Podwodne ładowanie baterii

Nowy Tydzień: – Kim jesteście i skąd się wzięliście?

Pierwszy z lewej: Remigiusz Miazio,
prezes Włodawskiego Stowarzyszenia
Nurkowego „Hydro-Life”

Remigiusz Miazio: – Jesteśmy grupą przyjaciół i znajomych, znających się zarówno z zamiłowania do nurkowania, jak również ze szkoły czy z sąsiedniej ulicy. Starsi i młodsi. Damsko-męskie grono i nie tylko nurkowie. W naszym zespole mamy reprezentantów bardzo różnych profesji. Są wśród nas pracownicy służb mundurowych, budownictwa, rozrywki, administracji, dziedzin medycznych, uczniowie, a nawet trzech marynarzy. W większości mieszkańcy Włodawy i okolic, ale również osoby z Wisznic, Lublina i Warszawy.
– Skąd pomysł na akurat taką formę aktywności?
– Jak zazwyczaj – z potrzeby. Gdy jesienią 2016 r. jedna ze szkół nurkowania postanowiła zlikwidować swoją placówkę w Okunince, straciliśmy miejsce, w którym się wcześniej spotykaliśmy, w którym można było pożyczyć sprzęt do nurkowania, wspólnie ponurkować, pogadać, spędzić wesoło czas. Wiosną ubiegłego roku pojawił się nieśmiały pomysł, aby stworzyć bazę nurkową. Bazę dla naszych potrzeb, a jednocześnie miejsce, które przyciągałoby zainteresowanych nurkowaniem, spędzaniem wolnego czasu, chętnych do działania w drużynie. Tuż przed wakacjami zapadła decyzja, by działalność miała formę stowarzyszenia zwykłego. Udało się w dość krótkim czasie zebrać kilkuosobową grupę chętnych, przygotować niezbędną dokumentację, zarejestrować się, a na początku lipca uzyskać prawa do użytkowania lokalu przy plaży głównej w Okunince. Dokładnie tam, gdzie była szkoła nurkowania. Nie mieliśmy żadnego doświadczenia i wiedzy o stowarzyszeniach, o tym, gdzie się z tym udać. I tutaj pomocną rękę podało nam Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu we Włodawie z Krystyną Kończal na czele.
– Jakie były wasze początki?
– Pierwsze dni istnienia naszego stowarzyszenia nie były zbyt pocieszające. Słyszeliśmy głosy, że to się nie uda, że stowarzyszenia „umierają” po kilku pierwszych miesiącach, a już na pewno po roku. Musieliśmy zorganizować wyposażenie bazy, co nie jest tanie i łatwe w szczycie sezonu. Największym wyzwaniem okazała się sprężarka do napełniania butli. Wiele telefonów do znajomych. Czy ktoś coś ma? Czy ktoś coś pożyczy? Większość odpowiedzi było w podobnym tonie. – Gdzie wy chcecie znaleźć tani sprzęt o tej porze roku? Zaczekajcie do października czy listopada. Chyba, że kupicie nowy. Jednak udało się. Znalazła się sprężarka, znalazło się kilka kombinezonów, płetwy, butle i pozostały podstawowy sprzęt. Każdy z nas coś od siebie dostarczył. Sprzęt prywatny, ale pożyczaliśmy sobie nawzajem, gdy komuś brakowało.
Zaraz też pojawili się kolejni zainteresowani z pytaniem: czy ja też mogę do was? I już w połowie wakacji stowarzyszenie liczyło blisko dwadzieścia osób.
Prawdę mówiąc, to właśnie niedowierzanie i brak optymizmu u innych jeszcze bardziej stymulowały nas, by spróbować, aby przetrwać, działać i się sprawdzić. Wybadać, czy istnienie stowarzyszenia ma rzeczywiście sens.
– Na jakiej formie aktywności skupiacie się?
– Postawiliśmy na popularyzację sportów nurkowych wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, ochronę środowiska naturalnego i integrację społeczności lokalnej oraz popularyzację regionu. I jak sądzę, trafiliśmy właściwie. Wakacje przyniosły nam pierwsze sukcesy. Nasza baza była otwarta dla nurków, którzy przyjeżdżali do Okuninki i chcieli odwiedzić tutejsze głębiny. Gdy ktoś potrzebował partnera lub przewodnika, służyliśmy własną asystą lub kontaktowaliśmy z innymi chętnymi. Odwiedzili nas również obcokrajowcy, Włosi i Anglicy i docenili gościnność, a kontakt pozostał. Kilkadziesiąt osób miało okazję zanurkować pierwszy raz. W tym znakomitą większość stanowiły dzieci i młodzież. Po naszej stronie leżało zorganizowanie przedsięwzięcia, które nazywamy TPN (Twoje Pierwsze Nurkowanie) lub popularnie „Intro”. Polega to na jednorazowych zajęciach z instruktorem. Skrócony instruktaż oraz około 20-30 minutowe nurkowanie w jego asyście i na niewielką głębokość.
– Jesteście znani też z pięknej akcji sprzątania Jeziora Białego.
– Już kolejny raz zakończenie sezonu letniego w Okunince zwieńczone było wspólnym sprzątaniem Białego – dna przez nurków, a brzegów przez pozostałych uczestników akcji. Akcja był współorganizowana przez włodawskie urzędy samorządowe oraz przy udziale pracowników włodawskiego więzienia i osadzonych oraz pracowników placówki Straży Granicznej w Dołhobrodach. Przyjechała również silna drużyna uczniów, ich rodziców i nauczycieli ze Szkoły Podstawowej w Hannie. Jak zwykle śmieci uzbierało się niemało. Było co dźwigać, ale na wytrwałych tradycyjnie czekały już grillowane kiełbaski. A relacja z wydarzenia ukazała się m.in., w regionalnym oddziale TPV Lublin.
– A co poza sezonem? Zapadacie w zimową drzemkę?
– Nic podobnego. Nadejście jesieni nie uśpiło naszej aktywności. Nadal nurkujemy. Otrzymaliśmy kolejne sygnały zainteresowania naszą działalnością. Pod koniec października skorzystaliśmy z zaproszenia i zawitaliśmy do szkoły w Hannie. Pierwszy raz organizowaliśmy pokazy dla licznej grupy dzieci. Każdy miał możliwość ubrania się w strój płetwonurka i pooddychania powietrzem z butli. Na początku byliśmy bardzo stremowani, ale – jak się później okazało – poziom zainteresowania i zabawy wśród najmłodszych przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Zakończenie roku ukoronowaliśmy spotkaniem wigilijnym, zbiórką środków pieniężnych wśród członków stowarzyszenia na „Szlachetną Paczkę”, zmianą nazwy oraz podjęciem decyzji o dalszym rozwoju. Obecnie trwa proces przekształcania stowarzyszenia i rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym.
– Jakie plany na najbliższą przyszłość?
– Staramy się mierzyć siły na zamiary i małymi krokami rozszerzać naszą aktywność. Każdy z nas ma własne życie rodzinne, pracę i inne zajęcia. Nasze dotychczasowe działanie opierały się przede wszystkim na dwóch kierunkach: zaszczepieniu zaciekawienia nurkowaniem wśród osób, które nigdy tego nie skosztowały oraz na ochronie środowiska. Nadal będą to wiodące dziedziny, ale w bogatszym wydaniu. Obecnie prowadzimy zaawansowane rozmowy odnośnie doinwestowania naszego stowarzyszenia w bazę sprzętową. Wiele na to wskazuje, że w najbliższych tygodniach dojdzie do podpisania umowy sponsorskiej z bardzo poważnym graczem na europejskim rynku dystrybutorów sprzętu nurkowego. Nie ukrywam, że od tego wsparcia będzie zależał dalszy rozwój naszego stowarzyszenia i urozmaicenie form naszej działalności.
Na przełomie lutego i marca chcemy rozpocząć zajęcia na basenie – dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Chcemy w tej formie rozpocząć kursy nurkowe, które będą mogły być kontynuowane do sezonu wakacyjnego i zakończyć się wydaniem certyfikatów nurkowych. Współpracujemy z zaprzyjaźnioną szkołą nurkowania i nasze certyfikaty są honorowane na całym świecie, a ich posiadacze mogą śmiało nurkować na każdym akwenie w kraju i za granicą.
Kolejną formą będą wspomniane już TPN-y. Będzie to oferta dla osób, które nie są pewne, czy będą chciały kontynuować przygodę z nurkowaniem i rozpocząć pełny kurs.
Nurkowie z naszego stowarzyszenia już od kilku lat stanowią wsparcie ratownicze podczas corocznych zawodów Żelazny Triathlon organizowanych w czerwcu w Okunince. Będziemy gotowi również i w tym roku.
Zbieramy także materiały niezbędne do opracowania broszury o agroturystyce nurkowej na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim.
– Na pewno myślicie bardzo poważnie o ochronie środowiska naturalnego.
– Niewątpliwie czymś, co bardzo poważnie chodzi nam po głowie jest przywrócenie świetności Jezioru Białemu. Zapewne niejeden bywalec Okuninki zauważył pogorszenie jakości wody w jeziorze. Jest to proces, który się pogłębia już od co najmniej kilku lat i niestety przyśpiesza. Słyszymy opinie wśród turystów, że niektórzy z nich zastanawiają się, czy jest sens tu przyjechać za rok. Jako nurkowie wiemy, jak to wygląda od wewnątrz. Zanika roślinność, a ryby tracą swoje kryjówki. W ubiegłe wakacje przejrzystość w powierzchniowej warstwie wody okresowo spadała do około metra, a myślę, że znakomita większość 30-latków i starszych plażowiczów pamięta, jak z pomostu czy kajaka widziało się nawet malutkie rybki na głębokości 4 – 5 metrów. Podglądamy, co się dzieje na innych akwenach. Na kilku jeziorach w Polsce wdrożono już programy rekultywacji. My również mamy już pewne pomysły jak pomóc naturze. Zbieramy materiały i chcielibyśmy wskazać możliwości, które zwiększyłyby zainteresowanie tym problemem zarówno władz samorządowych, środowisk biznesowych, jak i osób, którym zależy na określeniu „Perła Lubelszczyzny” jako zasadne.
Jesteśmy jedyną bazą nurkową w promieniu 50 kilometrów i – o ile mi wiadomo – jedyną w województwie o charakterze niekomercyjnym. Odczuwamy zainteresowanie i kredyt zaufania zarówno ze strony lokalnych urzędów samorządowych, jak i wśród dzieci, młodzieży i dorosłych z licznych ośrodków edukacyjnych powiatu włodawskiego.
– Czym jest nurkowanie?
– Wielu odpowiedziałoby, że oglądaniem rybek. Ale te można oglądać przez szybę akwarium. W rzeczywistości nurkowanie łączy bardzo wiele dziedzin, z czego najważniejsze to fizyka i medycyna podane w bardziej namacalnej formie. Nurek musi mieć świadomość, jakie zjawiska zachodzą w jego organizmie pod wpływem nienaturalnego otoczenia oraz rozumieć, dlaczego tak się dzieje. Uczy dyscypliny. Zanurzenie na zaledwie 10 metrów powoduje wzrost ciśnienia w całym organizmie do wartości zbliżonej jak w oponie samochodowej. Pewnie nie każdy wie, że nawet NASA szkoli astronautów poprzez nurkowanie w specjalnych basenach, przyzwyczajając ich do braku grawitacji. Więc można nurkowanie porównać do lewitowania – tyle że w wodzie. Panuje przeświadczenie, że jest to niebezpieczne hobby. Zupełnie niesłuszne. Nurkowanie rekreacyjne jest jak najbardziej bezpieczne, o ile przestrzega się podstawowych zasad i ma się świadomość tego, co się robi.
– Co takiego jest w nurkowaniu, że wciąga?
– Każdy znajduje inny powód, aby się zanurzyć. Otwiera wrota do niesamowitej przygody. Jedni nurkują, by bić rekordy, podobnie jak himalaiści, inni uwielbiają obcowanie z fauną i florą, upajanie się grą migoczących świateł i barw lub dźwięków pod lodem. Jeszcze inni spełniają swoje marzenie z dzieciństwa o byciu odkrywcą. Nurkują na wrakach lub w jaskiniach, tam gdzie nikt przed nimi nie zawitał. Szukają skarbów. O to, co daje nurkowanie, zapytałem kiedyś kolegę, człowieka niezwykle zajętego, prowadzącego dużą firmę i żyjącego wiecznie w biegu. Kilka razy w roku przyjeżdża na jeden, dwa dni z okolic Warszawy do Okuninki. Odpowiedział: – Wiesz, ta godzina pod wodą to jedyny czas i miejsce, gdy mogę pobyć sam ze sobą. Uspokoić myśli. Tutaj wiem, że nie będzie mnie niepokoił telefon czy e-mail. Jak na powierzchni wyłączę telefon, to zaraz coś mnie kusi, aby sprawdzić czy nikt się do mnie nie dobija. Tam na dole, nawet jakbym chciał, to i tak nie odbiorę. Ładuję baterie na kolejne dwa tygodnie.
Nurkowanie przede wszystkim ma być przyjemnością, a my jako stowarzyszenie ułatwiamy osiągnięcie tej przyjemności. Nurkowanie przeżywa wielki „boom” i jest dostępne prawie dla każdego. Powstały już nawet pierwsze szkoły nurkowe dla osób niepełnosprawnych, stanowiące formę wsparcia terapii ruchowej w środowisku obniżającym napięcie mięśniowe. Nurkować może prawie każdy. Ograniczeniem mogą być względy zdrowotne oraz minimalny wiek 10 lat do nurkowania w wodach otwartych.
Posiadanie nawet podstawowych uprawnień nurkowych jest dodatkową szansą dla kandydatów do pracy w służbach mundurowych. Otrzymują dodatkowe punkty w procesie rekrutacji. Może to być również pomysł na życie – rozpoczęcia kariery nurka zawodowego, niezwykle płatnej profesji i poszukiwanej na rynku pracy na morzu i nie tylko.
– Gdzie was znaleźć?
– Nasza baza mieści się w Okunince przy plaży głównej, tuż obok klubu Kotwica. Najłatwiej nawiązać kontakt e-mailem wsn.hydrolife@gmail.com lub na Facebooku.