Podpalacz w Dubience

Strażacy walczyli z ogniem prawie siedem godzin, a kilka dni później w tym samym miejscu znów wybuchł pożar. W sumie mniej więcej pół tysiąca bel poszło z dymem.


W piątek (12 marca) około godz. 22:40 na stanowisko kierowania straży dotarło zgłoszenie o pożarze bel słomy na terenie Przedsiębiorstwa Usługowo-Produkcyjnego w Dubience. Ogień pojawił się w pięciu miejscach naraz. Na szczęście jednak szybko został zauważony, nie było więc zagrożenia, że rozprzestrzeni się na całą okolicę, w tym najbliższe budynki. W porę dostrzegli go patrolujący okolicę dwaj funkcjonariusze straży granicznej z placówki w Skryhiczynie i natychmiast wezwali służby ratunkowe.

– Z meldunku wynika, że paliło się około 150 bel słomy na zaoranym polu. W prawie siedmiogodzinnej akcji uczestniczyło łącznie 25 strażaków. Na miejscu obecna była również policja – informuje bryg. Wojciech Chudoba, z-ca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Nad ranem w sobotę ostatni strażacy opuścili teren PUP w Dubience. Jednak zaledwie kilka dni później, 17 marca, odebrali ponowne zgłoszenie do pożaru w tym samym miejscu. To, co nie spłonęło w nocy z piątku na sobotę, paliło się w środę przed południem (sterta na obszarze ok. 70 mkw.). – Wszystko wskazuje na celowe zaprószenie ognia – mówią wprost strażacy.

Łącznie według szacunków spółki spaliło się około 500 bel, co daje 4-5 tysięcy złotych strat. Kto podłożył ogień? To ma wyjaśnić policyjne dochodzenie. – Mamy tu podpalacza – przytakują ludzie i przypominają, że to nie pierwszy raz, gdy nagle w gminie wybuchają pożary. Ostatnie analogiczne sytuacje miały miejsce w 2018 roku, m.in. również na terenie PUP. W tamtym przypadku jednak policji nie udało się ustalić sprawcy. (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here