akcji czwartą bramkę zdobył Mańko, a 40 sekund później Mazurek. W przedmeczu juniorów Świdniczanka rozgromiła swoich rówieśników z Tajfuna aż 8:0!

W mocno okrojonym składzie pojechała nasza drużyna na kolejne spotkanie, tym razem do Wąwolnicy. W drugiej połowie w miejsce kontuzjowanego Pawła Limka trener Leszczyński był zmuszony desygnować na plac gry… rezerwowego bramkarza Norberta Nastaja. Jednak krótka w tym dniu ławka rezerwowych nie przeszkodziła naszym w odniesieniu łatwego zwycięstwa 4:0.

Po remisie 1:1 w Świdniku z Legionem Tomaszowice seniorzy Świdniczanki podejmowali lokalnego rywala z Milejowa. Trenerem Tura był świdniczanin Wiesław Kołodziej, kolega trenera Leszczyńskiego z czasów gry w drugoligowej Avii. Dzięki skromnej wygranej 1:0 gospodarze umocnili się na wysokim czwartym miejscu w ligowej tabeli.

Szóste z rzędu zwycięstwo w rundzie wiosennej zawodnicy trenera Leszczyńskiego odnieśli na wyjeździe w Bychawie nad Granitem, wygrywając 2:0 (Jackowski 60, Łucka 75.)

Od wygranej do wygranej nadal kroczyli juniorzy Świdniczanki, którzy zwyciężali kolejno: Granit 4:2 (Mikulski 2, Stępniak 2) oraz Unię Bełżyce 9:0 (Mikulski 5, Stępniak, Kowalczuk, Błaszczak, Olejnik).

Bohaterem meczu na Turystycznej z Cisami Nałęczów był Henryk Olko. Kiedy na osiem minut przed końcem gry wydawało się, że broniący remisu goście dowiozą wynik, błyskotliwą akcję przeprowadził właśnie Olko. Przejął futbolówkę na własnej połowie i zdecydował się na solowy rajd przez niemal całe boisko. Minął dwóch rywali, zwodem wymanewrował stopera gości i sprytnym strzałem nad wybiegającym bramkarzem umieścił piłkę w siatce. Kilka dni później w zaległym meczu świdniczanie musieli uznać wyższość Unii Bełżyce ulegając na wyjeździe 1:4 (Łucka 8).

W ostatnich czterech meczach sezonu 1997/98 świdniczanie wywalczyli siedem „oczek”. Po przegranej w Lublinie z BKS-em 1:4 (Olko) pokonali u siebie Bystrzycę Borki 3:1 (Olko 2, Łucka). W przedostatniej kolejce zmierzyli się w derbach z Wierzchowiskami zwyciężając po celnej główce Łucki 1:0. Natomiast ostatnim akcentem rozgrywek był mecz przy ul. Turystycznej, w którym ekipa trenera Leszczyńskiego podejmowała pewnego już awansu do IV ligi lidera tabeli – Lewart Lubartów. Świdniczanie rozegrali bardzo dobry mecz i przez większą część gry nadawali ton boiskowym wydarzeniom. Do przerwy był remis 3:3, a gole dala naszego zespołu strzelili: Olko, Łucka i Jackowski. W 80. minucie czwarte trafienie „dołożył” wprowadzony w drugiej połowie na plac gry Rafał Mańko. Do pełni szczęścia naszym zabrakło dosłownie trzech minut. Tuż przed zakończeniem spotkania, rutynowani goście w zamieszaniu podbramkowym doprowadzili do remisu 4:4.

– Ciężka praca na treningach przyniosła spodziewany efekt. Zespół jest młody, perspektywiczny i głodny sukcesów. W nowym sezonie powinno być jeszcze lepiej – podsumował krótko rozgrywki w wykonaniu swojego zespołu trener Marek Leszczyński. MAG

SEZON 1997/98
KLASA OKRĘGOWA
SENIORZY
1. Lewart Lubartów 64 74-21
2. Unia Bełżyce 61 82-32
3. Legion 49 68-45
4. ŚWIDNICZANKA 49 48-39
5. BKS Lublin 43 60-52
6. Unia Wilkołaz 43 50-47
7. Inwod Kamionka 42 5338
8. POM Piotrowice 40 5339
9. TUR Milejów 38 40-42
10. Bystrzyca Borki 37 40-60
11. Cisy Nałęczów 32 39-61
12. Wawel Wąwolnica 31 51-74
13. Wierzchowiska 30 45-73
14. Granit Bychawa 20 29-73
15. Tajfun Ostrów Lub. 17 42-79

Bilans Świdnicznki
Jesień: 21 pkt. (6 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek), bramki: 18-19
Wiosna: 28 pkt. (8-4-2), bramki: 30-20.
Strzelcy: 13 goli – Henryk Olko, 10 – Mirosław Łucka, 7 – Piotr Jackowski, 5 – Rafał Mańko, 4 – Grzegorz Góralski, 3 – Paweł Mazurek, 1 – Tomasz Bednaruk, Rafał Dyński, Mariusz Flis, Adam Rosołowski, Rafał Zdunek.

JUNIORZY
1. Unia Wilkołaz 45 81-32
2. Legion 37 53-36
3. ŚWIDNICZANKA 35 72-23
4. POM Piotrowice 27 59-42
5. Unia Bełżyce 27 53-55
6. Granit Bychawa 24 65-54
7. Wawel Wąwolnica 23 67-55
8. TUR Milejów 19 52-67
9. Tajfun Ostrów Lub. 10 35-114
10. Inwod Kamionka 8 23-88
Bilans Świdniczanki
Jesień: 11 pkt. (3 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki), bramki: 23-17
Wiosna: 24 pkt. (8-0-1), bramki: 49-6.