Połączą Kościuszki z centrum

– Nigdy nie głosowaliśmy nad wnioskiem o wykreślenie z budżetu miasta pieniędzy na budowę łącznika ulic Kościuszki i Królowej Jadwigi – zapewnia Marcin Wilkołazki, wiceprzewodniczący rady miasta. Plotka taka obiegła ostatnio Krasnystaw, w efekcie czego mieszkańcy Kościuszki podpisywali się pod petycją w obronie inwestycji.

Kilkanaście dni temu Marcin Wilkołazki, wiceprzewodniczący rady miasta, spotkał się z mieszkańcami ul. Kościuszki. Wszystko przez plotkę, jaka obiegła miasto, jakoby radni wycofali z budżetu pieniądze na budowę łącznika między ulicami Kościuszki i Królowej Jadwigi, będącej przedłużeniem ul. Poniatowskiego (dzięki niemu znacznie zmniejszyłby się dystans z ul. Kościuszki do centrum Krasnegostawu).

– Oświadczamy, że na sesji rady miasta Krasnystaw, która odbyła się 27 kwietnia, nie był głosowany wniosek w sprawie wykreślenia z budżetu miasta zadania pn. „Budowa drogi publicznej gminnej łączącej drogę powiatową ul. Kościuszki z drogą gminną ul. Królowej Jadwigi”. Co więcej inwestycja ta została przez nas, jako radę przyjęta w budżecie na rok 2018 już w grudniu ubiegłego roku. Ponieważ istnieje możliwość pozyskania na ten cel środków zewnętrznych, budowa łącznika została ujęta w budżecie miasta zarówno po stronie dochodów, jako dotacja w wielkości 957 tys. zł w ramach programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej, jak też po stronie wydatków, jako wydatek majątkowy na kwotę 1.9 tys. zł – wyjaśniał na spotkaniu z mieszkańcami ul. Kościuszki Wilkołazki. 50 procent tej kwoty pochodziłoby z urzędu wojewódzkiego w Lublinie, druga połowa z budżetu Krasnegostawu.

– Dodatkowo na rok 2018 zabezpieczyliśmy 450 tys. zł na budowę kanalizacji sanitarnej wzdłuż tej drogi. Jednakże z uwagi na to, że miasto nie zostało dotychczas ujęte na liście rankingowej gmin zakwalifikowanych do dofinansowania w ramach dotacji wojewody, niektórzy radni wyrazili zaniepokojenie tym stanem rzeczy. Taka dyskusja pojawiła się również na kwietniowej sesji rady, a w jej wyniku radny Grzegorz Brodzik złożył wniosek o niepodejmowanie działań przetargowych dotyczących budowy „łącznika” do momentu, gdy otrzymamy pozytywną decyzję o przyznaniu środków zewnętrznych. Był to wniosek intencyjny, czyli przeznaczony do ewentualnego rozważenia przez panią burmistrz i wynikał jedynie z troski o uzyskanie dofinansowania naszej inwestycji – dodaje wiceprzewodniczący. Wilkołazki zapewnia, że z inwestycji nikt nie zamierza rezygnować. – Ewidentny jest fakt, że mieszkańcy, którzy podpisywali pismo w obronie łącznika zostali wprowadzeni w błąd przez inicjatorów akcji. Dlatego cieszymy się, że mogliśmy osobiście spotkać się z zainteresowanymi inwestycją mieszkańcami, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i zdementować nieprawdziwe informacje – mówi w rozmowie z „Nowym Tygodniem”. (kg)