Pojemniki przywędrowały do miasta

W Chełmie za pojemnik na BIO odpady trzeba zapłacić, a w gminie Chełm mieszkańcy dostają je za darmo. Efekt: sprytni chełmianie przewożą śmietniki ze wsi do miasta. – To łamanie warunków umowy – mówią gminni urzędnicy i zapowiadają kontrole.

Od ubiegłego roku obowiązują nowe zasady segregacji śmieci, zgodnie z którymi do brązowych pojemników wrzucamy tzw. odpady biodegradowalne, czyli m.in. odpady spożywcze, fusy po kawie i herbacie, skorupki jajek, warzywa i owoce czy przeterminowaną żywność w opakowaniach ulegających biodegradacji. W mieście MPGK udostępnia właścicielom domów jednorodzinnych worki na ten cel.

Tak jest taniej. Ale o ile estetyczniej, higieniczniej i ekologiczniej wyglądają pojemniki ustawione przed posesją? Każdy, kto chce, może je więc wydzierżawić lub zakupić od miasta, bądź we własnym zakresie. Jakby nie było, zapłacić trzeba (przykładowo kubeł 120-litrowy to koszt około 120 zł, a 240-litrowy poniżej 200 zł w sklepie internetowym), ale jak mawia stare porzekadło – Polak poradzi sobie w każdej sytuacji. Przed posesjami w mieście stanęły pojemniki należące do gminy Chełm.

Urząd udostępnia właścicielom zabudowy na terenie gminy pojemniki na odpady na zasadach użyczenia, za darmo, ale jest pewien warunek: – Pojemniki są przypisane do konkretnych osób i nieruchomości. Nie można ich wywozić do miasta, to łamanie warunków umowy – podkreśla Mirosław Mysiak, kierownik Referatu Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Obrony Cywilnej w Urzędzie Gminy Chełm.

Gminni urzędnicy zapowiadają kontrolę w mieście, by nakryć oszustów na gorącym uczynku. Tymczasem, co przyznaje kierownik Mysiak, mieszkańcy Chełma często próbują kombinować na śmieciach. Kolejny przykład: na razie w miejskim PSZOK-u obowiązują limity na bezpłatny odbiór odpadów, podczas gdy w gminnym ich nie ma. Efekt jest taki, że często ci z miasta podają się za mieszkańców gminy, by uniknąć płacenia. (pc)