Na balu maturalnym I LO we Włodawie, który już w najbliższą sobotę odbędzie się w Hotelu Drob w Urszulinie, zabraknie całej dyrekcji szkoły i zapewne wielu nauczycieli. Przynajmniej część maturzystów i ich rodziców nie kryje rozczarowania z tego powodu.
Jak się okazuje, dyrektor Arlena Krawczuk w tym czasie przebywać będzie na zagranicznej wycieczce, za oceanem. Wicedyrektor z kolei – co podkreślają wszyscy zainteresowani z pełnym zrozumieniem – nie może uczestniczyć w zabawie z powodów rodzinnych. I choć każdy ma prawo do urlopu, odpoczynku i życia prywatnego, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym konkretnym terminie kalendarz szkolny i kalendarz prywatny kompletnie się rozminęły.
Na tym jednak nie koniec. Po szkolnych korytarzach szybciej niż polonezowe takty rozeszła się plotka, że część rodziców rzekomo miała wcześniej krytycznie wypowiadać się o obecności nauczycieli na studniówce. Efekt? Niektórzy pedagodzy, najwyraźniej dochodząc do wniosku, że nie są na balu mile widziani, zapowiedzieli, że również nie pojawią się w Urszulinie. W ten sposób studniówka może przejść do historii jako pierwsza, na której nie tylko zabraknie dyrekcji, ale również większości nauczycieli i maturzystom na balu towarzyszyć będą sami wychowawcy. Przynajmniej część, jeśli nie wszyscy, uczniowie i ich rodzice są taką perspektywą mocno rozczarowani.
– Studniówka to nie prywatna impreza, tylko ważne wydarzenie szkolne. Brak dyrekcji i nauczycieli nie tylko obniża rangę tego balu, ale może zostać odebrane przez maturzystów jako sygnał, że tak naprawdę nie mają wsparcia szkoły w tak ważnym dla nich momencie – mówi nam jeden z rodziców maturzystów z „Kościuszki”. – Maturalny bal powinien być zapamiętany, jako wydarzenie integrujące szkolną społeczność, wspominany, nie tylko z dobrej zabawy, ale również, że szkoła była naszym drugim domem i byliśmy jedną wielką rodziną. W naszym przypadku trudno będzie mieć tylko dobre wspomnienia.
Od dyrektor I LO we Włodawie, do której dodzwoniliśmy się, akurat w momencie przygotowań do wyjazdu na wycieczkę, usłyszeliśmy, że studniówkę organizują rodzice, a nie szkoła i to oni biorą odpowiedzialność za wydarzenie.
– Tę wycieczkę zarezerwowałam dwa lata temu, znając termin zimowych ferii i wtedy wyjazd nie kolidował ze studniówką. Nie jest moją winą, że pani minister edukacji nagle dokonała przesunięć i zmieniła plan ferii – stwierdziła dyrektor Arlena Krawczuk.
Tak, czy inaczej, studniówka „Kościuszkowców” na pewno będzie wspaniała, ale na przyszłość warto zgrać szkolne i prywatne plany, by uniknąć takiego frasunku. (bm)





























